Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Mecz tygodnia w LEC: Origen vs Vitality

Wszystko rozstrzygnie się pomiędzy dwoma wielkimi środkowymi. Niezwykle utalentowany bohater Schalke z zeszłego sezonu kontra energetyczny Włoch, którego nie da się nie lubić.

Krok w dobrą stronę

Kiedy przed tygodniem wyczekiwaliśmy starcia Vitality i Misfits, z wielkim niepokojem patrzyliśmy przede wszystkim na pierwszą z tych ekip. Pomimo zdobywanych punktów, ich forma była niestabilna, a zwycięstwa zdawały się być wręcz wyszarpywane rywalom. O świetności tego rosteru wiedzieliśmy już jednak bazując na historii zeszłego sezonu i jedyną niewiadomą pozostawał Mowgli. Koreański import zastąpił Kikisa, po którym w drużynie została wyraźna luka. Poszukując synergii, Vitality decydowało się jednak na coraz śmielsze poczynania na Rifcie i przynajmniej ostatnia gra daje nam nadzieję, że wszystko jest już na swoim miejscu. Niepokonane wcześniej Misfits upadło pod gradem ciosów Jactrolla i spółki, a co cieszy szczególnie — zwycięstwo nad Królikami było ładne i pewne.

jactroll

Od początku widać było, że podeszli do tej gry z należytą starannością i przygotowaniem taktycznym. Ciężar presji wywoływanej przez zawodników Vitality spadł w dużej mierze na dolną aleję, którą wcześniej swobodnie rządził Hans Sama. Wraz z GorillĄ tworzą wciąż jeden z potencjalnie najbardziej niebezpiecznych botów ostatnich sezonów. Odpowiednio ukierunkowana agresja we wczesnej fazie gry uniemożliwiła temu duetowi wejście w odpowiednie tempo. Parę wcześniejszych wygranych rozpoczynało się od bardzo szybkich zabójstw na koncie Hansa, więc priorytetem było zapobieżenie powtórce. Dobrze skoncentrowana agresja wystarczyła, by pokonać jednowymiarowe w swoich założeniach Misfits. Origen to zgoła inny przypadek, a ich roster jest znacznie bardziej zbalansowany na przestrzeni Riftu. W tym wypadku problemem dla Vitality może być zatem odpowiednie rozłożenie swojej uwagi na poszczególnych liniach. Cabochard i Jiizuke są co prawda w dobrej formie, ale wychodzą naprzeciw doświadczonemu Alphariemu oraz niezwykle utalentowanemu Nukeduckowi. Walka w solowych alejach może zatem toczyć się w swoim tempie, a sytuacja zaogni się w dwóch punktach, które są na zmianę najsłabszymi i najsilniejszymi elementami Vitality. Mowgli pokazuje się z coraz lepszej strony, ale jedna pewna gra to za mało, by zwiastować powrót drużyny do formy, w której pokonywali największych na MŚ. Czy polsko-portugalski duet z bota Pszczółek pokaże swoją wyższość nad Patrikiem i Mithym?

attila

Ciężkie początki

Wspomniana wyżej dwójka nie ma na swoim koncie zbyt wielu sukcesów, ale poniekąd nie ma się co dziwić. Origen miało dotychczas bodaj najtrudniejszych przeciwników, z jakimi mogło się mierzyć, a wielką piątkę (czwórkę, jeżeli nie liczyć zawodzącego Fnatic) zamyka właśnie Vitality już w pierwszy dzień 3. kolejki. Nie ma bowiem chyba wątpliwości, że w rosterze hiszpańskiej organizacji drzemie potężna siła, która tylko czeka na ujarzmienie. Skład złożony jest z wielkich talentów takich jak Nukeduck czy młodziutki Patrik, ale i wielkich, doświadczonych graczy takich jak Mithy. Na papierze wyglądają zatem jak kawał drużyny, która może walczyć co najmniej o podium —  czy problemem jest zatem jeszcze chwilowy brak synergii?

mithy

Słowa mądrości zdają się wylewać z ust YamatoCannona, który w filmie promującym ten pojedynek opisuje rywala. „Origen brakuje tożsamości”. Przez 2 tygodnie drużyna była poddawana naprawdę ciężkim próbom, a w tym czasie nie zdołała wypracować sobie przełomu. To wciąż bardziej piątka graczy, która gra swoje i indywidualnie nie odstaje od europejskiej czołówki, ale na takie rozdzielne twory nie ma już miejsca na szczycie tabeli LEC. Europa jako jeden z silniejszych regionów e-sportowego świata stawia potwornie wysokie wymagania przed kolejnymi predendentami, czego potwierdzeniem może być dyspozycja dotychczasowych pogromców OG. G2, Misfits i Splyce to drużyny z górnej półki i każdej z nich udało się powalić na kolana tę hiszpańską legendę. Według Guilhoto, czyli obecnego trenera Origen, a byłego szkoleniowca Schalke, Vitality do grupy wielkich zaliczyć nie można. To w jego rękach będzie los drużyny oraz zadanie, aby poprowadzić swoich zawodników wokół słabości rywala. Trener wskazuje, że Vitality jest zbyt emocjonalne i może potknąć się o swój entuzjazm, gdy tylko straci z oczu cel, a ekscytacja chwilową przewagą weźmie górę.

