Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Mistrzostwa Świata 2019: Momenty i wspomnienia

Ponad miesiąc rozgrywek. Masa emocji, starć na najwyższym poziomie i rewelacyjnych zagrań. Które sytuacje zapadły Wam w głowach najbardziej?

Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem oczekiwania na finał. Na tak ważne przecież spotkanie dla fanów Ligi w europejskim i polskim wydaniu. Rozgrywki fazy finałowej zawładnęły stronami głównymi mediów branżowych, ale pewne sytuacje i zagrania z samego początku turnieju zwyczajnie miło jest sobie przypominać. Należy do nich między innymi to rewelacyjne 1v2 w wykonaniu 3Z z HKA. Zawodnik jako Gangplank totalnie zabawił się kosztem swoich rywali i co warto nadmienić — kosztem nie byle kogo, bo samych Sworda i Tarzana z koreańskiego Griffin. Ogromna odwaga, zrozumienie dla swoich limitów oraz zestawu umiejętności tak i swoich, jak i rywala. To wszystko zamknięte w zaledwie kilkudziesięciu sekundach rozwałki na górnej alei.

Na Rifcie podczas Mistrzostw mieli okazje wykazać się zarówno mali i nieznani, jak i ci najwięksi. Jednymi z najbardziej elektryzujących rozgrywek fazy grupowej były starcia wewnątrz grupy, do której trafili między innymi SKT, RNG oraz FNC. Pojedynek tych pierwszych przysparzał nam każdorazowo mnóstwo emocji, bo w jednym momencie mieliśmy okazję oglądać na Rifcie posiadaczy wielu pucharów MŚ czy MSI, jednych z najznamienitszych zawodników swoich pozycji jak i w ogóle historii Ligi. Starcie Uzi vs Faker nie mogło chyba skończyć się lepiej!

Nie wierzycie, jak gorąco było podczas pojedynków w tej grupie? Dość dodać, że w starciu FNC i RNG kamerzysta stracił głowę na tyle, by… stracić kamerę. Piękne ujęcie pucharu zakończyło się gwałtownym cięciem, gdy sprzęt wylądował na ziemi. Fani przed monitorami nie omieszkali jednak nie zachować tego klipu dla potomnych i dobrze go prześwietlić. To jedna z najpopularniejszych scen, jakie podczas całych Mistrzostw oglądano na oficjalnym kanale Riotu na Twitchu!

Są tu jacyś fani amerykańskiej ligi? Co roku składy zza oceanu przylatują do nowego zakątka świata, by ponownie powalczyć o chwałę i marzenia. Jak im to idzie? Jeżeli jesteście fanami rozgrywek od co najmniej kilku lat, to zapewne wiecie, że… bez zmian. Olbrzymie oczekiwania tamtejszych fanów zderzają się często ze zbyt wysoką ścianą reprezentującą poziom reszty świata. Tym razem jedną z najbardziej gorzkich lekcji wyłożyli Amerykanom Pomarańczowi. Reakcja Bwipo mówi więcej, niż są w stanie przekazać słowa.

Większość turniejowej uwagi poświęcaliśmy jednak nie rozgrywkom grupowym, a seriom gier fazy eliminacji. To w niej nasi europejscy czempioni rozgrywali swoje “być albo nie być”. Do jednych starć byli przygotowani dobrze, do innych lepiej. Na zupełnie inny poziom weszli jednak Samurajowie z PromisQ na czele przed starciem z legendami z SKT. Rezerwowy G2 stał się maskotką drużyny i swoistym talizmanem, stojąc u boku swoich kompanów przed każdą ważną serią. Rolę Talizmanu dla PromisQ pełnił natomiast… złoty medal MSI.

Urok rzucony nań przez PromisQ czy po prostu świetna gra Samurajów — dawno nie widzieliśmy już jednak Fakera w takim stanie. W ostatnim meczu przegranej przez Koreańczyków serii legendarny zawodnik cały drżał, poddenerwowany krzycząc coś w ferworze walki na Rifcie.

Wygrana Jankosa nad SKT sprowokowała także sporo ruchów fanowskich. Akcja z hasztagiem #JankosMusisz to jedno, “hołd koreański” w wykonaniu ekipy realizacyjnej Polsat Games to zupełnie inny poziom. #Musisz to zobaczyć!

Przepiękne zwycięstwo doprowadziło naszych do przepięknie oprawionego finału. Instalacje, występy oraz efekty specjalne z każdym rokiem osiągają kolejne poziomy artystycznego kunsztu, powodując opad szczęk obserwatorów i wprawiając wszystkich w bojowy nastrój przed wielkim widowiskiem. Tegoroczna ceremonia otwarcia nie była wyjątkiem. Kilka największych hitów muzycznych związanych z Ligą, prestiżowy kufer na puchar od Louis Vuitton, masa hologramów i wreszcie świetny występ True Damage na żywo!

Jednym z jaśniejszych punktów ceremonii był również świetny taniec przywodzący na myśl akrobacje bojowe Irelii. Ostrza świetnie zgrane z artystami oczarowały publikę, a krótki występ wciąż tkwi w naszej pamięci.

Sam finał obfitował oczywiście również w wiele widowiskowych zagrań. Jednym z najlepszych okazała się zuchwała ucieczka Capsa, gdy jako Pyke cudem uszedł przy pomocy umiejętności swojego sojusznika.

Koniec końców nie sposób uciec jednak od wydarzenia, które najbardziej nas dotknęło. Rewelacyjna droga zawodników G2 musiała się wreszcie skończyć, a skończyła się, niestety, nie na najwyższym stopniu podium. Europejczycy świetnie wychodzili z pozostałych opresji podczas turnieju, ale na finałową formę FPX nie było mocnych. Chińczycy świetnie wykorzystali własne zalety, eksploatując również wszystkie wady swoich rywali. W zdecydowany sposób sięgnęli po zwycięstwo w najważniejszym turnieju roku, a taki triumf wiąże się z przywilejem mówienia o przeciwniku głośno i w dowolny sposób. Poniższa ocena gry G2 przez Lwx to gorzka pigułka dla fanów europejskiej formacji, ale i jeden z najpopularniejszych klipów tego turnieju.

A która akcja najbardziej Wam zapadła w pamięć?

Podzielcie się swoimi ulubionymi sytuacjami i zagraniami w komentarzu!