Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Bohaterowie jednej akcji
LCS

Bohaterowie jednej akcji

Każda meta ma zestaw swoich najpopularniejszych, najczęściej wykorzystywanych, po prostu najskuteczniejszych bohaterów. Jednakże nadal znajdują się zawodnicy, którzy rezygnują z wyboru optymalnych postaci na rzecz elementu zaskoczenia i przeprowadzenia niecodziennej strategii. Przyjrzyjmy się, kto w tym sezonie z sukcesem wystąpił przeciwko mecie.

Illaoi - Odoamne

Na początku sezonu, jeszcze na patchu 8.1, Illaoi była traktowana jako kontra na Orna, a także dawało się nią grać w połączeniu z Kleptomancją. Przynosząca góry złota runa nie była może w tym wypadku tak skuteczna jak w przypadku innych postaci, ale wystarczało, aby Kapłanka Krakena była brana pod uwagę.

Unicorns of Love wybrało sobie mocną w środkowej fazie gry kompozycję 1-3-1, z Ryze’em, który nadal korzystał z dobrodziejstw synergii pomiędzy efektami Zhonyi i jego ulti, oraz najlepszym w tamtym okresie użytkownikiem Kleptomancji – Ezrealem. Mieli też Orna. Splyce, choć nadal dostępni byli Cho'gath i Maokai, zdecydowali się jednakże właśnie na Illaoi, która oferuje dobry miks obrażeń i wytrzymałości.

Odoamne zakończył mecz, ostatecznie zwycięski dla Węży, z wynikiem 2/8/4, spędzając jego pierwszą połowę w roli worka na bicia, jako cel niekończących się ganków Rengara. A było to bardzo długie spotkanie, 68 minut, jedno z najdłuższych w tym sezonie. Splyce wygrało głównie dlatego dlatego, że Jednorożce nie potrafiły wykorzystać swojej przewagi i zamknąć meczu, ale widzowie tego przydługiego widowiska mogli przynajmniej doświadczyć całkiem emocjonującego finału. W którym rzecz jasna Illaoi Odoamne zginęła po raz kolejny.

Lucian – Cabochard

Po dawnych czasach chwały Luciana, kiedy był najpierw jednym z najpopularniejszych strzelców na dolnej alei, a potem jedną z najpotężniejszych postaci na środkowej, zostały jedynie wspomnienia. W tym sezonie Kleryk Broni był wykorzystywany jako niszowa kontra na bardzo popularnego Gangplanka, w sytuacjach, kiedy drużyna miała już w składzie dwie wytrzymałe postaci i potrzebowała jeszcze jednego źródła fizycznych obrażeń.

Cabochard był jednym z pierwszych zawodowych graczy, którzy grali Lucianem na górnej alei, więc nawet jeśli w tym meczu jego przeciwnikiem miał być kierujący Vladimirem SoaZ, można założyć, że wiedział, na co się pisze. Plan Team Vitality polegał na maksymalnym wyłączeniu Capsa. Z kolei Fnatic, widząc, że tracą złoto na środku, reagowali na górze, skutecznie zabijając Cabocharda cztery razy.

Jakkolwiek by Lucianowi w tym meczu źle szło, spotkanie było popisem Jiizuke i jego Ryze'a, który robił z Fnatikiem zasadniczo wszystko, na co miał ochotę, a drużyna grzecznie podążała za nim. Kleryk Broni pokazał się jeszcze potem po drugiej stronie Atlantyku, ale w Europie spuszczono na niego zasłonę milczenia.

Malphite - Alphari

Malphite jest jednym z najstarszych czempionów Ligi, który jednocześnie uległ najmniejszej liczbie zmian od momentu pojawienia się w grze. Jego nieco przestarzały zestaw umiejętności jest uwielbiany przez początkujących graczy, ale w zawodowych rozgrywkach łatwo znaleźć postać, która robi to samo, co Okruch Monolitu, ale lepiej.

Misfits postanowiło się jednak przekonać, ile podrzutów i inicjacji można zmieścić w jednej kompozycji. Plan był prosty: Jarvan zamyka przeciwników w Kataklizmie, Galio wlatuje w nich Bohaterskim Wejściem, Braum poprawia Lodowcową Szczeliną, a gdzieś w trakcie całego tego wombo-combo do akcji wpada Malphite z Niepowstrzymaną Siłą i zdmuchuje wszystkich z powierzchni mapy.

Najprostszym sposobem na powstrzymanie skalnego bohatera jest zachowywanie rozsądnych odstępów pomiędzy sojusznikami, tak aby jego R nie miało zbyt dużego efektu. Przez cały mecz przeciwko Unicorns of Love Alphariemu nie udało się uderzyć w więcej niż dwie osoby w jednym momencie. Co dobrze pokazuje, że nawet bez częstego grania przeciwko Malphite'owi zawodowi gracze pamiętają co robić i jak dostosować się do sytuacji.

To jednak nie pomogło Jednorożcom – wszystkie inne elementy komba Misfitsów działały znakomicie. Sam Alphari zdobył nieco ponad 20% całego złota swojej drużyny i zadał 19 proc. obrażeń, będąc obecnym przy 6 zabójstwach z 11. Całkiem nieźle jak na kupę kamieni.

Vayne – Sheriff 

Od dłuższego czasu Vayne nie jest popularnym strzelcem w zawodowych ligach. Krótki zasięg autoataku i problemy z czyszczeniem fal stworów składają się na kiepską początkową fazę, a generalnie wyższa koordynacja i zgranie drużyn uniemożliwiają jej w pełni rozwinąć skrzydła w późniejszych fragmentach gry.

