Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Mocne i słabe strony ćwierćfinalistów LEC

Ćwierćfinały wiosennego splitu tuż, tuż. Ekipy w pocie czoła przygotowują swoje najlepsze taktyki, by wyjść na Rift i w sprawiedliwej potyczce wywalczyć sobie dalszy awans. Przyjrzyjmy się, jakie przeszkody oraz ryzyka muszą wziąć pod uwagę uczestnicy tego etapu, by myśleć o wymarzonych finałach w Rotterdamie.

Fnatic

Musi postawić na: Broxaha

broxah

Świetny dżungler nie miał niestety świetnego początku sezonu, dlatego spadł o kilka oczek w rankingach ekspertów i widzów. Fnatic trudno było polegać na nim, podczas gdy sypał się cały fundament współpracy, ale po tamtych czasach nie ma już śladu. W perspektywie ostatnich gier najbardziej stabilnym elementem Pomarańczowych jest właśnie Duńczyk, a gry oparte o jego przewagę często kończą się szybko i pewnie.

Powinno obawiać się: Jiizuke

jiizuke

Włoski środkowy ma za sobą kilka słabszych spotkań, a w paru poprzednich przymusowo pauzował, jednak to wciąż jeden z najjaśniejszych punktów Vitality i potencjalnie wielkie zagrożenie dla Pomarańczowych. Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której Fnatic zacznie tracić przewagę, o ostatecznym rezultacie może zadecydować jakaś szalona akcja tego charyzmatycznego Włocha. Prawdopodobnie Ryze’a zobaczymy na liście bohaterów zbanowanych, ale nie na wszystkie sztuczki tego zawodnika można przygotować się w fazie draftu. Wybranego ostatnio przez Jiizuke Fizza zneutralizowano dodatkowym wysiłkiem i uwagą skoncentrowaną na środkowej alei. By wygrać, Fnatic musi ten zabieg powtórzyć.

Musi wciąż pracować nad: utrzymaniem tempa

fnc

Ciężko wyszczególnić jeden element, nad którym Fnatic powinno się teraz spalać. Nie wyglądali tak przez zdecydowaną większość tego splitu, ale doszli znów do momentu, w którym przynajmniej wyglądają jak drużyna kompletna. Radzą sobie w różnych kompozycjach, z najróżniejszymi przeciwnikami i wyzwaniami. Pozostawili za sobą truchła 8 powalonych jeden po drugim rywali i jeżeli tylko nie stracą teraz głowy, znów staną się jednymi z faworytów do kolejnego europejskiego pucharu.

Vitality

Musi postawić na: Attilę

attila

Zdarza się, że Portugalczyk wygląda tak, jakby tracił kontrolę nad swoim temperamentem, ale on po prostu uwielbia wyzwania i rywalizację. Najlepiej zdaje się czuć w sytuacjach, gdy po drugiej stronie bota ma naprawdę wymagającego przeciwnika, a takim niewątpliwie będzie Rekkles. Jeśli jednak Vitality marzy jeszcze o Rotterdamie, przynajmniej na początku starcia wsparcie dla swojego portugalskiego strzelca będzie nawet bardziej niż wskazane. Pszczółkom trudno będzie skapitalizować ewentualne zyski na midzie czy tym bardziej topie, ale jeżeli kulę śnieżną zaczną toczyć od dołu, ich szanse na sukces wzrosną.

Powinno obawiać się: Bwipo

bwip

Górny Fnatic przechodzi przez ten sezon trochę bez echa, ale poczucie to kreuje przede wszystkim rola, jaką pozornie obejmuje. Pozornie, bo choć Belg ginie często i jest dość niestabilny w indywidualnych wynikach, jest również głównym źródłem obrażeń swojej formacji. Zgadza się — nie Nemesis i nawet nie Rekkles, Bwipo statystycznie zadał w tym sezonie najwięcej obrażeń. Jeżeli nieroztropnie zbagatelizują wpływ Bwipo na rozgrywkę, może na nich spaść naprawdę potężny cios, który wybije ich z walki o Rotterdam.

Musi wciąż pracować nad: przełamaniem złej serii

vit

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że Vitality jest w stanie grać o najwyższe trofea. Jako reprezentanci Europy pokazali nam wolę walki na ostatnich Mistrzostwach, a także wielokrotnie podczas tego i poprzednich splitów. Niebezpiecznie często zdarza im się jednak zaliczyć dołek, który zdaje się wpływać nie tylko na wyniki z Riftu, ale i całą, drużynową otoczkę. Ostatnie trzy przegrane mecze, a szczególnie blamaż w starciu z SK, to słaby prognostyk na ich dalsze losy, ale magiczny wpływ przełamania złej passy może być zbawienny dla całej serii gier na Fnatic.


