Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Polish article cover photo
LCS

Psychologia e-sportu - wygrać z samym sobą

O wpływie mentalności na odkupienie Roccat, braku stabilności w amatorskich drużynach oraz o tym, jak możesz się pozbyć tiltu. Na nasze pytania odpowiada Urszula "Xirreth" Klimczak.

Trening czyni mistrza. Te trzy proste słowa odnosi się do niemal każdej dziedziny życia, praktycznie każdego sportu i aktywności, która nastawiona jest na rozwój. Kiedy sam trening nie przynosi upragnionych rezultatów, zainteresowani zmuszeni są do szukania alternatyw. To właśnie wtedy dochodzi do przecinania się ze sobą pozornie niepowiązanych światów. Poza godzinami spędzonymi na Rifcie, dodatkowy czas i pieniądze inwestowane są w rozwój osobisty i mentalność. Profesjonaliści w dziedzinie eksterminacji wrogich przywoływaczy, genialni stratedzy i niezwykle uzdolnieni mechanicznie gracze — wszyscy stawiani są przed kolejnym, niemniej trudnym zadaniem. Z dala od potyczek w ligach i treningów odbywa się wielka batalia. Tym razem jedynie i aż w głowach młodych, profesjonalnych e-sportowców.

Znaczenie mentalności w grach, sportach regularnych czy właśnie w e-sporcie bardzo łatwo przeoczyć. Siedzący na scenach LCS gracze nie są tak ekspresyjni, a niekiedy, w mniejszych turniejach, w ogóle ich nie widać. Z perspektywy widza za świetnie wyglądającymi zagraniami i błyskotliwie przemyślanymi taktykami stoją zazwyczaj jedynie pseudonimy. Każdy świadomy widz zdaje sobie sprawę z ogromu pracy włożonej w sukces ulubionego zawodnika, ale perspektywa tej pracy zazwyczaj zaczyna i kończy się na Rifcie. Z osiąganymi sukcesami w prostej linii łączy się setki, czy nawet tysiące godzin rozegranych w meczach kolejki rankingowej i w sparingach. Nieświadomie pomija się jednak cały ładunek emocjonalny, który tej drodze do profesjonalizmu niezmiennie, od zawsze towarzyszy.

Roccat celebrating week 10

Wpływ pracy psychologa z Roccat było widać doskonale podczas końcówki ostatniego splitu.

To właśnie tej warstwie emocji postanowili się przyjrzeć menedżerowie Roccat. W obliczu naprawdę słabych wyników drużyny (7 kolejno przegranych spotkań od początku wiosennego splitu!) do pracy postanowiono zmusić również mentalność zawodników. Oficjalnie rozpoczęto pracę nad nastawieniem całej drużyny, radzeniem sobie z emocjami oraz bieżącym rozwiązywaniem wewnętrznych problemów. Paradoksalnie oddalenie się od gry i psychologiczne wojaże w głąb mentalności drużyny spowodowały, że skład zaczął sobie o wiele lepiej radzić również jako drużyna w starciach na Summoner’s Rift. Powstałe z kolan Roccat odbiło swoją złą passę z nawiązką, wygrywając wszystkie pozostałe im w splicie spotkania. Punktów nie wystarczyło ostatecznie, by zakwalifikować się do fazy playoff, jednak pewne, całkowicie uzasadnione zwycięstwa nad potęgami takimi jak G2 Esports czy Fnatic, zdają się zwiastować, że w letnim splicie zobaczymy dużo więcej Niebieskich Kotów w chwilach triumfu i z uśmiechami na ustach.

