Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Największe transfery w historii League of Legends

Co sezon możemy obserwować całą masę zmian w składach profesjonalnych lig. Jakie były najbardziej zaskakujące transfery w historii League of Legends?

Co sezon mamy okazję obserwować kilka zaskakujących zmian w składach drużyn. Co jakiś czas zdarzają się takie, które teoretycznie powinny całkiem zmienić układ sił na profesjonalnej scenie League of Legends. Przyjrzyjmy się jednym z najgłośniejszych transferów w historii.

Chwilowa zmiana barw Rekklesa

Rekkles

Rekkles to jeden z najbardziej rozpoznawalnych europejskich zawodników i do tego twarz Fnatic. Dzisiaj praktycznie nie wyobrażamy sobie tego gracza w innym zespole. Jednak po bardzo słabych dla Europy Mistrzostwach Świata w 2014 roku, Rekkles opuścił Fnatic i dołączył do największych w tamtym czasie konkurentów drużyny, czyli Alliance (które niedługo później zostało przemianowane na Elements).

Ekipa szybko zaczęła być nazywana drużyną gwiazd tamtego okresu. Wicked, Shook i Froggen, którzy w tamtym czasie wciąż jeszcze postrzegani byli jako gracze najwyższego kalibru, a do tego młody talent Rekkles. Formacja była stawiana wśród faworytów do wygrania wiosennego splitu w 2015 roku, szczególnie że główny rywal drużyny w poprzednim sezonie (Fnatic) przeszedł całkowitą przebudowę i wydawał się być daleki pod względem umiejętności od tego, co potencjalnie powinno zaprezentować Elements.

Rzeczywistość szybko jednak sprawdziła prawdziwą siłę formacji. O ile początek splitu nie był jeszcze tragiczny (trzecie miejsce w trzecim tygodniu z wynikiem 4-2), to dalsza część splitu była dla drużyny tragiczna. Między czwartym a dziesiątym tygodniem rozgrywek Elements wygrało zaledwie 3 gry i ostatecznie zakończyło split dopiero na siódmym miejscu. Zespół wyraźnie nie mógł połączyć umiejętności swoich gwiazd w spójnie działającą drużynę. Do tego drużyna zmieniła w trakcie splitu zawodników na górnej alei i na pozycji wspierającego, przez co nie mogła wypracować dobrej synergii. Po zakończeniu rundy wiosennej Rekkles wrócił do Fnatic, które z nim w składzie w letniej rundzie jako pierwsza i wciąż jedyna drużyna w Europie rozegrała cały split bez żadnej porażki.

TSM przygarnia Doublelifta

Doublelift

Przez długi czas NA LCS było przede wszystkim miejscem ciągłej walki dwóch drużyn, które stały się ikonami amerykańskiej ligi. Spotkania TSM i CLG, a także często towarzyszące im zakłady między właścicielami tych organizacji, były jednymi z najbardziej emocjonujących wydarzeń każdego ze splitów. Każda z drużyn miała też swojego najbardziej rozpoznawalnego zawodnika – gwiazdę najwyższego kalibru. W CLG był to strzelec Doublelift, natomiast w TSM był to Bjergsen.

Dlatego ogromnym zdziwieniem dla całego profesjonalnego świata esportowego była wiadomość, że po prawie czterech latach gry w CLG, do tego po wygraniu play-offów splitu razem z tą drużyną, Doublelift przeszedł do TSM. Trudno jednoznacznie ocenić, na ile dobra to była decyzja. W obu formacjach strzelec znajdował się w górnej części tabeli w Ameryce (chociaż z TSM robił to zdecydowanie bardziej regularnie), jednak to co dla graczy najważniejsze się nie zmieniło. Zarówno z CLG, jak i TSM Doublelift nie dał rady zaliczyć dobrego występu na Mistrzostwach Świata. Ostatecznie w nowej drużynie zawodnik spędził z przerwą prawie dwa lata, a potem przeniósł się do Team Liquid.

Od Mistrza Świata do ławki rezerwowych w Ameryce – Piglet

 

Piglet

W historii profesjonalnego League of Legends spotkaliśmy już wiele przykładów graczy z Korei, którzy przenieśli się do NA LCS. Jednym z nich był koreański strzelec Piglet. Razem z SKT T1 zdobył od Mistrzostwo Świata w 2013 roku. Jednak po kolejnym roku, który był słaby w wykonaniu SK Telecom (formacja nie awansowała na Worldsy i nie mogła bronić tytułu), Piglet zdecydował się przenieść do Ameryki do Team Curse, które niedługo później zostało przemianowane na Team Liquid.

