Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Na półmetku splitu

Postaci, akcje, taktyki i momenty. Pół splitu już za nami. Sprawdźmy jeszcze raz, jak rozpoczął się sezon dziewiąty oraz pierwszy w historii split LEC!

Dziewięć i zero

Przedsezon standardowo wypełniły informacje o najnowszych transferach, ale jeden z nich szczególnie zelektryzował scenę. Gdy pojawiła się informacja o przejściu Capsa z Fnatic do G2, co najmniej połowa fanów Pomarańczowych nie była w stanie uwierzyć własnym oczom. Gdy jednak plotki się potwierdziły, wiedzieliśmy, że w szeregach Samurajów będzie się działo. Zmiana roli Perkza i nowa, niesamowita gwiazda na midzie zwiastowały, że G2 ma chrapkę na kolejny puchar europejskiej ligi. To, co zobaczyliśmy w pierwszych dziewięciu meczach tej formacji zdaje się potwierdzać, że będą przynajmniej solidnym pretendentem do tytułu. W pierwszej połowie splitu G2 pokonało wszystkich swoich rywali i zrobiło to w naprawdę pięknym stylu, bawiąc się koncepcją, draftem i taktykami. Gracze tej ekipy pojawiali się w miniaturkach na lolesports najczęściej nie bez powodu - rok 2019 rozpoczął się pod znakiem samuraja z G2. Czy tak samo dobrze zakończy się dla Jankosa cały ten split?

g2

Polska dżunglerami MVP stoi

W tym roku w LEC doczekaliśmy się również debiutu naszego kolejnego rodaka. Selfmade, gwiazda hiszpańskiej sceny, przez długi czas wodził fanów za nos, coraz bardziej zbliżając się do angażu w najwyższej europejskiej lidze. W pewnym momencie poprzedniego roku, gdy nad głową trzymał puchar European Masters, wiedzieliśmy już na pewno, że jego czas na wielkiej scenie musi nadejść - i musi nadejść szybko. Nowa marka LEC, a więc i miejsce na wielkie powroty. Legendarne SK od zera odbudowało dywizję Ligi, w której swój dom znalazło byłe MAD Lions. Dżungler przebił jednak wszelkie oczekiwania, już od pierwszego spotkania pokazując się z możliwie najlepszej strony. Pamiętacie jeszcze, jakim ulti Sejuani powitał Rekklesa w swoim debiucie LEC?

Selfmade to aktualnie samodzielny lider klasyfikacji MVP z 5 punktami na koncie (pierwszą połowę zamknął z 4) i nie możemy doczekać się, by zobaczyć, jak wiele gier zdoła jeszcze ponieść na swoich barkach do końca splitu. Tuż za nim, co warto zaznaczyć, Jankos z czterema punktami wciąż depcze mu po piętach.

selfmade

Prymusi wśród bohaterów

W LEC zobaczyliśmy dotychczas — w grze lub na ekranie wyboru postaci, 76 różnych herosów tylko dwójkę z nich zobaczyliśmy w każdej grze. Stuprocentową obecność zaliczyli Lucian oraz Urgot. Ten drugi ma na swoim koncie niewspółmiernie lepszy występ, bo widywaliśmy go na Rifcie najczęściej - aż 27 razy, a jego współczynnik zwycięstw (67%) robi przy tej liczbie występów naprawdę duże wrażenie. Oto garść innych statystyk dotyczących bohaterów w pierwszej połowie tego splitu (pominięte zostały liczby herosów z mniej niż 3 występami):

  • Cassiopeia była banowana najczęściej, bo aż 38 razy. Pojawiła się tylko w 6 grach i żadnej z nich nie wygrała.

  • Największy współczynnik zwycięstw należy do Dravena i Syndry - 5-1, czyli 83% wygranych. Znacznie bardziej imponująco wypadają tu jednak liczby Jayce’a i Olafa - 9-2 i 82% na ich kontach.

  • Najwyższe KDA to działka Kai’Sy. Po 15 spotkaniach na jej koncie widnieje okrągłe 15.0 punkta tego współczynnika.

