Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Na to czekamy w LEC 2019!

7 historii, których rozwinięcia z niecierpliwością wyczekujemy w nadchodzącym sezonie. A czego ty spodziewasz się po starcie LEC?

W centrum uwagi

nemesis

Największe i najbardziej utytułowane organizacje Europy wygenerowały najwięcej emocji podczas okienka transferowego. Szczególnie kotłowało się wokół wymian na środkowej linii, a ostateczny obrót wydarzeń zszokował całe tysiące entuzjastów sceny Starego Kontynentu.

Rozpoczęło się od plotek na temat Capsa. Zdecydowanie największy transfer tego okresu przez bardzo długo wisiał w powietrzu, oczekując na oficjalne potwierdzenie. Kiedy jednak nikt nie miał już wątpliwości, że to przejście dojdzie do skutku, rozpoczęły się spekulacje na temat zastępstwa. Na horyzoncie pojawił się Nemesis, czyli słoweński nabytek pozyskany na hiszpańskiej ziemi. Jego potencjał widać było już w rozgrywkach LVP, ale czy może się równać temu, który przypisywano jego poprzednikowi? Nie ma bowiem wątpliwości, że buty, które w Fnatic pozostawił po sobie Caps, są olbrzymie. 2018 należał do młodego Duńczyka i choć Fnatic to wciąż rewelacyjna, wypełniona po brzegi talentem drużyna — dopiero teraz przekonamy się, jak kompletną tworzy całość.

W poszukiwaniu swojej niszy

perkz rekk

Perkz był królem środkowej alei przez całe sezony. W latach świetności G2 zarówno on na midzie, jak i jego drużyna nie mieli sobie równych. Z czasem przyszły jednak zmiany, transfery i na starych wyjadaczy musiała przyjść pora. I w tym akapicie sprawcą zamieszania jest bowiem Caps, który dołączył do LCS jako problematyczny żółtodziób, a zamknął tę ligę jako europejski potentat środkowej alei. Duńczyk przestał już prawdopodobnie mierzyć w lokalną konkurencję, bo w jego zasięgu są najlepsi midlanerzy na świecie, a tej rywalizacji zwyczajnie nie chciał dalej ciągnąć Perkz. Szczególnie że pojawiła się okazja, by połączyć siły obu tych wybitnych zawodników pod sztandarem jednej drużyny. G2 wygląda piekielnie niebezpiecznie, ale wielką niewiadomą pozostaje wciąż forma Chorwata na dole. Perkz nie będzie musiał rywalizować już ze znakomitym Capsem, ale dół to wciąż terytorium Rekklesa, Hansa Samy i Upseta. Czy byłemu środkowemu wystarczy pary, by powrócić na tron w innej części Riftu?

Déjà vu

Mithy

Inauguracja LEC przyniosła całe mnóstwo zmian, ale i nowych możliwości. Jedną z nich okazała się szansa na powrót dla organizacji, które tworzyły niegdyś ligę-matkę nowiutkiej LEC, ale z jakiegoś powodu z niej wypadły. Mowa tu o SK Gaming oraz Origen, czyli drużynach ze wspaniałą historią, której zupełnie nowi bohaterowie mogą przyczynić się do spisania nowych standardów europejskiego e-sportu. Jesteśmy szczególnie ciekawi dyspozycji rosteru MAD Lions, który z drobnymi modyfikacjami przeniesiono pod skrzydła SK. Europejscy pretendenci mieli chrapkę na więcej, co znakomicie zaprezentowali podczas ostatniego European Masters, chociaż trudno na tym etapie porównywać poziomy obu rozgrywek. Swoje powroty do Europy zaliczyli też Febiven i Mithy. Po przygodzie za oceanem wracają do poznanego przed laty środowiska, by raz jeszcze sprawdzić się — tym razem w nowych barwach. Jak wielu powrotom towarzyszyć będzie słodki smak nostalgii?