Piglet przez wizowe problemy nie mógł rozpocząć gry w TL od pierwszego tygodnia (zastąpił go wtedy Keith, a drużyna wygrała oba spotkania), ale dołączył już od następnej gry. Jednak Team Liquid z nim w składzie wygrał tylko dwie z sześciu gier, a drużyna postanowiła przesunąć go na ławkę rezerwowych i przywrócić Keitha do gry. Był to zdecydowanie dość duży zawód, kiedy zawodnik takiego kalibru zostaje odsunięty od głównego składu.

Niedługo później jednak Piglet wyraźnie zgrał się z resztą zespołu i wrócił do gry na scenie od 7. tygodnia, a drużyna z nim w składzie zakończyła play-offy na całkiem wysokim trzecim miejscu. Jeszcze lepsza była letnia runda rozgrywek w wykonaniu Pigleta i drużyny. TL zajęło pierwsze miejsce w rundzie zasadniczej. Niestety, ponowne trzecie miejsce w play-offach oraz przegrana w finale kwalifikacji regionalnych z Cloud9 sprawiła, że Piglet nie dał rady wrócić na Mistrzostwa. Niestety, także następne lata nie były dobre dla koreańskiego Mistrza Świata. Do dzisiaj nie dał rady zagrać ponownie na Worldsach, a czasem grał nawet w Challenger Series i w Akademii NA LCS.

Kiedy nie możesz pokonać swojego największego wroga, to do niego dołącz – Peanut

Peanut

Peanut był jedną z najjaśniej świecących gwiazd w bardzo silnym składzie ROX Tigers w 2016 roku. Formacja wcześniej znana jako Koo Tigers zdominowała rok w koreańskiej lidze wygrywając wiosenną i letnią rundę zasadniczą oraz letnie playoffy. Jedyną ważną porażką formacji były wiosenna faza pucharowa, kiedy drużyna przegrała w finale z SKT. Obie formacje ponownie spotkały się w półfinale Mistrzostw Świata. Wtedy obie walczyły jak równy z równym. Wielu kibicom bardzo podobał się szczególnie agresywny styl gry Peanuta, a kibice wykrzykiwali jego ksywkę w przerwach między grami. Ostatecznie jednak to SKT wygrało spotkanie i awansowało do finału.

W następnym sezonie Peanut dołączył do drużyny, której nie mógł pokonać – SK Telecom T1, która przebudowała swój skład. Na początku wydawało się, że zmiany bardzo pomogły drużynie. SKT wygrało wiosenny split i play-offy, po czym zostało także mistrzem MSI. Potem jednak zaczęło iść gorzej. Formacja zajęła dość dalekie, dopiero czwarte miejsce w letniej rundzie rozgrywek, a w fazie pucharowej przegrała w finale z Longzhu Gaming. Mimo tego jednak awansowała na Mistrzostwa Świata. Dopiero one miały być ostatecznym sprawdzianem sił. Okazało się, że skład nie był w stanie wyrównać wyniku formacji z ostatnich lat. SKT przegrało bardzo jednostronne spotkanie w finale i po raz pierwszy w historii nie wygrało Mistrzostw, w których brało udział. Po tej porażce Peanut nie kontynuował swojej drogi z SK Telecom i przeszedł do Kingzone.

Jeden z największych transferów LPL – Uzi

UZI

Chiński strzelec to jeden z najlepszych, najbardziej rozpoznawalnych, ale i najbardziej pechowych graczy. Jest to też jeden z niewielu graczy, który mimo tak długiej gry na scenie (od 2013 roku) cały czas utrzymuje najwyższy poziom i postrzegany jest jako najsilniejszy strzelec świata. Jest także twarzą drużyny Royal Never Give Up. Podobnie jednak jak Rekkles z Fnatic, zaliczył chwilowe rozstanie z tą drużyną.

