Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Mecz tygodnia w LEC: G2 vs Fnatic

Tych drużyn przedstawiać nie trzeba. W ten weekend Rift znów stanie się świadkiem starcia największych potęg, jakie ma teraz do zaoferowania Europa.

Historia europejskich rozgrywek zna bardziej dominujące zespoły pod kątem serii zwycięstw czy chociażby rekordu wygranych i przegranych w tabeli. Większość wyśrubowanych do granic liczb spoczywa zresztą dumnie w wirtualnej gablocie Fnatic. Pomarańczowi, a w zasadzie ich iteracja z 2015 roku, rozegrała świetne 18 spotkań w fazie zasadniczej i nie straciła w tym procesie nawet jednej mapy. Wspomnienie ekipy kierowanej przez Deilora jest nam wciąż bliskie, a Rekkles, będący jedynym punktem wspólnym obu rosterów, przypomina nam go dodatkowo swoją obecnością. Trudno jednak uciec przeczuciu, że nawet tamten rewelacyjny skład wystawiony przeciw obecnemu G2 zostałby zmieciony z powierzchni Riftu w 20-kilka minut.

Samurajowie nie grają o rekordy, ale po mediach społecznościowych zorientowanych wokół Ligi krąży wciąż ciekawe powiedzenie, które odkrywa ich inną właściwość. W wolnym tłumaczeniu, które choć odrobinę oddaje sens oryginału: G2 nie gra po to, by wygrywać. Gra po to, by traumatyzować. Czasy kiedy ekipa Jankosa rozgrywała spokojne, wielce przemyślane kompozycje i gromiła rywali w bardzo zdyscyplinowany sposób dawno są już za nami. Ich niewinność rozmyła się z szaleństwem i ambicją. Skromność przeminęła wraz z konfetti, które spadło na ich głowy, gdy na wielkiej scenie wznosili puchar MSI.

g2

To powody, dla których w ich grach tak rzadko widzimy już ligowy standard. Perkz śmiało wypowiada się o strzelcach, dyskredytując ich rolę w nowoczesnych kompozycjach i działaniem pochwalając jednocześnie wybory na dolną aleję w stylu Yasuo. Co lepsze dla widowiska, zawadiackiemu Chorwatowi uchodzi to całkowicie na sucho. Raz dlatego, że G2 zdaje się grać w inną grę, w innej mentalnie lidze. Sami dyktując reguły, nie pozostawiają innym jednocześnie szans, by ich odwet mógł choć zarysować piekielnie twardą, samurajską zbroję. Po drugie wreszcie dlatego, że pozwala mu na to przewaga na poziomie umiejętności indywidualnych. W duecie z Mikyxem Perkz może zagrać praktycznie wszystkim i wciąż mieć pewność, że któraś ze składowych ich dolnej alei po prostu pociągnie ciężar rozgrywki.

g2

G2 skąpane w złocie tkwi na kartach historii europejskiej sceny i wdarło się na nie stanowczo i z gracją. Szokując środowisko totalnie niespodziewanym transferem Capsa oraz zmianą nominalnej pozycji Perkza — Samurajowie dokonali swoistego cudu. Dokonali rzeczy, której konsekwencji sami chyba nie mogli do końca przewidywać. Jednak pomimo istnienia dosłownie dziesiątek komplementów, którymi można by zasypać obecne G2, ich rekord w letnim splicie to nie 12-0, a “zaledwie” 11-1. Jedyna blizna na niemal nieskazitelnym honorze G2 pochodzi od ciosu zadanego liderom właśnie przez Fnatic. Pomarańczowi niecierpliwie czekają już, by w weekend spróbować podbić chojrakom z Jankosem na czele również drugie oko.

