Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

Do ostatniej wieży. Play-offy EU LCS Spring 2018

Pewni siebie debiutanci czy skład po przejściach - kto przejdzie do półfinałów?

H2K 4:13 TEAM VITALITY (0:1)

SmittyJ: Camille - 1/2/3
Shook: Olaf - 2/3/1
Selfie: Ryze - 1/2/0
Sheriff: Jhin - 0/4/1
Promisq: Morgana - 0/2/3

Cabochard: Sion - 2/2/3
Gilius: Trundle - 2/2/8
Jiizuke: Taliyah - 6/0/4
Minitroupax: Varus - 3/0/6
Jactroll: Thresh - 0/0/10

Vitality postanowiło rozpocząć draft od zabezpieczenia składu na dolną aleję. Ulubieniec Jactrolla Thresh i Varus, którym Minitroupax zagrał już trzy razy w tym sezonie jasno pokazywali, że stawiają na mocny początek gry. H2K odpowiedziało Jhinem dla Sheriffa, postacią, którą jeszcze nie grał w tym sezonie. Drużyna Jiizuke nie skorzystała z możliwości wyłączenia pasującej do niego Morgany i tym samym Promisq mógł wybrał dla siebie Upadłego Anioła.

Nowością był także Trundle, którym postanowił zagrać Gilius. Opłaciło się. Jeszcze przed trzecią minutą udało mu się ominąć Shooka, aby zaskoczyć Selfiego na środku i zgarnąć dla swojej drużyny Pierwszą Krew. Chwilę później zawitał na górę, zabijająć Smitty'egoJ.

 

Jednakże planem było rozpędzenie dołu. Pierwszą wizytę Jiizuke i Giliusa duet z H2K przeżył, ale kosztem istotnych czarów przywoływacza. Formalnością więc było powtórzenie manewru i zgarnięcie złota za pierwszą wieżę. H2K próbowało odpowiadać pojedynczymi zabójstwami, łapiąć Cabocharda i Giliusa to tu, to tam, ale wydarzyły się dwie rzeczy: Vitality bez problemu przejmowało kolejne Ogniste Smoki. A gank na Jiizuke z sytuacji 2v1 przerodził się w paniczną ucieczkę całego H2K przed drużyną Włoskiego Ogiera, którą przypłacili niepotrzebnymi zgonami.

Od tego momentu nie było już dla H2K powrotu. Varus i Taliyah byli rozpędzeni, a Jactroll łapał na swój hak kogo trzeba. Jhin kompletnie nie wypalił, drużyna Sheriffa wyraźnie się poddała i postanowiła zachować siły na następne rundy. Mecz skończył się w mniej niż 30 minut.

H2K 12:7 TEAM VITALITY (1:1)

SmittyJ: Camille - 2/3/3
Shook: Olaf - 1/2/6
Selfie: Orianna - 3/0/7
Sheriff: Jhin - 6/1/5
Promisq: Trundle - 0/1/10

Cabochard: Shen - 1/2/4
Gilius: Sejuani - 1/3/4
Jiizuke: Cassiopeia - 1/3/5
Minitroupax: Caitlyn - 4/1/2
Jactroll: Thresh - 0/3/7

H2K nie zdecydowało się początkowo na zbanowanie żadnej z postaci przez, które mieli kłopoty w pierwszym meczu, dopiero w drugiej fazie wyłączyli Siona. Postanowili trzymać się tego samego planu i w pierwszej fazie wybrać nie dość, że Jhina, to ponownie Olafa i Camille.

Gilius wziął Sejuani, więc Trundle zgarnął... Promisq, jako uzupełnienie Jhina. Jiizuke tym razem wybrał Cassiopeię, po raz pierwszy w sezonie, naprzeciw której Selfie wystawił dobrze sobie znaną Oriannę.

