Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Marsz faworytów. Podsumowanie drugiej rundy play-offów LEC 2019!

Ostatni uczestnicy finałów w Rotterdamie wyłonieni! Zaskoczeni rezultatem ostatniej rundy?

Szarpane zwycięstwa

Wielcy fani Pomarańczowych mogli poczuć pot spływający po plecach, bo Splyce, wbrew przewidywaniom ekspertów, dało im naprawdę niezły wycisk. Rozpoczęło się dość niewinnie i zaskakująco. Wychwalany za swe strzeleckie zdolności Kobbe zdecydował się na wybór charakterystyczny raczej dla kogoś pokroju Perkza. Pierwsza dolna aleja Splyce składała się z Zoe oraz Tahm Kencha i... nie zdała egzaminu. Wężowe kompozycje zakładały często, by grę pociągnąć do późnych faz gry, bo tam czują się najlepiej. ƒ"Ściągnij go do swojego poziomu i pokonaj doświadczeniem" w ligowym wydaniu ze specjalnym twistem Splyce miałoby sens, gdyby to skład Fnatic nie był tym razem lepiej przystosowany do walki po 30 minucie. Sivir w rękach Rekklesa rozbroiła bot Splyce, a z odpowiednim ekwipunkiem była również nie do zatrzymania przez resztę oponentów. 1:0 dla Fnatic!

Druga gra poszła zdecydowanie bardziej po myśli Żmij. Te zdecydowały się wykorzystać swój największy atut i wybrały dla Kobbe kogoś zdecydowanie bliższego jego strzeleckiej tożsamości. Tristana to postać, która wpada i wypada z mety tak szybko, jak zdarza jej się skakać po rozstrzelanych wrogach. Tym razem w trend rozgrywki wpasowała się jednak idealnie. Dużą rolę w triumfie zagrał tu również Ryze Humanoida, ale pierwsze skrzypce bezsprzecznie grał Kobbe. Inwestycja w dolną aleję tym razem zwróciła się z nawiązką. Tristana z wynikiem 14-1-0 oraz quadrą na koncie — to nie mogło skończyć się inaczej. Splyce wyrównało 1:1!

Trzecia gra przebiegła na ostrzu noża i, jak można przypuszczać, przynajmniej w teorii pogrążyła szansę Splyce na wyjście z dołka. Fnatic grało świetnie od pierwszych minut, a tym razem na pierwszym planie brylowali Bwipo oraz Nemesis. Górny Pomarańczowych był bardziej niż zwykle zaangażowany w grę mapą, co skrzętnie wykorzystywał trafnymi rotacjami i pomocą swoim kompanom. 5/0/8 widniało na tablicy wyników obok pseudonimu charyzmatycznego górnego, gdy w zaledwie 27. minucie Fnatic przeprowadzało szturm na otwartą bazę rywala. Goły Nexus stał tam jeszcze przez blisko kwadrans, bo zakończenie bardzo skutecznie odwlekały szeregi Splyce. Nie obyło się bez koniecznych podstępów, w tym Rakana Hylissanga, który w pewnym momencie "po cichu" zajął się Inhibitorem przeciwnika. Kropla drąży skałę i po 40 minutach Fnatic wreszcie udało się przeprowadzić jeden skuteczny atak na Nexus rywali. 2 na koncie Pomarańczowych!

Podłamanie wyczerpującą porażką lub zwyczajny błąd taktyczny — ostatnia gra nie przebiegła po myśli Splyce. Rift zamknął przed nimi swe bramy już po zaledwie 27 minutach, z których najbardziej dziwią ostatecznie wybory wokół dolnej alei. Żółtym światłem ostrzegawczym był już wybór Veigara zamiast klasycznego strzelca. Malutki czarodziej miał co prawda potencjał kompozycyjny dla Splyce, ale nie sposób uciec od myśli, że Duńczyk najlepiej poradziłby sobie na dedykowanych tej pozycji postaciach — to pokazał zresztą choćby i na przestrzeni tej serii. Niezwykły wybór i parę wątpliwych decyzji później Splyce po raz kolejny żegnało się ze swoją bazą.

