Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Nowe początki — podsumowanie 5. kolejki LEC

W drugą połowę splitu żadna drużyna nie wchodzi niepokonana lub bez zwycięstwa. Rywalizacja zaognia się, a rezultaty stają się coraz trudniejsze do przewidzenia - każdy może wygrać z każdym!

Pierwsza wygrana

Rogue znalazło się w bardzo nieciekawej sytuacji, gdy po 4 pierwszych kolejkach okupowało ostatnie miejsce tabeli, wciąż poszukując choć jednego triumfu. Problemy ich składu pierwotnie kojarzyliśmy z brakiem zgrania lub odpowiednio pomysłu, ale dyspozycja na przestrzeni kolejnych meczów wcale tej sytuacji nie poprawiała. Roster skoncentrowano wokół Kikisa, dla którego Rogue miało być trampoliną do wielkiej, indywidualnej kariery. Stawiany dotychczas w roli raczej pomocnika świetnych drużyn, marzył o większym wpływie na rozgrywkę i samodzielności. Dostał je, odchodząc z Vitality, ale zbudowanie synergii w gronie pięciu tak odmiennych indywiduów okazało się zadaniem cięższym, niż mógłby przypuszczać. Wnioski z trudnej lekcji zostały jednak wyciągnięte, a lekarstwem zastosowanym w piątej kolejce było sprowadzenie na pomoc dwóch talentów wprost z polskiej Ultraligi.

finn kikis

Regionalne rozgrywki w tym roku to nie tylko odpowiedź na potrzebę profesjonalizacji scen poniżej poziomu LEC, ale również kuźnia talentów, które do tego najwyższego formatu rozgrywek mogą się w przyszłości nadawać. Akademie ekip z LEC zostały rozsiane po całej Europie, a Rogue wybrało za swoją bazę wypadową właśnie Polskę oraz tutejszą Ultraligę. Rogue Esports Club, bo tak nazywa się siostrzana drużyna, to absolutny dominant lokalnego podwórka oraz tymczasowy dom dla Vandera i Finna, którzy na piątą kolejkę oddelegowani zostali do centrum organizacji oraz znacznie poważniejszego zadania w Berlinie.

Świeża krew zajęła miejsce Profita i Wadida na górze i dole mapy, a efekty pracy nowego rosteru mogliśmy dostrzec już w pierwszym meczu tej kolejki. Wychodząc naprzeciw swoim byłym kompanom Vander nie miał łatwego zadania, tym bardziej, że Schalke jest obecnie w naprawdę dobrej dyspozycji. Rogue w tym meczu postawiło im jednak znacznie większy opór niż swym rywalom w przeszłości, co było i tak dobrym zwiastunem lepszych czasów na drugą połowę splitu. Efekt polskiego wspierającego dostrzegliśmy jednak na dobre, gdy Rogue dzień później wyszło naprzeciw Misfits i po raz pierwszy w tym splicie wróciło z Riftu z tarczą. Również bardziej dosłownie, bo Kikis zdecydował się na zaskakujący wybór Pantheona, kończąc w ten sposób draft dla swojej drużyny. Eksperymenty tego typu wskazują jasno, że Rogue jest obecnie w lepszej dyspozycji - taktycznie i mentalnie, a pozytywne rezultaty tych szaleństw to z kolei dobry znak dla nas, widzów.

Czy dla Rogue jest to szansa na zupełną odmianę swojego losu? Myślicie, że wciąż mają szansę na udział w fazie playoff?

Pierwsza przegrana

Na drugim końcu tabeli, u samego jej szczytu, pierwszego poważnego ciosu doświadczył skład, którego widziano już z bajecznym 18-0 na koncie. G2 przez pierwszą połowę splitu przeszło jak burza, absolutnie anihilując swoich przeciwników. Jankos i spółka robili to nie tylko pewnie, ale również w przepięknym stylu, często bawiąc się koncepcjami. Coraz to nowe kompozycje i rozwiązania taktyczne działały często wbrew opinii ekspertów, co robiło tym większe wrażenie na zakochanych w ich grze widzach. Ostatni pokaz tej świetności widzieliśmy, gdy w meczu tygodnia G2 stanęło na Rifcie naprzeciw Misfits. W zapowiedzi tej kolejki pisaliśmy o krokach, które musi przedsięwziąć Perkz, by powstrzymać utalentowanego Hansa Samę, ale Chorwat przeszedł samego siebie. Przydało mu się doświadczenie na bohaterach środkowej alei, bo Yasuo w jego rękach był szybki i skuteczny, a stojący po drugiej stronie linii prowadzący, zgodnie z planem, nie miał w tej rozgrywce nic do powiedzenia.