Podobnie jak za pierwszym razem, tak i teraz planem na początkową fazę gry była dominacja na bocie. W ósmej minucie udało się zabić Sheriffa i Promisq. Obie drużyny grały jednakże od tego momentu znacznie bardziej ostrożnie. H2K liczyło na Camille, która wywierała ogromną presję na Shena, z kolei Vitality na przeciwległym końcu mapy wystawiało samotną Cassiopeię, z którą nikt nie mógł się mierzyć 1v1.

W końcu Team Vitality postanowiło skorzystać z lekkiej przewagi w złocie i przejąć Barona, jednakże po raz kolejny w tym sezonie zdobycz została zgarnięta prosto spod nosa Giliusa. To wytrąciło jego drużynę z rytmu. Powoli, krok po krok H2K udało się przejąć kontrolę nad mapą i okazało się, czemu tak mocno stawiało na Jhina. Olbrzymie obrażenia krytyczne przeganiały mniej wytrzymałe postacie z powrotem do bazy i nawet agresywne Błyski Jactrolla nie mogły nic z tym zrobić.

Drużynie Selfiego udało się zremisować.

H2K 11:17 TEAM VITALITY (1:2)

SmittyJ: Cho'gath - 2/6/7
Shook: Olaf - 0/0/6
Selfie: Ryze - 2/3/4
Sheriff: Tristana - 7/3/4
Promisq: Braum - 0/5/9

Cabochard: Sion - 1/5/12
Gilius: Sejuani - 1/2/11
Jiizuke: Taliyah - 6/3/10
Minitroupax: Caitlyn - 7/0/5
Jactroll: Leona - 2/1/12

Tym razem Vitality nie chciało już grać przeciwko Camille i Jhinowi. Zmusiło to H2K do zmiany strategii, zwłaszcza że po zablokowaniu kluczowych postaci Jactrolla mieli przed sobą linię Caitlyn – Leona. Zdecydowali się więc na Tristanę i Brauma, licząc na mocną późniejszą fazę gry, w połączeniu z Ryze'em Selfiego.

H2K musiało zagrać ostrożnie, aby nie dać Vitality szansy na rozpędzenie się. Drużyna Giliusa ponownie chciała skoncentrować się na dolnej alei, ale pierwsze kilkanaście minut meczu to walka o kontrolę wizji dookoła smoka, aby Taliyah Jiizuke nie mogła przemieszczać się niezauważona. W rezultacie Pierwsza Krew została rozlana dopiero w trzynastej minucie, w wyniku wielkiej walki na środku.

Choć pozornie Vitality prowadziło, w pewnym momencie okazało się, że H2K jest lepiej skoordynowane i zaczęło wygrywać starcie za starciem. Jiizuke z zespołem nie stracili jednak zimnej krwi i w końcu doczekali się błędu Shooka. Giliusowi udało się zabezpieczyć kluczowego barona, który otworzył drogę do Starszego Smoka i nexusa przeciwników.

W przedłużającej się pozycyjnej grze H2K zabrakło cierpliwości. 2:1 dla Vitality!

H2K 15:2 TEAM VITALITY (2:2)

SmittyJ: Sion - 2/1/7
Shook: Zac - 1/0/5
Selfie: Kassadin - 7/0/3
Sheriff: Caitlyn - 4/0/7
Promisq: Morgana - 1/1/10

Cabochard: Shen - 1/2/0
Gilius: Sejuani - 0/3/1
Jiizuke: Vladimir - 0/2/1
Minitroupax: Tristana - 1/3/0
Jactroll: Tahm Kench - 0/5/1

W meczu o być albo nie być Shook zrezygnował wreszcie z Olafa, który nie sprawdzał się w poprzednich grach. Zamiast tego postawił na Zaca, mimo że Sejuani, którą rozegrał sześć gier w regularnej części sezonu była otwarta. Tym samym Furia Zimy ponownie trafiła do Giliusa. H2K zbanowało Thresha, ale pozostawiło Tahma Kencha dostępnym, z czego od razu skorzystało Vitality.