Fnatic zdobyło serię z wynikiem 3:1, ale Splyce naprawdę dało im popalić. Kobbe pokazał się jako świetny strzelec, gdy... grał strzelcami i szkoda, że nie zobaczyliśmy tego więcej. Rozgrywki były zdecydowanie bardziej wyrównane, gdy kontrolował Tristanę lub Jinx, a nie Zoe i Veigara. Z tą nauczką Węże udają się jednak na zasłużony odpoczynek, bo są już oficjalnie poza rozgrywkami tego splitu.

Splyce 1:3 Fnatic
Gracz serii: Bwipo

bwipo

Zwycięstwo doświadczenia

Dla fanów Samurajów jeszcze większym zaskoczeniem mogła być pierwsza gra serii ich ulubieńców. Origen weszło w nią zdecydowanie, chcąc powtórzyć sukces regularnego splitu i w zaskakujący sposób zdobyć szybką przewagę. Nad powodzeniem tej strategii czuwała górna część mapy OG, bo i Alphari, i Kold, i przede wszystkim Nukeduck zagrali bardzo solidną wczesną fazę gry. Zyskane przewagi przełożyły się na dominację mapy, ale w ogólnym rozrachunku lepiej i tak wychodzili kolektywnie zawodnicy G2. Pomimo kolejnych zabójstw Zoe czy Urgota, przewaga ekipy Capsa po 20 minucie zaczęła gwałtownie rosnąć. Kwadrans później różnica wynosiła już blisko 6 tysięcy sztuk złota, ale szczyt, który wtedy osiągnęło G2, był jednocześnie krawędzią nad przepaścią, z której tę przewagę zrzucili. Origen przeszło do ofensywy odbierając rywalom Barona, Starszego Smoka oraz Inhibitor. Po ponad 40 minutach rozgrywki pękły zabezpieczenia fortecy Samurajów i zdawało się, że będziemy świadkami naprawdę zaskakującego otwarcia tej serii. Byliśmy, ale... ze zgoła innego powodu. Sama końcówka okazała się pokazem taktycznego kunsztu oraz wielkiej odwagi G2. Po przepychankach w leżach Starszego Smoka zawodnicy drużyny Jankosa pomknęli ku otwartemu Nexusowi przeciwnika i, choć zaryzykowali wszystko, zniszczyli go, zdobywając pierwszy punkt w tej serii.

Wielka dawka emocji uderzyła w zawodników naprawdę mocno, co szczególnie widać było po dalszej dyspozycji Origen. Gra, którą próbowali zdobyć przez blisko 50 minut nie poszła po ich myśli, a za porażką na Rifcie poszła również swoista porażka mentalna. Kompozycja OG nie miała już polotu pierwszej mapy. Nukeduckowi zlecono grę Lissandrą, a Patrikowi Varusem — obaj nie mogli przez to wywrzeć dostatecznie dużego wpływu na rywali, a wraz z czasem zatracili również przewagę przeciw równie dobrze lub nawet lepiej skalującym się przeciwnikom. Origen trzymało się planu przetrwania przez lekko ponad 30 minut, ale skrajnie defensywna strategia nie mogła skończyć się niczym innym. 2 dla G2!

Ostatnia gra była już tylko formalnością. Podłamani pierwszymi porażkami gracze Origen wyszli do niej w jeszcze gorszym stanie, niż do poprzedniej. Samurajowie przejęli inicjatywę już od pierwszych chwil i wykonali konieczną pracę tym razem w zaledwie 25 minut. Nukeduck ponownie wylądował na Lissandrze, a z rewelacyjnej strony po stronie G2 tym razem pokazał się Wunder. Prawdziwa walka i tak zdawała się toczyć raczej w głowach zawodników, aniżeli na Rifcie. Po całej serii nie sposób uciec od myśli, że dla OG ta zakończyła się już po pierwszej przegranej mapie.

G2 zamknęło serię z wynikiem 3:0 i jest tym samym pierwszym finalistą tego splitu LEC! Ich oponentem będzie zwycięzca pary Fnatic-Origen, a o rezultacie tego spotkania przekonamy się już za tydzień.

Origen 0:3 G2
Gracz serii: Caps

caps

Jak podobały wam się mecze drugiej rundy play-offów?
Jesteście zaskoczeni którymkolwiek wynikiem?
Jak wcześniej obstawialiście przebieg tych spotkań?

Dajcie znać w komentarzach!