Wspólnym mianownikiem złożonej pracy nad rozwojem osobistym graczy i ich późniejszym odzwierciedleniem w ligowej tabeli jest Urszula „Xirreth” Klimczak — psycholog e-sportowy i menedżerka biznesu. Współpracująca z Roccat w przeszłości, o pomoc została poproszona raz jeszcze w połowie ubiegłego splitu. Postawiono ją przed dużo trudniejszym wyzwaniem, jednak, jak się okazało, świetnie sobie z nim poradziła. W wolnej chwili zgodziła się również odpowiedzieć na moje pytania o pracę z Roccat, o to, jak podchodzić do psychologii e-sportu na różnym stopniu profesjonalizmu oraz o to, jak radzić sobie m.in. z tiltem w kolejce solowej.

P: Po pierwsze - gratuluję wyników! Roccat radzi sobie ostatnio rewelacyjnie i zdaje się, że całkiem słusznie ogromna część zasług przypisywana jest właśnie Tobie oraz twojej pracy.
O: Bardzo dziękuję. Zdecydowanie to nie tylko moja zasługa, cały zespół bardzo ciężko pracował na ten sukces - cała ósemka dała z siebie wszystko.

Jak wyglądała praca psychologa e-sportowego z drużyną taką jak Roccat?
Moim głównym celem jako psychologa e-sportowego jest zbudowanie zespołu tak, aby poszczególne jednostki zaczęły tworzyć spójną całość. Rozpoczęłam pracę od poznania środowiska i każdej z osób w zespole. Głównie dlatego, by trafnie zidentyfikować wszelkie bariery i blokery. Następnie wspólnie z poszczególnymi członkami zespołu identyfikowaliśmy i eliminowaliśmy je. Trzeba doszukać się wszelkich braków, wypełnić je i, co najważniejsze, rozpoznać co jest nie tak między zawodnikami. W zespole Roccat dość dużą uwagę poświęciłam także wypracowaniu w zawodnikach tzw. nastawienia na sukces.

Roccat managers and coaches

Urszula "Xirreth" Klimczak - nasza rozmówczyni, podczas jednego z tygodni LCS wraz ze sztabem trenerskim Roccat.

Wyuczenie” takiego myślenia na stałe w obrębie jednej drużyny (poszczególnych graczy, trenerów, menedżerów) jest w ogóle możliwe?
Oczywiście, że tak. Jest to bardzo powiązane z odbudowywaniem wiary w siebie, co, jak uważam, jest kluczem w każdym sporcie. Było to bardzo ważne, gdyż zespoły odnoszące ciągłe sukcesy cechują się nastawieniem na sukces, które utrzymuje się na wysokim poziomie przez długi okres i to w dodatku u każdego zawodnika z osobna. Na tym właśnie polega trening mentalny i praca psychologa sportowego w zespole.

W jednym z wywiadów z Tobą przeczytałem kiedyś, że podczas oglądania rozgrywek LCS zauważyłaś dużo błędów w zarządzaniu zespołami. Czym takie błędy się objawiały? Jak je dostrzec?
Wiesz co, głównymi bolączkami, które zauważyłam były problemy z motywowaniem zawodników i nieradzenie sobie z konfliktami w zespole. Dodatkowo na pewno nieodpowiednie zarządzanie czasem (swoim i sportowców), błędy rekrutacyjne oraz nieumiejętne budowanie zespołów.

Podstawą jest zaufanie w zespole i wiara zarówno w swoje umiejętności, jak i umiejętności kolegów z zespołu.

Wracając do Roccat - co okazało się największym problemem, z jakim musiałaś się zmierzyć po podjęciu współpracy z drużyną w tym splicie?
Tutaj się powtórzę, było to właśnie odbudowywanie wiary w siebie, jak i w umiejętności, które posiadają. Chciałabym podkreślić, że to nie tylko ja musiałam zmierzyć się z problemami w zespole, każda osoba musiała im stawić czoła. Była to ciężka praca drużyny i tutaj mam na myśli całą ósemkę.