H2K zdecydowało się na popularny duet Caitlyn – Morgana i podebranie Cabochardowi Siona, który zamiast tego wybrał Shena. Na środku Jiizuke zaklepał Vladimira, przeciwko któremu Selfie wystawił Kassadina.

Po pierwszych trzech grach w tej serii można by wysnuć wniosek, że H2K nie radzi sobie za bardzo w początkowej fazie gry. Aby zadać temu kłam, Promisq z Sheriffem zabijają Jactrolla przed trzecią minutą. Choć Gilius utrudnia Shookowi życie w dżungli, to sytuacja wymyka się spod kontroli w 17. minucie, kiedy to Selfie zdobywa poczwórne zabójstwo i cały skład Vitality patrzy na mapę przez szary filtr.

Od tego momentu poszło już szybko, H2K nie pozwoliło przeciwnikom na złapanie oddechu. Drużyna Jiizuke liczyła na skalowanie w późniejszej fazie gry, ale ta się po prostu nie wydarzyła. Pierwszy inhibitor padł zanim wybiła 20 minuta. Vitality było bezradne i mecz był skończony w 24. minucie. Selfie wsadził sobie całą drużynę na barana. Udało się zremisować i wtoczyć do finałowej, piątej gry.

H2K 10:13 TEAM VITALITY (2:3)

SmittyJ: Ornn - 4/5/5
Shook: Zac - 1/5/5
Selfie: Kassadin - 3/3/4
Sheriff: Ashe - 2/0/7
Promisq: Tahm Kench - 0/0/8

Cabochard: Sion - 0/1/11
Gilius: Trundle - 2/2/10
Jiizuke: Taliyah - 4/2/7
Minitroupax: Tristana - 7/2/3
Jactroll: Braum - 0/3/8

Vitality zdecydowało się wyłączyć Caitlyn w fazie banów. H2K zrewanżowało się zaklepując w pierwszej kolejności Tahma Kencha i banując Sejuani. Po tym jak Minitroupax wybrał Tristanę, Sheriffowi nie zostało zbyt wiele postaci do wyboru i zdecydował się na... Ashe, którą nie grał jeszcze w tym sezonie.

Wszystko albo nic.

Wiedząc, że na dole nic nie wskórają przeciwko Kenchowi, Vitality postanowiło skoncentrować się na górnej części mapy. Kilka udanych ganków pozwoliło spowolnić Orna, ale tylko pozornie. H2K udało się odwrócić losy ganku na dolnej alei i SmittyJ zarobił tak potrzebne mu złoto.

Gdy wydawało się, że drużyna Selfiego przejmie pełną kontrolę na mapie, wydarzyła się walka wokół Ognistego Smoka. H2K postanowiło nie odpuszczać i nie pozwolić przeciwnikom na drugi bonus do obrażeń. Niestety dla nich, walka nie poszła po ich myśli i masę złota zainkasowała Tristana Minitroupaxa.

To był początek końca.

Z trzema skończonymi przedmiotami Dumna Kanonierka była praktycznie nie do ruszenia i gdy tylko Kassadin zbliżał się do niej, musiał od razu uciekać z resztką życia. Vitality kończyło tę serię powoli, metodycznie, nie popełniając znaczących błędów – te przytrafiały się Shookowi, który grał zbyt agresywnie. Sheriff i Selfie nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonego Minitroupaxa.

I tak Team Vitality zmierzy się w półfinale z Fnatic!

To była wyrównana seria, każdej drużynie trafił się mecz, w którym jasno górowali nad przeciwnikami, pozostałe były postawione na ostrzu noża. Kto by pomyślał, po problemach na początku sezonu, że H2K zajdzie tak daleko? A i Vitality, choć nadal nie bez błędów, wyglądali na skład, który rozwija się z meczu na mecz. Fnatic na pewno nie będzie miało łatwego zadania.