Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Pięć powodów, dla których EU pokona NA w LA

NA > EU? Proszę cię.

Mimo że Ameryka Północna zgarnęła puchar w zeszłym roku, to jego miejsce zawsze będzie w Europie i do Europy powróci. Nie jara cię specjalnie kibicowanie EU? Oto dlaczego powinno:

rrb_1

1. Surowa europejska pogoda zahartowała nas bardziej, niż skąpanych w słońcu Amerykanów.​

Mimo że Słońce wschodzi i zachodzi w tych samych miejscach dla obu kontynentów, nie ma wątpliwości, że pogoda w Berlinie nigdy nie spodoba się tak bardzo, jak tak ze słonecznej Kalifornii. Bezchmurne niebo praktycznie każdego dnia to świetne warunki do opalania, ale kiepskie do trenowania. Północnoamerykańscy gracze często wykonują czynność zwaną „wychodzeniem na zewnątrz” i są zbyt zajęci smażeniem się na słońcu, by zauważyć, że niedługo może przyćmić ich ktoś znacznie bardziej utalentowany, czyli Europejczycy. 

Chłodny klimat i nieprzewidywalna pogoda w Niemczech zahartowały europejskich graczy przeciw trudnościom świata. Na zimę zamknęli się w domach drużynowych i skupili wyłącznie na poprawieniu swojej gry. Drużynowe spotkania odbywają się przy przegrzewających się, farmujących kryptowaluty komputerach, by gracze nie zmarzli. Sesje strategiczne toczą się w namiotach mających chronić graczy przed deszczem, gdy dopracowują swoje taktyki.

Życie w Berlinie nie jest łatwe, ale wynagradza to dobrymi treningami. Europa nie potrzebuje takich bzdur jak słońce — europejscy gracze są przygotowani na letnią pogodę z Kalifornii, ponieważ mieli styczność ze wszystkim, co oferuje matka natura. Żadna ilość promieni słonecznych o idealnej temperaturze nie ruszy tych zahartowanych graczy. Kochające lato dzieciaczki z Ameryki Północnej, szykujcie się, bo idą po was.

rrb_2

2. 100 Thieves nie można zaufać z kradzieżą Barona, a co dopiero z wygraną dla NA​

Pomówmy poważnie przez chwilę. Gdybyście chcieli wynająć kogoś do napadu, do kogo byście się zwrócili? Do grupy doświadczonych zawodników, którzy wspierają się nawzajem, czy do 100 Thieves?

Na początek, są kiepscy w kradzieżach. Dosłownie wylądowali w więzieniu, a każdy złodziej, który da się złapać, nie jest prawdziwym złodziejem. Możliwe, że przez to będzie trzeba ponownie ocenić całą drużynę.

100 Thieves zostało złożone ze skrawków dawnej chwały. Po zebraniu składu z praktycznie połowy drużyn z NA LCS, zawodnicy 100 Thieves udowodnili, że nie mogą nawet wykraść wygranej od rywali z NA. Zostali już pokonani przez rywali z NA Rift Rivals, Team Liquid, w pierwszym meczu letniego splitu. A to już po porażce w wiosennym splicie, gdzie zostali totalnie rozgromieni przez Team Liquid w finale — co jest bardzo smutne.

Mimo że Đỗ „Levi” Duy Khánh to doświadczony dżungler z Academy, który może coś ruszyć w drużynie, jego ciągłe kłopoty z trollami (mamy tu na myśli Trundle'a po patchu 8.11) mogą być problemem. Jeżeli jego klawisz od Porażenia wciąż nie będzie działał prawidłowo, powinien pogadać z Giliusem o nowej klawiaturze.

Jeżeli wziąć tę drużynę i wysłać ją do Europy, gdzie grają jedni z najlepszych zawodników na świecie (Hey, Caps i Perkz!), okaże się, że 100 Thieves nie ma żadnych szans. Ich kradzieże nie będą lepsze podczas Rift Rivals, ponieważ ledwo udaje im się coś zdziałać przeciwko najlepszym drużynom NA.

rrb_3

3. Konie bardzo boją się węży​

Ten niepodważalny fakt daje Splyce naturalną przewagę nad Team Liquid. Podobnie jak zwierzę w ich logu, drużyna z Ameryki Północnej może z łatwością przestraszyć się spotkania z silniejszymi drużynami z Europy i dokładnie do tego dojdzie podczas Rift Rivals.

Widzieliśmy już, co się stało, gdy Team Liquid zmierzyło się z Europejczykami podczas Mid-Season Invitational 2018 (MSI). Wydawało się, że starcie będzie wyrównane, ale gdy już do niego doszło, to Fnatic doskonale wykorzystało fakt, że Team Liquid miało przysłowiowe klapki na oczach. Północnoamerykańska drużyna myślała, że pokona swoich europejskich odpowiedników, jeżeli dostatecznie stłamszą ich nowego gracza, Gabriëla „Bwipo” Rau, ale dzięki temu prowadzący Fnatic mogli zrobić to, co robią najlepiej, czyli poprowadzić ich do zwycięstwa.