guilhoto

Wszystko się może zdarzyć

nukeduck

Z tą dwójką na środkowej alei niemal każdy scenariusz jest możliwy. W barwach Origen zagra oczywiście Erlend „Nukeduck” Holm, do którego miał należeć poprzedni rok. #YearOfNukeduck jako hasło przewijające się przez media społecznościowe podczas trwania ósmego sezonu nabrało w końcu charakteru swoistego mema, ale za luźnym hasztagiem stoi wciąż historia wielkiego progresu. Zawodnik od dawna był bowiem uważany za jednego z najlepszych środkowych w Europie, ale o jego geniuszu mieliśmy okazję przekonywać się tylko raz na jakiś czas. Jego drużyny lub i czasami on sam po prostu nie dowozili zwycięstw do końca. Dobremu zawodnikowi, choćby i najlepszemu, trudno przypisać laury za udział, gdy inni zdobywają trofea i przed podobnym dylematem stali jeszcze do niedawna fani Nukeducka. Dużo zmieniło się natomiast, gdy Guilhoto świetnie przeprowadził Schalke przez drugą część poprzedniego sezonu. Niebiescy ze średniaka urośli do rangi prawdziwych ligowych bandytów, którzy byli w stanie pokonać niemal każdego. Zabrakło im trochę pary, by przebić mury rewelacyjnie radzącego sobie wtedy Fnatic — w finale letniego splitu LCS, oraz G2 w kwalifikacjach do MŚ. Nukeduck w całym tym chaosie zdołał się jednak pokazać jako ważny element drużyny i uczestnik ścisłej czołówki, europejskich środkowych. Niezależnie od dyspozycji Origen, na formę norweskiego midlanera z pewnością możemy liczyć

jiizuke

Pojedynek na środku wydaje się szczególnie ciekawy, biorąc pod uwagę fakt, jak różnym typem zawodnika jest jego rywal. W złoto-czarnym narożniku, z wielkim uśmiechem na twarzy, siedzi sympatyczny Włoch. Pewność siebie i temperament wylewają się z sylwetki zawodnika, który bywa tak genialny, jak i losowy w swych poczynaniach na Rifcie. O wielkości Daniela „Jiizuke” Di Mauro przekonujemy się raz za razem już od roku, ale raz na jakiś czas jesteśmy również świadkami jego nieporadności, na której cierpi cała drużyna. Vitality nie ma co prawda tak skoncentrowanej puli talentów, jak chociażby Schalke czy Misfits, ale w grach piekielnie dużo zależy właśnie od dyspozycji ich środkowego. Jiizuke to chodzący dynamit, którego lont wypala się w akompaniamencie jego zaraźliwego śmiechu. Zarówno do niego, jak i do YamatoCannona, który ma przygotować plan na Origen, należy natomiast zadanie, by wybuch w kontrolowany sposób odbył się już w szeregach wroga. Co dodatkowo dodaje pikanterii temu pojedynkowi, to aspekt mety oraz puli bohaterów, którą dysponują obaj zawodnicy. Zarówno Nukeduck, jak i Jiizuke zdecydowali się dotychczas na 8 zupełnie różnych postaci. Od Vayne i Irelię, przez Cassio i LeBlanc aż po Karthusa. Zablokowanie środkowej alei banami będzie w zasadzie niemożliwe, więc na jakie ruchy zdecydują się te ekipy już na etapie konstruowania kompozycji?

Norweski bohater Schalke z poprzedniego sezonu i jeden z najlepszych środkowych, jakich ma obecnie Europa?
A może nieprzewidywalny, niestabilny, ale przesympatyczny Włoch, który również ma chrapkę na wielkie trofea?
 

Koniecznie dajcie znać, komu kibicujecie!
 

Oglądajcie Vitality vs Origen już w piątek 1 lutego około 22:00 czasu polskiego!

Piątek, 1. lutego 18:00

SK Gaming vs G2
Splyce vs Schalke 04
Fnatic vs Rogue
exceL vs Misfits
🔥Origen vs Vitality🔥

Sobota, 2. lutego 17:00

G2 vs Splyce
Schalke 04 vs exceL
SK Gaming vs Origen
Vitality vs Rogue
Fnatic vs Misfits