Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Najwięksi nieobecni nadchodzących play-offów

Sprawdźcie, kogo najbardziej zabraknie nam podczas nadchodzącego rozstrzygnięcia splitu oraz koniecznie napiszcie, za kim wy zatęsknicie!

Emocje po ekscytującej końcówce tej fazy splitu powoli opadają, a my mamy chwilę, by przyjrzeć się obecnej sytuacji w lidze. Na szersze analizy tego, co nadciąga, jeszcze przyjdzie czas, tymczasem możemy oddać się krótkiej retrospektywie ostatnich zdarzeń — również w kontekście ich następstw w play-offach. Chodzi oczywiście o drużyny oraz zawodników, których nie zobaczymy na tym etapie turnieju, a których z całą pewnością będzie nam brakować. Oto lista największych nieobecnych play-offów wiosny 2019.


Paul „sOAZ” Boyer

soaz

Wśród wymienionych powyżej znajdą się jeszcze nazwiska graczy młodych i z wielkim potencjałem oraz prawdziwych legend. Nie ma jednak wśród nich drugiego gracza z tak wielkim doświadczeniem, jakim dysponuje Francuz. Górny Misfits to prawdziwy weteran sceny. Grał w Ligę na najwyższym poziomie prawdopodobnie dłużej niż wielu fanów wie w ogóle o istnieniu tej gry. W barwach against All authority sOAZ grał w finałach Mistrzostw pierwszego sezonu. Wtedy uległ Fnatic, którego ważną częścią stał się następnie na lata. Historia zatoczyła pokraczne koło, gdy zawodnik w zeszłym roku po raz kolejny stanął na drugim stopniu podium najważniejszej imprezy — w zupełnie innych okolicznościach, rzecz jasna.

Po tak świetnym wyczynie tym bardziej smuci brak sOAZa w nadchodzącej fazie pucharowej tego splitu LEC. Jego superskład w Misfits dawał sporo nadziei, ale rozkraczał się podczas splitu zbyt mocno i zbyt często, by wywalczyć ostatecznie choćby szóstą lokatę. Francuz nie jest jednak również jedyną ofiarą katastrofy Królików.


Kang „GorillA” Beom-hyun

gorilla

Gdyby nie Caps zmieniający barwy w stylu “top 10 zdrad z anime”, to właśnie GorillA byłby najgorętszym tematem transferowym ostatniego okienka. Koreańczyk to prawdziwa legenda światowej sceny. I choć nie uczestniczy w niej tak długo jak opisywany wyżej kolega z zespołu, przez lata wspierający zyskał sobie bodaj jeszcze większą renomę. GorillA również stawał na podium Mistrzostw, wygrywał ponadto wielokrotnie koreańskie LCK. Niemal od samego początku jego wielkiej kariery grał u boku PraYa, który to z kolei uważany jest za jednego z najznamienitszych strzelców, jakich widział e-sportowy świat. Obaj napędzali swe talenty w kolejnych formacjach, ale i na ten legendarny duet musiał przyjść czas. GorillA odłączył się od swojego wieloletniego kompana, by spróbować swych sił w europejskim LEC. 

Hans Sama, u boku którego przyszło mu grać, to absolutna czołówka wśród prowadzących, ale talentu i zgrania tego duetu nie wystarczyło, by pociągnąć całą drużynę na wystarczającą wysokość. Możemy tylko gdybać, ale GorillA miał zapewne znacznie ambitniejsze plany co do naszego podwórka. Zawojował Koreę i świat, wyrobił sobie niesamowitą markę, a w tym splicie przedwcześnie sobie odpocznie. Misfits oraz wszystkich ich niesamowitych zawodników nie zobaczymy już w rozgrywkach co najmniej do startu letniego splitu.


Elias „Upset” Lipp

upset

Niemiecki strzelec to przedstawiciel zupełnie innej grupy graczy. Z zaledwie 19 latami na karku jest wciąż reprezentantem tak zwanych młodych talentów, czyli zawodników, którzy jednocześnie odznaczają się niskim wiekiem oraz ponadprzeciętnymi zdolnościami i potencjałem. Upset gra na europejskiej scenie od paru dobrych lat, ale naprawdę głośno zrobiło się o nim dopiero ostatnio. Swoją prawdziwą siłę po raz pierwszy zdołał odblokować niedawno w barwach Schalke, którego wciąż jest zresztą częścią. Jego najlepszym splitem było lato LCS 2018. 