  • Średnio na minutę najwięcej obrażeń zadawał Viktor - 616 punktów, a najmniej Alistar - jego wynik to liche 115.

W odpowiednich rękach

Wymienieni wyżej byliby niczym, gdyby nie sterujący nimi gracze. Śmietanka europejskiej sceny zdążyła nam już pokazać całą masę świetnych zagrań (kilka z nich zobaczycie w kolejnej sekcji), ale za wszystkim, co znamy, i tak stoją liczby. Oto kilka ze statystyk dotyczących graczy z początków LEC:

  • niekwestionowani królowie wszelakich statystyk to oczywiście obsada G2. KDA zdążyło się popsuć przez ostatnią porażkę, ale przed meczem z Origen Jankos miał na swoim koncie oszałamiające 17,5 punkta KDA! Obecnie jest to “zaledwie” 9,17.

  • Splyce to najlepsi farmerzy. Do Kobbego i Humanoida należą rekordy średniej liczby stworów zabijanych podczas jednej gry. To odpowiednio 393 i 338 bezbronne miniony.

  • Perkz to niekwestionowany król w ilości obrażeń oraz zarabianego złota. Średnio na minutę zarabia aż 485 sztuk oraz zadaje aż 658 punktów obrażeń. Drugi najlepszy zawodnik pod tym kątem to Upset z “marnymi” 548 punktami na minutę.

  • Królem pierwszej krwi jest… nie, nie Jankos. Tym razem ten tytuł przypadł w udziale Xerxe. Był pierwszym zabójcą lub asystował przy FB w aż 70% swoich gier.

  • Jedyna penta tej części splitu trafiła do legendy Fnatic, czyli Rekklesa. Pomarańczowym może nie wieść się najlepiej, ale klasa tego szwedzkiego giganta zobowiązuje!

  • Najbardziej zabójczy w starciach 1 na 1 okazał się Nukeduck. Utalentowany środkowy zabił swoich rywali samodzielnie aż 7 razy. Caps i sOAZ, mający ich po 5, zajmują w tym rankingu drugie miejsce.

Liczą się momenty

Trudno wybrać kilka, bo w każdej kolejce i w każdym meczu dzieje się coś, co absolutnie porusza lub rozśmiesza publikę. Z kolejnych spotkań dowiadujemy się o coraz to nowych taktykach, możliwościach zagrań, a po niektórych po prostu zbieramy szczękę z podłogi. Oto kilka akcji z tej części splitu, które zapadły nam w pamięć:

To jedno z najładniejszych zagrań tego splitu. Duet z Schalke popisał się w tym wypadku ponadprzeciętną synergią, a Rekkles, pomimo świetnego refleksu, musiał uznać wyższość rywali. Upset i Ignar byli w tamtym meczu niesamowici!

Rekklesowi oddajmy jednak to, co się mu należy. Jedyna wspomniana wyżej penta należy właśnie do tej szwedzkiej legendy.

Backdoor to już popisowa taktyka Vitality. W tym splicie żadnej końcówki nie oglądaliśmy jednak z większym bólem. Kikis był tak bliski swojego pierwszego zwycięstwa już w starciu ze starymi kolegami parę tygodni temu.

Co przyniesie przyszłość?

Druga połowa splitu już się w zasadzie zaczęła. Pierwsze mecze rewanżowe rozegrano podczas 5 kolejki i nie obyło się bez niespodzianek. Nie ma już w stawce drużyny niepokonanej ani ekipy bez zwycięstwa. Sytuacja w środku tabeli coraz bardziej się zagęszcza, a kolejne tygodnie będą tylko potęgowały emocje. Coraz więcej jest na szali, bo w niedalekiej przyszłości rozegra się ostateczna walka o udział w playoffach.

Co jednak najbardziej podobało Wam się dotychczas?
Której świetnej akcji albo statystyki brakuje Wam w powyższym zestawieniu?
Co było dla Was największym zaskoczeniem?

Dajcie znać w komentarzach poniżej!