Kolejne pokolenia dżunglera

selfmade

Jeżeli już jesteśmy przy mistrzu LVP, to właśnie w SK zagra kolejny z naszych rodaków. Selfmade, czyli były dżungler MAD Lions, był dotychczas jednym z najjaśniejszych punktów hiszpańskiego czempiona, a także jednym z najbardziej obiecujących Polaków poniżej poziomu LCS. LEC otworzyło drogę również dla niego, a więc w 2019 aż 3 leśników z naszego kraju powalczy o miano tego najlepszego. W grze wciąż pozostaje Jankos, który bardzo stabilnie trzyma się czołowych drużyn, w tym roku kontynuując swoją przygodę z G2, a także Kikis. W porównaniu z doświadczeniem tej dwójki, młodziutki pod względem stażu Selfmade, wypada dość blado. Na szczęście dla niego oraz dla widowiska, nie tylko doświadczenie gra rolę na Rifcie. Aspiracje wyciągnęły tego dżunglera z odmętów amatorskiej sceny i postawiły wśród najlepszych. Czy Selfmade zdoła dotrzymać kroku Kikisowi i Jankosowi?

Na własny rachunek...

kikis

… postanowił zagrać Kikis. W Vitality radził sobie co najmniej świetnie. W trakcie sezonu wbił się do drużyny, by zupełnie odmienić jej profil oraz sytuację w tabeli, przez co stał się jej absolutnym bohaterem. Kolejnych fanów zyskał, gdy poprowadził ją aż do Mistrzostw Świata, przechodząc przy okazji niesamowitą drogę osobistą — od polskiego podwórka do światowych salonów w zaledwie kilka miesięcy. Zapewne część z was chciałaby zobaczyć kontynuację tej historii, tym bardziej że Vitality postawiło w większości na stary skład. Dla Polaka liczyło się jednak nowe wyzwanie, którego podjęcie umożliwiło mu Rogue. W barwach tej nowej organizacji Kikis ma być wyraźnym liderem oraz twarzą marki, a także doświadczeniem przodować wśród swych kompanów na Rifcie. Nie od dziś wiemy, że decyzyjność to jego mocna strona, ale czy tak bardzo konkretna rola przywódcy wyjdzie mu na dobre?

Wartość koreańskiego importu

korean

Gracze z LCK nie wydają się aż tak bardzo poza naszym zasięgiem, odkąd z kretesem przegrali poprzednie Mistrzostwa, ale tamtejsza scena to wciąż potencjalna kopalnia talentów. Trend sprowadzania stamtąd obiecujących zawodników trwa już u nas od paru lat, ale 2019 może być w tym kontekście przełomem. Dotychczas organizacje decydowały się na sprowadzanie przede wszystkim mniej znanych graczy, zawodników z ciekawą przeszłością lub reprezentantów ekip z dolnej części tabeli LCK. W tym roku najgorętszym transferem z dalekiego wschodu jest natomiast Gorilla, którego sława jest wciąż świeża. Wspierający wielkiego PraYa zagra teraz w Misfits, gdzie stanie u boku Hansa Samy. Niewątpliwie tworzy to jeden z najbardziej ekscytujących duetów dolnej alei, jaki widzieliśmy w Europie w ostatnich sezonach. Czy mit o wyższości koreańskich zawodników potwierdzi się na przykładzie Gorilli?

Powrót architektów mety

Przerwa międzysezonowa to dobry czas na eksperymenty, ale nic nie odwraca mety do góry nogami tak dobrze, jak inauguracja kolejnego sezonu. Od całych tygodni uczestnicy LEC trenują w pocie czoła, by przygotować na start możliwie najskuteczniejsze taktyki, których być może nie widziała jeszcze solokolejkowa ferajna. To na przestrzeni najbliższych paru tygodni stworzą się trendy, które chcąc, nie chcąc, zobaczycie i w swoich grach, jeżeli tylko zdecydujecie się postawić stopę na Rifcie. A czego właściwie możemy się spodziewać? Ostatnie zmiany dotknęły przede wszystkim wielu strzelców, dlatego być może do gry powróci kilka zapomnianych przez metę wyborów, takich jak Kalista czy Jinx. Na pierwszy rzut oka wydaje się również, że „zmiękła” nam górna aleja. Rozgrywki w LCK, które już się rozpoczęły, zwiastują dalsze sukcesy Viktora, Ryze’a czy Vladimira. Za jakiś czas przyjdzie również moment, by i unikalny wachlarz umiejętności Neeko pokazać na najwyższym poziomie rozgrywek. Czekacie na jej udział w LEC?

A wy czego najbardziej nie możecie się doczekać?
Podzielcie się swoimi przewidywaniami na temat LEC w 2019!