g2

Uwielbiamy oglądać taką Ligę, a G2 kochało nam ją w taki sposób podawać, ale gra w tak ryzykownym stylu ma swoje konsekwencje, których Samurajowie doświadczyli już na półmetku splitu. W drugim meczu kolejki ich rywalem było Origen, które radziło sobie dotąd dość nierówno i nie miało być żadnym zagrożeniem dla potęgi lidera. Jednostronnego przebiegu spotkania spodziewali się eksperci, widzowie, a także prawdopodobnie sami zawodnicy, bo z bardzo wątpliwego draftu G2 wyzierała przesadna pewność siebie zakrapiana arogancją. Pewni swego Samurajowie zdecydowali się na wybory, które w zasadzie nie pozwoliły im na wygrane na linii. Po kilkunastu minutach swoje aleje przegrywali już wszyscy członkowie G2. Zed w rękach rewelacyjnego Nukeducka karcił na midzie Capsa raz za razem, a dominacja Origen promieniowała w kierunkach dolnej i górnej alei. Lekko ponad 30 minut i 17-5 na tablicy wyników. G2 nie jest już niepokonane i przynajmniej w tym splicie na pewno nie powtórzy sukcesu Fnatic i ich legendarnego 18-0.

Nie można nie odnieść wrażenia, że tej porażki można było uniknąć. Pozycja G2 oczywiście wciąż nie jest zagrożona, ale czy lekceważące podejście do tej rozgrywki powinno być sygnałem ostrzegawczym dla fanów lidera?

caps

Wyciąg z mety

Jayce - góra lub środek

Czas na kolejnego bohatera, który może święcić triumfy zarówno na górze, jak i na środku mapy. Szczególnie popularny był w tym tygodniu Jayce, bo tylko w jednym spotkaniu kolejki nie został zbanowany lub wybrany. SK i Fnatic nie wiedzą co tracą, bo Jayce to aktualnie jeden z najskuteczniejszych bohaterów w LEC, a jego wszechstronność dotyczy nie tylko linii, na które jest wysyłany, ale także sposobu rozgrywki. Jayce'a naturalnie kojarzymy z szybującymi przez Rift przyspieszonymi kulkami, które zadają olbrzymie obrażenia wrogom, którzy często nawet nie widzą ich nadawcy. Taki ostrzał to świetny sposób na oblężenie, ale w odpowiednich rękach z młota tego herosa można wyciągnąć znacznie więcej.

18 banów i 11 wyborów składa się na 58% prezencji w LEC, ale to współczynnik zwycięstw robi tu największe wrażenie. Aż 9 wygranych spotkań z udziałem Jayce'a to ostatecznie potwierdzenie wartości tego bohatera, a co najważniejsze - wykorzystacie ją z powodzeniem również w swojej solo kolejce. Upewnijcie się, że w Waszym ekwipunku znajdzie się Widmowe Ostrze Youmuu, Czarny Tasak oraz Mroczne Ostrze Draktharru, a większość Waszych oponentów spłynie w mgnieniu oka - pod ostrzałem z waszego działa lub przygniecieni młotem, wybór pozostaje w waszych rękach. Na liniach w solo kolejce ustrzegajcie się jednak rywali z potencjałem do bardzo szybkiego wyłączenia was z rozgrywki. Jedyne dwie porażki na midzie, których doświadczył Jayce, to gry przeciw Syndrze i Lissandrze.

Wyrównanie szans

Tabela ma wciąż bardzo wyraźne segmenty dla lidera oraz najsłabszego ogniwa, ale pierwsze porażki i zwycięstwa skracają pewne drogi. Jest wciąż zbyt wcześnie, by zwiastować powrót Rogue do gry o playoffy, ale gdyby ich tendencja wzrostowa utrzymała się w drugiej połowie splitu, to szanse jak najbardziej istnieją. Porażka G2 jest natomiast sygnałem, że boska dyspozycja tej drużyny to efekt ciężkiej, ale bardzo ludzkiej pracy, w której tryby mogą wkraść się błędy.

Na szczególną uwagę zasługuje Selfmade, którego SK Gaming dopisało sobie w ten weekend kolejne 2 punkty. Co ważne, dżungler radzi sobie świetnie, jest kluczową postacią zespołu, a także, przynajmniej na razie, najbardziej wartościowym graczem całej stawki. Z pięcioma tytułami MVP pokazuje LEC, że Polska stoi dżunglerami i jest to druga obok wsparcia pozycja, z której możemy być absolutnie dumni.

selfmade

1.

G2 Esports

9-1

2.

Team Vitality

7-3

Schalke 04

7-3

4.

Splyce

6-4

Origen

6-4

6.

SK Gaming

5-5

7.

Misfits

4-6

8.

Fnatic

3-7

9.

Excel Esports

2-8

10.

Rogue

1-9

Uważacie, że Rogue z Finnem i Vanderem w składzie wciąż mają szansę na playoffy?
Spodziewacie się kolejnych zwycięstw tej ekipy?