Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Ogniste otwarcie — podsumowanie pierwszych dni MSI 2019

MSI 2019 na dobre otworzyło swoje bramy przed najlepszymi ekipami świata. Po dwóch dniach rozgrywek w pełni wyjaśniła się sytuacja w grupie A. Nie zabrakło wielkich emocji, niespodzianek i dogrywki. Sprawdźcie, jak potoczyły się pierwsze dni fazy play-in!

Odkąd tylko ujawniono rozkład grup fazy wstępnej, eksperci podzielili się na dwa oddzielne obozy w sprawie grupy A. W gronie faworytów momentalnie umieszczono dwa zespoły z historią sięgającą poprzednich edycji wielkich, międzynarodowych turniejów. Argentyńskie Isurus Gaming widzieliśmy już co prawda na MSI w roku 2017, ale to pomiędzy Phong Vũ Buffalo oraz 1907 Fenerbahçe Espor miała rozstrzygnąć się sprawa lokalnego awansu. Wietnamski powerhouse, znany niegdyś jako Young Generation, otworzył rywalizację w jedyny znany sobie sposób — z impetem staranował australijskie Bombers, w bardzo decydujący sposób zdobywając pierwszy, cenny punkt. Bawoły od początku dały się poznać jako zawodnicy z celem oraz konkretnym pomysłem na jego osiągnięcie. Ich pierwsza kompozycja to klasyczny poke-comp z Zoe, Jaycem oraz Ezrealem w roli potężnych dział. Wietnamczycy stworzyli swoim prowadzącym przestrzeń, w której ci z łatwością mogli następnie rozwinąć skrzydła. Naul, czyli środkowy PVB z otwarciem 7/0/12 na Zoe? To musiało zostawić ślad!

Ich najwięksi, grupowi rywale nie zamierzali pozostawać im dłużni. Reprezentanci ligi tureckiej zaledwie mecz później zaprezentowali swoją myśl taktyczną z powracającą do dżungli Taliyah oraz… Nautilusem na środkowej alei! Kolos nie okazał się władcą gry na linii, ale wielokrotnie przydawał się przy kreowaniu zagrań dla sojuszników. Z wynikiem godnym wspierającego Naut przypieczętował pierwszy triumf Fenerbahçe, a sytuacja od tego momentu miała się już tylko rozgrzewać.

fb

Grupa szła nadal zgodnie z przewidywaniami aż do pierwszego starcia faworytów. Mecz pomiędzy reprezentantem Turcji oraz Wietnamu był do wtedy najdłuższą, niemal 37-minutową grą i obfitował w naprawdę soczyste zagrania. Zawodnicy Fenerbahçe utrzymywali kontrolę nad przebiegiem gry przez dobre kilkanaście minut, ale za nic nie potrafili przełamać linii defensywy rywala. Wietnamskie Bawoły, w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, przejęły inicjatywę dopiero po upływie 20 minut, ale od tego momentu ani na moment nie wypuściły przewagi z rąk. Jednym z ważnych ogniw zespołu po raz kolejny została Zoe, ale w tym spotkaniu pierwsze skrzypce zagrali dolni BigKoro oraz Palette kolejno na Kai’sie i Galio.

Wielkie zwycięstwo nad poważnym rywalem nie mogło być długo świętowane, bo już mapę później, PVB miało na swoim koncie niespodziewaną porażkę z Bombers. Australijska ekipa wzniosła się na wyżyny swoich możliwości i wykorzystała zmęczenie faworyta, by uszczknąć choć kawałek tortu dla siebie. Żeby było jeszcze ciekawiej, jeszcze przed zakończeniem pierwszego dnia kolejna porażka wpadła na konto Fenerbahçe, gdy Turcy ulegli Isurus Gaming. Sytuacja w tabeli po raz kolejny kompletnie się przetasowała, a pierwotne przewidywania straciły na znaczeniu.

W rewanżu PVB vs FB wygrali reprezentanci tureckiej organizacji, więc już w połowie drugiego dnia wiadomo było, że obie ekipy czeka jeszcze jeden pojedynek w dogrywce. Ogromną zaletą obu tych spotkań, również z perspektywy tych z was, którzy chcieliby obejrzeć powtórkę, jest krwawość oraz ogrom akcji. Na przestrzeni dwóch dni pomiędzy wspomnianymi zespołami narodziła się niebywale ostra rywalizacja, która miała swoje bezpośrednie przełożenie na rezultaty z Riftu. 39 oraz 40 — tyle zabójstw padło w kolejnych ich starciach, a to wszystko zamknięte w zaledwie 30-paru minutach gier.

Sprawa awansu rozstrzygnęła się ostatecznie pomiędzy strzelcami obu zespołów. BigKoro po stronie PVB przez cały turniej pokazywał się jako godny uczestnik MSI i reprezentant naprawdę silnego regionu. Hades po drugiej stronie miał swoje momenty — szczególnie w poprzedzającym ten mecz zwycięstwie nad PVB, ale totalnie posypał się w kluczowym spotkaniu. Jego Sivir była bardzo chaotyczna i nieznacząca w kontekście walki o awans. PVB poskromiło talenty tureckiego podwórka i wywalczyło sobie awans z grupy. To jeszcze nie koniec ich walki o udział we właściwym etapie turnieju, ale bardzo duży krok w dobrym kierunku!

1.

Phong Vũ Buffalo

4-2 (1-0)

2.

1907 Fenerbahçe

4-2 (0-1)

3.

Bombers

2-4

4.

Isurus Gaming

2-4


Rozgrywki grupy B dopiero się rozpoczęły, ale i tu nie obyło się bez niespodzianek. Zazwyczaj relatywnie silny region Brazylii tym razem zawiódł w obu swoich spotkaniach. Zawodnicy INTZ nie pozostali dłużni swoim rywalom, bijąc się z dwojgiem w długich, ponad 30-minutowych bataliach, ale zabrakło im upragnionych zamknięć i punktów. Za Brazylijczykami zdecydowanie stoi pomysł i wielki zapał, ale ich debiut w tegorocznej edycji nie wróży nic dobrego. Wszyscy zawodnicy z grupy B mają teraz parę dni na przygotowania do dalszej części imprezy, ale INTZ musi do niej wrócić jako inna, lepsza i możliwie bezbłędna drużyna.

intz

W miejscu faworytów do awansu w międzyczasie umocniła się rosyjska VEGA Squadron. Zawodnicy tej formacji nie dali się poznać z zupełnie najlepszej strony na Rifcie, ale ich strategie są co najmniej skuteczne. Zdecydowane czy wymęczone — to bez znaczenia, bo dwa triumfy na koncie VEGA stawiają Rosjan na bardzo dogodnej pozycji do dalszej walki o dominację w grupie B po przerwie.

Kto według was zwycięży w grupie B?
I co sądzicie o meczach zwycięskiego PVB?
Uważacie, że dadzą radę amerykańskiemu Team Liquid w fazie eliminacji?

Dajcie znać w komentarzach!