Splyce

Musi postawić na: późną fazę gry

kob

Splyce gra najdłużej ze wszystkich ekip ze stawki LEC i nic w tym dziwnego — przedłużanie rozgrywek bardzo im sprzyja. Chociaż Węże statystycznie wyrabiają sobie całkiem niezłą przewagę już po pierwszym kwadransie, ze znacznym trudem przychodzi im ukończenie gry w kolejnym. Wszystkie niedoskonałości środkowego etapu gry przykrywają świetną grą Kobbego, w którego wchodzi diabeł, gdy tylko zapełni się jego ekwipunek. Splyce może mieć drobną przewagę nad SK lub nawet przegrać pierwsze minuty. Wszystko zdaje się tracić znaczenie, gdy Splyce kończy kompletować swoje ostatnie przedmioty i na tym powinno się skupić.

Powinno obawiać się: Selfmade’a

slf

Polski leśnik to najbardziej indywidualnie utytułowany zawodnik regularnej fazy tego splitu. Za wszystkimi MVP stoi potężna, choć młoda marka zawodnika, który jest wszechstronny i nie boi się brać ciężaru rozgrywki na swoje barki. Selfmade zaczął dostawać wyróżnienia za niewątpliwy wkład, jaki miał w kreowanie przewagi lub jej dowożenie do końca rozgrywek. Jego dominująca gra jest jednak jednocześnie wadą SK, na której powinno skupić się Splyce. Gdy Selfmade nie ma pomysłu na grę, często nie ma go również żaden inny członek tego zespołu. Wyłączenie z równania głównego architekta sukcesów formacji powinno zadziałać.

Musi wciąż pracować nad: rolą górnego

vizi

Charyzmatyczny górny Vizicsacsi to świetny zawodnik, który przydał się w przeszłości naprawdę wielu ekipom. W tym konkretnym splicie gra jednak rolę co najwyżej drugorzędną, co przebija zarówno przez jego dyspozycję na Rifcie jak i statystyki. W kompozycjach proponowanych przez Żmije górny nie ma zbyt wiele do roboty, bo cały wysiłek skoncentrowany jest wokół ośrodków agresji - na środku i dole, a w drugiej kolejności na Kobbem. Punktem relatywnie słabszym jest zatem góra — Vizi zadaje stosunkowo mało obrażeń względem reszty drużyny (tylko 21%), co może nie wystarczyć, gdy któryś z prowadzących zbyt wiele razy się potknie.

SK Gaming

Musi postawić na: Crownshota

crownshot

Jest ku temu co najmniej parę powodów. Selfmade będzie jednym z celów Splyce, bo jest gwiazdą SK i architektem jej sukcesów. Rozsądnie będzie im zatem torpedować starania Polaka. Skupienie się w pierwszej kolejności na bocie z jednej strony odciąży leśnika, z drugiej zapewni również ochronę przed zbyt szybko postępującym rozwojem Kobbego. Crownshot to utalentowany strzelec o wielkim potencjale, którego pełni jeszcze nam nie pokazał.

Powinno obawiać się: Xerxe

xerxe

O tym dżunglerze mówi się stosunkowo mało, ale gdy jego temat jest już poruszany, to zazwyczaj w samych superlatywach. Leśnik identyfikowany jest przez wielu ekspertów jako jeden z najmądrzejszych zawodników z tej pozycji, bo choć jego zagrania nie są najbardziej widowiskowe, często stoi za nimi jakaś pokrętna, choć idealna idea. Xerxe przede wszystkim jest również tam, gdzie w danym momencie być powinien, co z kolei pomaga mu w zarządzaniu drogocennym czasem. Splyce lubi grać długo, a robi to dłońmi swojego dżunglera — reaktywnie. W ich przypadku to po prostu działa.

Musi wciąż pracować nad: pomysłem na siebie

qwe

SK jest w play-offach, ale doszło do nich w naprawdę wielkich bólach. Nie obyło się nawet bez dogrywki i o mały włos, a drużyna Selfmade’a byłaby już poza rywalizacją. Dzięki kolejnym pomysłom polskiego zawodnika udawało im się wychodzić obronną ręką z wielu tarapatów, jednak gdzieś musi leżeć granica. Największym problemem SK jest ich zależność od swojego MVP. Gdy ten nie daje rady kreować pomysłów na grę, jego drużyna najczęściej po prostu przegrywa.

Czego jeszcze według was powinni obawiać się ćwierćfinaliści?
Które cechy uznajecie za ich najlepsze, a które najgorsze?

Dajcie znać w komentarzach!