Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Pandacute - nowa drużyna w Hongkongu

Czy słyszeliście już o drużynie Pandacute? Ostatnio w Hongkongu zrobiło się o nich bardzo głośno. Dlaczego? Dowiecie się z tego artykułu!

To nowy zespół profesjonalnej sceny w Azji. W czerwcu wziął udział w turnieju HKXP eSports, gdzie walczyły ze sobą cztery drużyny z regionu Hongkongu i Makau. Pandacute zdominowało konkurencję i zgarnęło nie tylko nagrody, ale i serca fanów.

To, co wyróżnia tę drużynę na tle innych, to fakt, że składa się ona z… samych kobiet! 

pandacute

Poznajcie Pandacute: środkową Shek „Dream” Hoi-yee, dżunglerkę Mo „MoMo” Tsz-ching, wspierającą Lau „Rispy” Lai-gong, górną oraz kapitankę drużyny Chan „Deer” Ka-ching oraz ADC Lily „Godlai” Yim Nga-lai.

Dziewczyny mają zaledwie po dwadzieścia lat, jednak muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Nie tylko w grze, ale także w życiu poza nią: swoje pierwsze turnieje przegrały, trudno jest im znaleźć inne graczki do wspólnych treningów, zwłaszcza na bardzo wysokim poziomie, muszą także znosić uwagi fanów na temat swojego wyglądu i zachowania, a nie tylko umiejętności w grze. Mimo tego pokazują, że żadne wyzwania im nie straszne, mają wielkie ambicje i ciężko pracują.

Ich trener, Li „Kane” Chi-hung, zdradził, że trenują po dziesięć godzin dziennie, z czego połowę poświęcają na pojedynki z chińskimi drużynami z wysokich poziomów. Zdarza im się także w czasie swojego czasu wolnego wrócić i trenować dalej! Zespół zgodnie przyznaje, że Chiny pod względem umiejętności wypadają lepiej niż ich własny rejon — i to właśnie tę scenę mają zamiar podbić już wkrótce, na razie tylko przeciwko innym żeńskim zespołom. Kto wie, dokąd zajdą? Motywacji na pewno im nie brakuje!

Pandacute możecie śledzić na Twitch.tv (https://www.twitch.tv/pandacutehk) oraz ich mediach społecznościowych.

sjokz

Gdzie się podziały inne kobiety?

Oczywiście na co dzień w rozgrywkach ligowych widujemy kobiety — chociażby Eefje „Sjokz” Depoortere w roli prowadzącej europejski LCS czy Indianę „Froskurinn” Black jako jedną z najlepiej komentujących osób regionu LPL. Niewiele ich jednak, jak na razie, widujemy na fotelu gracza.

Być może część z was słyszała o historii z niesławnym Team Siren, który istniał zaledwie miesiąc w 2013 roku. To także była drużyna składająca się wyłącznie z kobiet. Członkinie składu znały się dość dobrze przed decyzją o założeniu wspólnie drużyny, grały na wysokim poziomie i chciały zainspirować inne kobiety i dziewczyny. Jednak zamiast międzynarodowej sławy, zyskały… międzynarodowy śmiech.

Dlaczego tak się stało? Team Siren zamiast na grze, skupiło się na swoim obrazie. Wydały filmik promujący i przedstawiający drużynę, ale nie został on ciepło przyjęty. Szybko znaleziono w nim znaczące wady, które zamiast przedstawić dziewczyny w pozytywnym świetle, stawiały je na pozycji osób, które za wszelką cenę próbują udowodnić swoją wartość, nie pokazując żadnych osiągnięć. Drużyna miała także problemy wewnątrz składu i nie umiała podejść dojrzale i zespołowo do problemów w grze. Zdarzało im się także obrażać swoich przeciwników, co oczywiście jest niedopuszczalnym zachowaniem.

Dziewczyny z Pandacute także wspomniały o początkowych problemach z komunikacją, ale udało im się dogadać. Jak same wyjaśniają, po pobycie w gaming housie stały się zgranym zespołem, który otwarcie potrafi porozmawiać o trudnościach. Oczywiście, każdy kiedyś zaczynał, ale odwrotnie niż Pandacute, Siren próbowało od razu przedstawić się jako najlepsze, zamiast spokojnie zyskiwać osiągnięcia i znaczenie. Spotkały się z tego powodu z bardzo negatywnym odbiorem w środowisku i ostatecznie rozpadły po niecałym miesiącu istnienia. 

Czego wszyscy możemy się nauczyć?

Z dotychczasowej historii Pandacute — przede wszystkim tego, żeby tak jak one nie poddawać się po początkowych trudnościach. Doświadczenia obu zespołów dowodzą także, jak ważna jest umiejętność komunikacji i otwartego rozwiązywania problemów w drużynie zamiast kłótni i agresji.

Oba zespoły, a także historia Marii „Remilii” Creveling grającej w zespole Renegades (obecnie o pseudonimie „Sakuya”, rezerwowa wspierająca dla FlyQuest eSports) pokazują też, jak wiele uprzedzeń czeka na kobiety grające profesjonalnie i z jak wieloma krytycyzmami czy wręcz atakowaniem muszą sobie radzić. Zarówno członkinie Team Siren, jak i Remilia spotkały się z tak miażdżącą krytyką, że postanowiły — trwale lub nie — zaprzestać profesjonalnej gry. Być może zatem historie te uczą także tego, jak ważny jest szacunek — graczy dla siebie nawzajem, ale także widzów i fanów do nich, nawet jeśli popełniają błędy.

Oczywiście Pandacute to nie jedyne kobiety na profesjonalnej scenie. Same przecież grają przeciwko innym żeńskim zespołom. Kobiet wciąż jest niewiele, szczególnie wśród najbardziej prestiżowych rozgrywek czy drużyn, ale powoli ta sytuacja się zmienia. Być może to właśnie dziewczyny z Hongkongu udowodnią niedowiarkom i tym, którzy w siebie wątpią, że umiejętności nie są wcale zależne od płci. Na razie świetnie im idzie rozprawianie się ze stereotypami i radzenie z trudnościami!

 

A może wśród naszych czytelników znajdziemy graczki? Jakie są wasze doświadczenia? A może znacie inne świetne kobiety w e-sporcie? Koniecznie podzielcie się w komentarzu!