fnc

Start obu drużyn w tym splicie był niemal tak samo dobry. Przez 2 pełne kolejki Fnatic i G2 dzieliły tron, a scena, wstrzymując oddech, oczekiwała pierwszego starcia mistrzów i tym samym przełamania impasu na szczycie. Pomimo wszelkich zalet Samurajów i ich świetności, tamtego pamiętnego, czerwcowego, upalnego i burzowego wieczoru Fnatic było po prostu lepsze. Samurajom nie pomogły złote medale MSI, ani niezaprzeczalny talent ich zawodników. Na Rifcie Pomarańczowi po prostu wypunktowali swojego rywala, skupiając się na odsłoniętych słabych punktach. G2 jest teraz w nieco lepszej sytuacji punktowej, ale historia może zatoczyć koło, bo Fnatic oparło swoje zwycięstwo o fundament zbudowany na wciąż aktualnych wartościach. Pierwszym była przesadna pewność siebie. Caps i spółka idą przez ligę jak burza, więc przy okazji pozwalają sobie również na liczne eksperymenty, a czasami również lekko lekceważący BM. Ich celem każdorazowo jest Nexus rywala, ale duński środkowy nie boi się postawić kroku w bok, by na przykład… zadowolić swoich fanów.

Tak było przed tygodniem, gdy pod wpływem tabliczki z widowni oraz zachęty kolegów z zespołu wybrał na środek Tristanę. Mała wojowniczka okazała się niezłym uzupełnieniem do i tak dziwnej już kompozycji zespołu, ale po części było tak, bo ich zeszłotygodniowy oponent nie był w stanie dostrzec luki w zabezpieczeniach. Luki w gardzie, w którą Fnatic na pewno posłałoby bolesny cios. Pomarańczowi mogą upatrywać swojej szansy zatem po pierwsze dlatego, że G2 czasami lubi bawić się grą bardziej, niż lubi zdobywać punkty w najbardziej decydujący czy optymalny sposób.

Drugim punktem zaczepienia mogą być składy osobowe obu mistrzowskich rosterów. Po obu stronach barykady mamy bowiem do czynienia z absolutną czołówką nie tylko Europy, ale i świata. Wunder nie ma najbardziej widowiskowej osobowości, ale jest prawdziwą bestią na Rifcie. Trudno w prosty sposób wypunktować jego słabe strony, bo rzadko zdarzają mu się naprawdę słabe występy. Jeżeli jednak mają miejsce, to na przykład w obliczu sprytu i talentu charyzmatycznego młodzika, którym wciąż jest Bwipo.

bwipo

Poza środkową aleją, na której talent Fnatic wciąż się wykluwa, oba zespoły mają rostery, którego powinni się obawiać zawodnicy od Brazylii aż po Południową Koreę. Ich indywidualne zdolności to dla Europy powód do dumy. Połączony, kolektywny wysiłek obu organizacji w starciu tej kolejki to zaś gratka, której nie możecie przegapić.

Warto obserwować: Jankos vs Broxah

jankos

Konflikt w dżungli jest zacięty i wielopoziomowy. Jankos prezentuje arcywysoki poziom od tak wielu splitów, a pomimo długiego stażu nie przestaje zaskakiwać sceny czy rozwijać się w obszarach, których nawet z jego rolą intuicyjnie nie kojarzymy — pamiętacie na przykład, kto był najlepszym Braumem w Lidze w zeszłym roku?

fnc

Fnatic znów ma jednak na Polaka świetną odpowiedź. Broxah to gracz-instytucja. Absolutnie nieziemski Lee Sin oraz ogólnie zawodnik, który zdaje się naszemu rodakowi podbierać prawo do sławnego pseudonimu. Jankos pozostaje w naszych oczach królem pierwszej krwi, ale Duńczyk po stronie Pomarańczowych ma naprawdę duże predyspozycje, by o koronę na tym stanowisku ubiegać się osobiście.

 

Piątek, 2 sierpnia 18:00

Schalke 04 vs Fnatic
Rogue vs SK Gaming
Origen vs Misfits
Excel vs Splyce
G2 vs Vitality

Sobota, 3 sierpnia 17:00

Misfits vs SK Gaming
Vitality vs Excel
Origen vs FC Schalke 04
Rogue vs Splyce
🔥🔥🔥 Fnatic vs G2 🔥🔥🔥

Na te mecze czeka się przez cały sezon.
Kto tym razem zwycięży?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!