Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Nowy stary król. Podsumowanie trzeciej kolejki

Ostatnia kolejka przed Rift Rivals dała nam rozstrzygnięcia, podzieliła stawkę w środkowej części tabeli i, jak zawsze, zapewniła całą masę emocji!

Jedyny i niepokonany

Rządy Samurajów trwały długo, a o ich wielkości przekonywali się zawodnicy od Europy, przez Stany, aż po Koreę. Odkąd G2 przedstawiło nam swój nowy roster na początku roku, ich droga do MSI była niemal niezaburzonym pasmem sukcesów. Pojedyncze ciosy udawało się zadawać ich rywalom wiosną, ale dyspozycja Jankosa i spółki w ważnych meczach — w play-offach oraz przeciwko największemu rywalowi, była nienaganna. Passa skończyła się z hukiem w ostatni piątek. G2 straciło szansę na idealny split. Nowym starym królem jest, rzecz jasna, Fnatic. Pomarańczowi do europejskiego klasyka wyszli bardzo świadomi swoich mocnych stron oraz z konkretnym i… unikalnym pomysłem na siebie.

broxah

Rekkles odnalazł się w roli tymczasowego wspierającego jako Karma, a Broxah mimochodem oddał hołd polskiemu mistrzowi z sezonu pierwszego, prezentując światu absolutnie dominującego Gragasa na miarę Shusheia. W pojedynku europejskich potęg nie mogło też zabraknąć charakterystycznego dla tych formacji Pyke’a. Tym razem wpadł on w ręce Hylissanga, a zawodnik Fnatic wykorzystał jego potencjał w stu procentach. Pomarańczowi byli bardzo konsekwentni i wręcz przejechali się po swoich odwiecznych rywalach. Punktowali w każdej minucie, w każdym zakątku Riftu. Ich przewaga nieprzerwanie rosła aż do 26. minuty. Wtedy też na kawałki roztrzaskał się Nexus mistrzów MSI, a wraz z nim szanse na nienaganny split bez porażki. Fnatic to tym samym jedyna drużyna w LEC, która w tym splicie jeszcze nie zaznała jej smaku. Było niebezpiecznie blisko w zaskakującym spotkaniu na Excel w sobotę, ale byli mistrzowie ligi wykaraskali się z tarapatów i samotnie piastują teraz stanowisko liderów.

Cel to 14-4

Takim wynikiem może się na koniec tego splitu pochwalić Vitality, o ile wygra wszystkie następne dwanaście spotkań. Biorąc pod uwagę ich dotychczasową dyspozycję trudno w to uwierzyć, ale jedno trzeba im oddać — pierwszy krok został postawiony, odbili się od dna. Cztery kolejne porażki w poprzednich kolejkach zwiastowały im bardzo nieprzyjemne lato. To, co początkowo wyglądało jak problemy środkowej fazy gry, przeobraziło się wreszcie w problemy całych spotkań. Vitality straciło na siebie pomysł, a ich kolejni oponenci po prostu ich dominowali. Fani formacji przełamania doczekali się wreszcie, gdy odbyło się spotkanie ekip z dna tabeli. Drużyny Excel i Vitality stanęły do walki o pierwsze zwycięstwo w splicie, a triumf odnaleźli wreszcie Jactroll i spółka.

vit

Gra wciąż nie była szczególnie pewna i zajęła ponad 30 minut, ale dla Vitality był to zdecydowanie więcej niż ligowy punkt. To symbol powrotu na właściwe tory oraz praktyczna odbudowa zszarganej pewności siebie. Pozytywne efekty zobaczyliśmy już dzień później w meczu na SK Gaming, który również zakończył się zwycięstwem Vitality. Pszczółki odnalazły wreszcie swoje tempo i powoli wracają do rywalizacji. 14-4 to arcytrudne do zrealizowania marzenie, ale jeszcze kilka takich weekendów w wykonaniu VIT i znów zobaczymy ich w górnej części tabeli.

Europa nie jest na to gotowa

Wiwaty po jednej stronie barykady oznaczają często rozpacz po drugiej. Podczas gdy w obozie Vitality dzieje się coraz lepiej, na kolejne przeszkody trafiają zawodnicy Misfits. Rozszerzony roster Królików miał w tym splicie roznieść konkurencję, ale demony wiosny wciąż dają im o sobie znać. Najpierw pełen gwiazd skład wyszedł na Rift, by zmierzyć się z SK Gaming i bardzo szybko poległ. Misfits było całkowicie bezsilne i oddało inicjatywę rywalowi. Przez blisko 29 minut na ich konto wpadło tylko jedno zabójstwo, a wykres pozyskanego złota ani na chwilę nie drgnął w korzystną dla nich stronę.

misfits

Beznadziejny występ zmusił organizację do działania, a ta sięgnęła wreszcie po rezerwowych Kireia oraz LIDERa w miejsce Maxlore’a i Febivena. Formacja straciła gwiazdorski blask, ale problemy pozostały — być może widoczne tym razem bardziej niż wcześniej. Bolesny upadek przy okazji debiutu zaliczył przede wszystkim środkowy. LIDER zdecydował się na Yasuo i zakończył spotkanie z wynikiem 1/7/2, co tym dosadniej podsumowało zakończony dwiema porażkami weekend Misfits.

Co z tą metą?

Trzecia kolejka rozegrana została na nowym patchu o numerku 9.12. Odrobinę zmieniła się dynamika spotkań, a faza wyboru zyskała nowych najczęściej wybieranych. Z grona najpopularniejszych nie wypadła jedynie Irelia, pozostając wciąż w grze ze 100% prezencją. Jej wyniki na Rifcie nadal jednak nie powalają, bo gdy pojawi się w rozgrywce, wygrywa średnio tylko jedną na cztery. We wszystkich grach ostatniej kolejki wybierano lub banowano również Sejuani oraz Karmę. Szczególnie ta ostatnia pokazała się nam jako postać wszechstronna i ponad wszelką wątpliwość skuteczna w obecnej mecie. Zobaczyliśmy jej triumfy we wspomnianym wyżej meczu Fnatic w rękach Rekklesa oraz tego samego dnia na środku pod kontrolą Pireana z SK Gaming.

Najgorętsze zagranie kolejki należy jednak do jego sojusznika. Sacre, czyli górny SK, zmiażdżył szanse Misfits, wbijając ich zawodników w ścianę jako Gnar. Kochamy oglądać tak świetnie skoordynowane drużyny i bohaterów, którzy nie boją się pociągnąć za spust!

1.

Fnatic

6-0

2.

G2

5-1

3.

Splyce

4-2

4.

FC Schalke 04

3-3

Origen

3-3

SK Gaming

3-3

7.

Misfits

2-4

Rogue

2-4

Vitality

2-4

10.

Excel

0-6

Co sądzicie o meczu na szczycie?
I jak myślicie, że Europa poradzi sobie podczas nadchodzącego Rift Rivals?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!