Splyce ma dwa nowe dodatki do swojego składu: wspierającego Raymonda „kaSing” Tsanga oraz środkowego Yasina „Nisqy” Dinçera. Team Liquid będzie chciało to wykorzystać, by zyskać przewagę — ale nie uda im się to. Nawet podczas najtrudniejszych meczów tego splitu, to właśnie Nisqy posiada jeden z najwyższych stosunków ZZA w drużynie.

Jest także kolejny powód do strachu dla Team Liquid, którego wcześniej nie było.  Europa stanowi zagrożenie, którego nie przewidywali na MSI, i to właśnie ten region ich wyeliminował. Obecność Fnatic jeszcze bardziej wzmacnia strach czający się w ich sercach, przez co możliwe, że nawet Splyce będą w stanie ich pokonać.

rrb_4

4. NA jedynie przyjęło Rift Rivals, Europe się na nim wychowała​

Tylko jeden północnoamerykański gracz wziął udział w Rift Rivals i wrócił walczyć ponownie: Yoo „Ryu” Sang-wook z 100 Thieves. Przynosi ze sobą przerażającą opowieść o Fnatic, drużynie, która sprawiła, że zajęli drugie miejsce w fazie grupowej. Owszem, Ameryka Północna zdominowała Rift Rivals 2017, nawet pokonując Unicorns of Love w finale 3-0, ale Fnatic i tak było tam, by nadepnąć Ryu na odcisk.

Wszyscy z Ameryki Północnej z wyjątkiem Ryu mieli niewielką styczność z Rift Rivals, a jest to wyjątkowy turniej. Gracze G2 Esports brali udział w zeszłym roku i zaliczyli, delikatnie mówiąc, mało imponujący występ. Udało im się pokonać Cloud9, ale przegrali z resztą rywali. Jednakże w tym roku mają nowe pokłady energii, a ich forma nigdy nie była lepsza. G2 stoi na szczycie letniego splitu EU LCS i w tegorocznym Rift Rivals pragną pokonać swoich północnoamerykańskich rywali.

Mimo że Splyce nie grało w zeszłorocznym Rift Rivals, przebywali w Berlinie, by na własne oczy zobaczyć całą akcję. Żadna z północnoamerykańskich drużyn nie miała takiego luksusu. Siedząc w swoich wygodnych splitach i znanej dynamice gry, nie okazali należytej anarchii pucharowi Rift Rivals. Jasne, pożyczyli je sobie, ale pozwolili mu zmatowieć w kalifornijskim słońcu. Ze względu na metę z patcha 8.13 oraz nieznany format turniejowy, nadeszła pora, aby królowie chaosu z EU zabrali puchar z powrotem do domu, z niegodnych rąk Amerykanów.

rrb_5

5. Starzy i przereklamowani gracze z NA nie mają szans z młodymi wilkami z EU​

Precz ze starym, pora na nowe. Ameryka Północna wciąż wykorzystuje tych samych starych graczy, jednocześnie rezerwując im pobyty w domach starców. Mówiąc wprost, NA wykrwawia się z talentu, podczas gdy Europa osłoniła się pancerzem, zanim w ogóle została zraniona. Widzieliśmy już, jak dwóch wspaniałych graczy, Martin „Rekkles” Larsson oraz Paul „sOAZ” Boyer, polega na nowym graczu z wiosennego splitu, Bwipo, aby wyciągnął Fnatic z opresji. Zrobili to, by zająć wyższą pozycję w MSI niż ich przeciwnicy z Rift Rivals, Team Liquid.

Ponieważ środkowa aleja stała się tak ważna w mecie po patchu 8.11, warto uważnie przyglądać się grającym tam podczas Rift Rivals. Zawodnikiem, którego warto obserwować, będzie najnowszy środkowy w Rift Rivals, Nisqy ze Splyce. Nawet podczas meczów, które Splyce przegrało, jemu udało się zachować pozytywny stosunek ZZA.

Najnowszym dodatkiem do składu środkowych północnoamerykańskiego Rift Rivals jest Eugene „Pobelter” Park, który rozpoczął profesjonalną grę w 2015 roku.  Dajcie sobie chwilę, żeby to dotarło. Już w porządku? Dobra. W nowej mecie gra głównie Irelią, wybierając ją w większości meczów Team Liquid podczas tego splitu. Jak może rywalizować z takimi graczami jak Perkz, Caps i nowicjusz Nisqy, mając tak biedną pulę bohaterów?

A co z 100 Thieves? Będą polegać na graczu z Academy, Brandonie „Brandini” Chenie, by jak najwięcej ugrać podczas Rift Rivals. Być może ma to związek z tym, że jego odpowiednik z głównego składu, Kim „Ssumday” Chan-ho, potrzebował przerwy. Masz dość, staruszku?

Dlaczego myślisz, że EU > NA? Daj nam znać w komentarzach!