Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Najgorsze/najlepsze pucharowego G2

Europejscy mistrzowie zostali liderami predykcji przed startem Mistrzostw. Czy przychylne przewidywania ekspertów się potwierdziły?

Świetna dyspozycja Jankosa

Polski leśnik został okrzyknięty najbardziej obiecującym graczem tej edycji Mistrzostw przez ESPN jeszcze przed startem turnieju. Kontrowersyjna lista wtedy mocno podzieliła widownię. Część widzów i ekspertów opowiedziała się za kunsztem dżunglera, inni znacznie więcej wartości dostrzegli w graczach zza dalekich, wschodnich granic. Na finiszu turnieju, choć wciąż trudno o ostateczne werdykty, można już pokusić się o pewne, bezpieczne potwierdzenie dla teorii autora wspomnianego wyżej rankingu.

Jankos w kolejnych grach robi to, z czego przez lata kariery dał się poznać europejskiej publice. Jest niezwykle sprytny i agresywny we wczesnej fazie gry, a dobre mechaniczne rozegranie pierwszych minut często przekłada się na efekt kuli śnieżnej, z której pełnymi garściami czerpie całe G2. Świetnym przykładem jest ostatnia gra z ćwierćfinałowej serii na Damwon Gaming. Gragas Polaka ukształtował rozwój górnej części mapy, zgarniając samodzielnie mnóstwo zabójstw i często balansując na granicy życia i śmierci, poprowadził swój zespół do ważnego zwycięstwa.

Niekonsekwencja draftu

Samurajowie przegrali jak dotąd tylko 3 mapy. Motywem wspólnym dla tych porażek może być trend, w kierunku którego ekipa Perkza spogląda podczas fazy draftu. W każdej z trzech gier w kompozycji Europejczyków brakowało bowiem dedykowanego strzelca. Drużyna w zamian za to decydowała się na przykład na kombinacje z Zoe lub Yasuo na dolnej alei oraz postacie takie jak Kayle czy Jayce na górnej. Brak standardowego prowadzącego pozbawiał naszych mistrzów ubezpieczenia na wypadek problemów z wczesną lub środkową fazą gry.

perkz

Te pojawiały się w obliczu starć z bardziej wymagającymi przeciwnikami G2, takimi jak Griffin czy Damwon. Koreańczycy zmuszali Samurajów do błędów, a walka z ich konsekwencjami w pewnym momencie stawała się po prostu niemożliwa. Statystyka obrazująca ten problem jest jak dotąd bezlitosna dla Europejczyków. Perkz od początku turnieju tylko 4 razy nie zagrał klasycznym prowadzącym w stylu Kai’Sy czy Xayah. Dość powiedzieć, że 3 z tych gier G2 zakończyło porażką.

Wymienna odpowiedzialność

To zaleta wszystkich półfinalistów. Ba, być może to jeden z czynników, który spowodował, że te cztery zespoły znalazły się tak wysoko w turnieju tak wielkiego formatu, o tak wielką stawkę. G2 to kolektyw rewelacyjnych indywidualności — graczy światowego formatu, najlepszych z najlepszych. Częstym problemem takich konstelacji gwiazd jest jednak ich tendencja do opierania się o najjaśniejsze jednostki. Z problemem tym wciąż zdaje się na przykład mierzyć Fnatic, które przy słabszej fomie Rekklesa bardzo gubi się, często tracąc w konsekwencji swoją przewagę na Rifcie.

g2

Samurajowie podczas sezonu ujarzmili ten kłopot, obracając swoje lokalne gwiazdorstwo w globalną świetność. Porównywany do Fakera, utalentowany i utytułowany Caps jeszcze jakiś czas temu dzierżył na swych drobnych barkach ciężar ważnych spotkań w pojedynkę. Na Mistrzostwach środkowy Samurajów może jednak pozwolić sobie na błędy. W miejscu braku momentalnie materializują się Wunder, Jankos lub Perkz, każdy ze swoim, równie dobrym pomysłem na rozwiązanie krytycznego problemu. Przeciwnik nie może zdecydować się jaki cel obrać, bo wyrównany, acz potwornie wysoki poziom G2 świetnie ich przed tym ubezpiecza.