Ostatni okres istnienia tej europejskiej marki zawodnik pożegnał, jak gdyby był już nie młodzikiem, a prawdziwym, starym wyjadaczem. Na przestrzeni kolejnych kolejek stawał się coraz ważniejszą częścią swojej drużyny, co bezpośrednio przełożyło się na świetne rezultaty. Trzecie miejsce w regularnej fazie splitu oraz drugie, niefortunne w fazie pucharowej. Poza wyróżnieniem zespołowym, Niemiec zdobył również wyróżnienie w głosowaniu All-Pro Team tamtego splitu. Znalazł się w pierwszej drużynie, czyli zyskał najwyższe wyróżnienie spośród wszystkich prowadzących, jacy w ogóle występowali na tej pozycji w zeszłym splicie. Tym razem jego przebudowanemu Schalke zabrakło mocy, by sięgnąć choćby po lokatę szóstą. Niemiec musi obejść się smakiem i spróbować swych sił w następnym oknie rozgrywek — to już się dla niego zamknęło.


Raymond „kaSing” Tsang

kasing

Excel Esports, do którego należy kaSing, to naprawdę dziwny byt. Organizacja pojawiła się na naszym horyzoncie dopiero w tym roku, debiutując w barwach LEC. Od początku bardzo wielu ekspertów oraz fanów sceny spodziewało się, że tej ekipie zabraknie mocy, by powalczyć o czołówkę, jednak wiele odpowiedzialności zrzucano na jakoby magiczny wpływ kaSinga. Jego słynny już efekt przez lata wpływał na świetnych strzelców, a ci u jego boku dostawali skrzydeł. Jeskla, któremu przyszło grać z kaSingiem w tym sezonie, również miewał gry świetne, ale przepowiednie sceny niestety okazały się prawdą. Wybitny wspierający ma naprawdę dużo doświadczenia, ale najwidoczniej nie jest cudotwórcą. Jedna wyraźna gwiazda w Excel zdecydowanie nie wystarczyła, by móc na niej oprzeć cały ciężar rozgrywki. 

Co ciekawe, w ostatnich kolejkach sympatycznego Brytyjczyka zastąpił nasz rodak Mystiques. Polak dostał szansę na wielkiej scenie w momencie, gdy Excel było już poza pucharową rywalizacją, ale i tak bardzo miło ze strony zarówno drużyny jak i samego jej lidera. KaSinga w naprawdę dobrym duecie brakowało nam podczas splitu i z pewnością będziemy tęsknić za nim również podczas play-offów.


Mateusz „Kikis” Szkudlarek

kikis

To nie tak miało być! Gdy Mateusz dołączał do Vitality w zeszłym roku i wyciągał Pszczółki z dołka, wszyscy myśleliśmy, że to nowy początek dla tego doświadczonego Polaka. Kikis po różnych perypetiach — również na polskiej scenie, niczym rycerz na białym koniu wjechał do LCS i oczarował publiczność, a swym konkurentom poobcinał głowy. Z nowymi siłami i motywacją zaczął rozgrywać jeden ze swoich najlepszych splitów w historii, czego późniejszą konsekwencją był udział w Mistrzostwach i tamtejsze naprawdę ciekawe wyniki. Vitality radziło sobie nieźle do wtedy, ale naprawdę zaskoczyło dopiero z Kikisem w składzie i naprawdę wielu obserwatorów ligi miało nadzieję, że przyjdzie nam oglądać ten roster dłużej. Polak zdecydował się jednak kontynuować swą przygodę z Europą pod sztandarem innej organizacji, w nowym środowisku i w dużej mierze pod swoje dyktando.

Sceptycy pukali się w głowy, zwiastując szybki koniec tej inicjatywy, nie wierząc w powodzenie takiego miksu nazwisk i… niestety mieli rację. Rogue totalnie nie poradziło sobie z dużą konkurencją w LEC, a Kikis przezimował ten split na ostatnim miejscu w tabeli — naturalnie niepremiowanym awansem do play-offów. Szkoda, że nie zobaczymy Mateusza w walce o ten puchar, ale liczymy, że jak wiele razy w przeszłości, tak i po tym splicie Kikis wróci silniejszy i ponownie rozkocha w sobie tłumy.

A którego zawodnika najbardziej będzie wam brakować w play-offach?
Być może kogoś spoza powyższej listy?

Dajcie znać w komentarzach poniżej!