W 2015 roku, niedługo po zajęciu z RNG drugie miejsca na Mistrzostwach Świata, Uzi przeniósł się do innej chińskiej drużyny – Oh My God. Transfer był niezwykle głośny, a wielu przewidywało, że OMG może stać się nowym dominatorem chińskiej sceny. Podobnie jak w przypadku Rekklesa i Elements, Uzi i OMG nie mogli znaleźć synergii i zgrania. Drużyna mimo silnego składu radziła sobie średnio, ciągle znajdując się w okolicach środka stawki. Co więcej, drużyna nie dała rady dostać się na Mistrzostwa  Świata, co musiało być dużym ciosem dla Uziego, który zaledwie rok wcześniej walczył w finale. W 2016 roku Uzi zaliczył jeszcze krótką przygodę z QG Reapers (nie najgorszą, formacja zajęła czwarte miejsce w wiosennych playoffach), po czym powrócił do RNG i pozostał z tą formacją do dzisiaj.

Koreański zawodnik w europejskiej formacji gwiazd – GorillA

Gorilla

Na 2019 rok europejski zespół Misfits postanowił ściągnąć wielu mocno rozpoznawalnych i poważanych na scenie graczy. Do pochodzących z Europy sOAZa, Maxlore’a, Febivena i Hansa samy dołączył koreański wspierający GorillA. Było to dość duże zaskoczenie, ponieważ w ostatnim czasie widać było trend, zgodnie z którym europejskie formacje (szczególnie te czołowe) odchodziły od importowania koreańskich zawodników. Wielu zastanawiało się też, co GorillA może pokazać z nowym ad carry. Od 2014 roku grał on ciągle ze strzelcem Prayem, dlatego trudno było powiedzieć, jak spisze się w nowym duo.

Dość szybko okazało się, że cała drużyna kompletnie nie jest w stanie nauczyć się grać ze sobą. Owszem, początek był jeszcze nie najgorszy (wynik 4-2 po pierwszych trzech tygodniach wiosennego splitu), jednak z każdym następnym tygodniem Misfits spadało coraz niżej w tabeli, by ostatecznie skończyć na bardzo dalekim (szczególnie patrząc na kaliber składu) ósmym miejscu.

Następny split był jeszcze gorszy. Misfits od samego początku kompletnie sobie nie radziło. Wtedy w drużynie zaszły ogromne zmiany. Kiedy po 4. tygodniu formacja miała tylko dwa zwycięstwa do sześciu porażek cały skład został wysłany na ławkę rezerwowych, a na scenie zaczęli grać zawodnicy z Misfits Academy. GorillA nie wrócił już do głównego składu i niedługo później wrócił do Korei, a w przyszłym splicie ma grać w koreańskim SANDBOX Gaming.

Dwa finały Mistrzostw Świata w różnych barwach – Caps

Caps

Na sam koniec pozostała najbardziej zaskakujący, ale jednocześnie najbardziej udany z wyżej wymienionych transfer. Niedługo po tym jak Fnatic przegrało finał Mistrzostw Świata, pojawiły się plotki, że midlaner formacji – Caps – ma przenieść się do największego rywala jego dotychczasowej drużyny, czyli G2 Esports, a dotychczasowy środkowy tego zespołu ma przenieść się na dolną aleję. Mało kto wierzył pierwszym plotkom, a kiedy transfer został publicznie ogłoszony, wielu nie wierzyło w jego efekty.

Kiedy jednak split się zaczął, G2 szybko udowodniło, że przeprowadziło jedną z najbardziej błyskotliwych zmian w składzie w historii profesjonalnego League of Legends. Formacja całkowicie zdominowałą Europę i przez cały wiosenny split nie miała prawdziwego konkurenta do Mistrzostwa Europy. Dodatkowo G2 Esports zaskoczyło cały świat pokonując na MSI w półfinale SK Telecom T1 i ostatecznie wygrywając cały turniej. Letnia runda rozgrywek, a w szczególności play-offy, były już dla formacji trudniejsze. Silne stało się Fnatic, któremu dwukrotnie zabrakło zaledwie jednej gry, by pokonać G2 w fazie pucharowej.

Świetna dyspozycja G2 utrzymała się także na Mistrzostwach Świata. Faza grupowa była, dość standardowo w wykonaniu tej formacji, nie tak dobra jak chcieliby tego fani, jednak wystarczyła do awansu do fazy pucharowej. Tam dopiero zaczął się pokaz siły G2, które 3-1 pokonało dwie silne koreańskie formacje – SKT i Damwon Gaming, a Caps powrócił do finału Worldsów. Niestety, wynik tego finału wszyscy już znamy.

A jakie Waszym zdaniem były najbardziej zaskakujące transfery na profesjonalnej scenie League of Legends?