Nieprzychylność liczb

G2 znalazło się w czołówce światowej sceny Ligi drugi raz z rzędu. Olbrzymie wyróżnienie prowokuje jednak bardziej niż kiedykolwiek wcześniej do porównawczej analizy szans Samurajów na zdobycie pierwszego dla nich, a drugiego dla Europy pucharu Mistrzostw. Jednym z oczywistych sposobów jest statystyka, a ta niestety umieszcza G2 co najwyżej pośrodku półfinałowej grupy.

 

G2

SKT

IG

FPX

Złoto / min.

1907

1944

1855

1958

Stwory / min.

33,4

34

33

33,9

Pierwsza wieża

55%

80%

60%

73%

Pierwsza krew

73%

80%

30%

64%

Smoki / gra

2

3,1

2,3

2,8

Herald / gra

0,18

0,8

0,4

0,64

Barony / gra (%)

0,82 (72,7%)

1 (66,7%)

0,8 (62,5%)

0,82 (72,7%)

Totemy / min.

3,8

4,4

3,5

3,9

Statystyki ujmują w liczby tylko część obrazu formy G2, ale niektóre dysproporcje w porównaniu na przykład z SKT obrazują potencjalne problemy ekipy Jankosa. Europejczycy całkiem nieźle wypadają względem broniących tytułu IG, ale wypadają słabiej we wszystkich metrykach względem ich następnego rywala, czyli legendarnego SKT. Faker i spółka doskonale rozporządzają riftowymi zasobami, co widać między innymi po świetnym współczynniku dotyczącym smoków i Heralda. Ta ostatnia wartość natomiast aż zaskakująco słabo wypada u G2. Jankos, choć świetny w operowaniu ryzykiem na liniach, ten konkretny cel mapy zabezpieczył w zaledwie dwóch z jedenastu spotkań, w których brał udział.

jankos

Pole do poprawy widać również jeśli chodzi chodzi o smoki. Świetnie pokazywał to przykład ostatnich spotkań G2 z Damwon Gaming, w których europejscy mistrzowie prawie w ogóle nie priorytetyzowali wzmocnień mitycznego stwora, na przykład oddając ich aż 5 w przegranym, drugim meczu serii. Statystyki prezentują przeszłość, a nie przyszłość. To historia, a nie wyrocznia, ale z tego podręcznika wynika jasno — G2 ma jeszcze nad czym pracować.

Największa szansa Europy od 2011

G2 może i boryka się z kilkoma demonami, ale ogólny wydźwięk dotychczasowych występów tej ekipy w obecnym sezonie jest jasny. Europa już dawno nie miała tak świetnego zestawu uzupełniających się indywidualności, prezentujących jednocześnie tak wysoki poziom. Jesteśmy świadkami złotego okresu dla rozwoju zachodniej sceny ligi. Zawodnicy naszych ulubionych zespołów, nasi rodacy, zajmują najwyższe miejsca zagranicznych powerrankingów, a w stronę lokalnych faworytów szalenie przychylnie patrzy globalna widownia.

g2

G2 stoi u progu historii. Pozostały już tylko dwa kroki i choć wiadomo, że będą szalenie trudne, europejscy mistrzowie mogą wpisać się w jej karty złotymi zgłoskami. Na szali jest już nie tylko puchar. Chodzi o dumę zachodniej sceny. Chodzi o niezdobyty nigdy wcześniej rekord idealnego sezonu. Chodzi o potwierdzenie, że G2 jest bezapelacyjnie najlepszą drużyną świata.

Uważacie, że ulubieńcom Europy się to uda?
Jankos i spółka staną na wysokości zadania?
Naprawią dotychczasowe błędy, a może nie zdążą na czas?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!