Vayne to ryzyko – jeśli ufasz swojemu zawodnikowi na tyle, aby pozwolić mu zagrać Nocną Łowczynią, to być może się nie zawiedziesz i jego umiejętności mechaniczne z nawiązką wynagrodzą wady postaci. Mało jest drużyn, które się na to decydują. H2K postanowiło zaryzykować, na dodatek w meczu przeciwko Fnatic, jeszcze z Santorinem w dżungli i Caedralem na środku, składem, który już za chwilę przestanie istnieć.

Gdy przyjrzymy się fazie banów, to wybór akurat na Vayne nie wygląda na tak szalony. Poza grą znaleźli się Kalista, Ezreal, Kog'maw i Tristana. Fnatic wybrał trzy góry mięsa: Cho'gatha, Sejuani i Shena, które miały osłaniać Sivir Rekklesa. Vayne jest idealna do zabijania tanków, a niski zasięg autoataku Pani Wojny pozwala jej na w miarę spokojne zbieranie złota na początku. No i Sheriff w swoim drugim meczu w pierwszej lidze - co nie dziwi - chciał się popisać.

I popisał się. Był obecny przy 12 z 13 zabójstw swojej drużyny, ginąc zaledwie raz i zadając 30 proc. wszystkich obrażeń. Żadna z jego zagrywek z tego meczu nie przeszła do historii, ale przeciwnicy do końca jego kariery, gdzieś w tyle głowy, będą zadawali sobie pytanie podczas draftu: czy jesteśmy gotowi na Vayne?

Twisted Fate – Nisqy

Twisted Fate był kiedyś klasyczną postacią. Do niekoniecznie chlubnej historii przeszły Niebieskie Karty Reginalda, ale wszyscy chcieli umieć robić dobrą „misaję”. Od dłuższego czasu jego popularność w europejskiej lidze jest marginalna – ostatni raz zagrał nim... Vander, w meczu na koniec zeszłego sezonu, który nie miał znaczenia i gracze wymieszali się pozycjami.

Ale Mistrz Kart ma sens, zwłaszcza wtedy, gdy potrzebujesz mobilnego maga na środkowej alei, a Galio został zbanowany. Podobnie jak w przypadku Kolosa czy Shena, przeciwnicy zawsze muszą brać pod uwagę, że każda walka może mieć niezapowiedzianego gościa.

Sam mecz był zimnym powitaniem Selfiego w lidze – z Caedralem awaryjnie grającym w dżungli H2K nie było żadnym przeciwnikiem dla dobrze skoordynowanego Splyce. Jednakże pomimo tak jednostronnego zwycięstwa, nie zobaczyliśmy już więcej w tym sezonie Twisted Fate'a. Taki los.

Ziggs - Minitroupax

W tym sezonie na dolnej alei wybrano 14 różnych postaci na pozycji strzelca. Sam Minitroupax zagrał ośmioma różnymi czempionami, a jego Ziggsa oglądało się jak pocztówkę z przeszłości. Praktycznie rok wcześniej Hextechowy Saper na dole nie był niczym nowym. Drużyny stawiały na szybkie niszczenie wież i pchanie fal, a Ziggs był traktowany jako kontra na popularnego w tamtym okresie Jhina.

W kompozycji wybranej przez Team Vitality, razem z Zoe zapewniał przeciwnikom potężne obrażenia z bezpiecznej odległości. Plan się powiódł – oprócz pierwszej krwi dla Minitroupaxa, pierwsza wieża Splyce runęła na dole w 6:33.

To były pierwsze tygodnie ligi, kiedy drużyny nie wiedziały jeszcze, jak sobie radzić z Jiizuke, więc także i ten mecz był dosyć jednostronny. Węże nie zdołały przejąć ani jednego celu na mapie, a zasilany trzema Ognistymi Smokami Ziggs dostarczał takich mocno wybuchowych widoczków:

Ivern – Xerxe

Irven wystąpił w tym sezonie ligi dwukrotnie, ale jako że pierwszy raz miał miejsce w tym długaśnym meczu, w którym Illaoli Odoamne zginęła osiem razy, na drodze wyjątku pomińmy go i przypomnijmy inne spotkanie.

Pierwszy dzień siódmego tygodnia ligi. Patch 8.4. Nie wszystkie drużyny przeczytały dostatecznie dokładnie informacje o aktualizacji i wyraźnie nie są w stanie poradzić sobie ze wzmocnionymi Sztandarem Dowodzenia i Baronem oblężniczymi stworami. Ivern, gdy był najmocniejszy, był wybierany przez zawodników głównie ze względu na nieprzewidywalność. Nigdy nie wiadomo, jaką ścieżkę na zbieranie złota w dżungli wybierze, bo jest w stanie zacząć od dowolnego obozowiska.

Splyce udowodniło, że oprócz świetnej początkowej fazy gry, specyficzne umiejętności Zielonego Ojca można też przekuć w uprzykrzanie życia później. Celem gry było jak najszybsze zdobywanie baronów dzięki Cho'gathowi. Potem, gdy ma się już wzmocnionego stwora, można zacząć osłaniać go krzaczkami, aby pozbycie się go sprawiało przeciwnikom jeszcze więcej trudności. G2 nie wiedziało co z tym zrobić, ale dzięki ich ofierze inne drużyny bardzo szybko zrozumiały, jak sobie poradzić z fioletowym zagrożeniem.

Następnego dnia Splyce już Ivernem nie zagrało – Roccat go zbanował, aby nie marnować czasu na zastanawianie się, co z tym począć.

A jakie niecodzienne postacie wy chcielibyście zobaczyć w LCS-ie?