Z którym z graczy, twoich wychowanków, pracowało Ci się jak dotąd najciekawiej i dlaczego?
Bardzo ciekawe pytanie. W zespole Roccat każdy jest inny i z każdym pracowało mi się inaczej. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż mogłam się wiele nauczyć o tym w jaki sposób pomóc osobom o tak rożnym podejściu zarówno do pracy, jak i do życia. Dlatego też, pewnie Cię nie zdziwię stwierdzając, że właśnie dlatego praca z całym zespołem była bardzo ciekawa, a największą satysfakcję dawało mi obserwowanie, jak każdy z nich się zmienia przekształcając indywidualne niepowodzenia w sukcesy zespołu.

_____________________

Psychologia e-sportu to wciąż relatywnie młoda dziedzina, o zaletach której powoli przekonują się największe branżowe organizacje. Sukcesy drużyn takich jak Roccat roztapiają sceptycyzm niedowiarków poszukujących sukcesów wyłącznie w zagraniach na wirtualnym polu walki. Olbrzymią część społeczności graczy tworzą jednak również zespoły amatorskie lub aspirujące do profesjonalizmu. Dla mniejszych składów korzystanie z usług e-sportowego psychologa to nierzadko przesadna ekstrawagancja lub po prostu niedostępny luksus. Historia sceny, być może szczególnie w Polsce, pokazuje jednak, że problemem może być niewłaściwa lub wręcz nieistniejąca praca u podstaw mentalności zawodników.

Wystarczy przypomnieć sobie kilka poprzednich, głośnych projektów. Znani, bez wątpienia utalentowani gracze, łączyli się w zlepki aspirujące do rzeczy absolutnie wyjątkowych i wielkich, potykając się po drodze o zupełnie niegroźne wyboje i własne nogi. Przez najlepsze polskie drużyny notorycznie, od wielu lat przewijają się te same nazwiska. Nazwiska osób, które są w stanie dawać z siebie na tyle dużo, by wciąż funkcjonować na scenie jako „najlepsi na danych pozycjach”, ale jednocześnie na tyle mało, by nie móc wytrwać w drużynach i nie móc osiągać poważnych sukcesów międzynarodowych. Przyjrzyjmy się zatem opcjom jakie czekają na graczy i menedżerów półprofesjonalnych drużyn, którzy chcieliby zajść wyżej, niż ich poprzednicy.

_____________________

Profesjonalne organizacje coraz częściej decydują się na korzystanie z usług psychologów dla swoich drużyn. Mniejsze, amatorskie lub aspirujące do profesjonalizmu drużyny nie mogą sobie jednak na to pozwolić. Do czego (jakiego nastawienia, mentalności) powinny dążyć takie drużyny samodzielnie?
Podstawą jest zaufanie w zespole i wiara zarówno w swoje umiejętności, jak i umiejętności kolegów z zespołu. Jeśli gracze potrafią to wypracować, sami lub też z pomocą menedżera, nie powinni mieć trudności na swojej drodze do kariery profesjonalnej.

Czy uważasz podział w drużynie na graczy i osoby odpowiedzialne za rozwój za konieczny lub przynajmniej wskazany? Wyobrażasz sobie, aby ktoś mógł być graczem, trenerem i “psychologiem” (cudzysłów oczywiście oparty na braku wykształcenia) jednocześnie?
Uważam, że konieczne jest skoncentrowanie się na swojej roli. Jeśli zawodnik ma zbyt dużo na głowie, nie jest w stanie skupić się na tym, co powinien robić najlepiej — grać. Jeśli podejmujemy się czegoś, powinniśmy to robić na 100% — nie da się grać na 100%, będąc zarazem menedżerem lub też trenerem i na odwrót. Wyobraź sobie np. profesjonalnego koszykarza, który jest także piłkarzem i zarazem siatkarzem. Czy będzie on dobry w tym co robi?

Weźmy hipotetyczną, amatorską drużynę z aspiracjami, ale dużymi problemami wewnętrznymi. Gdzie taki skład może się zgłosić? Może do Ciebie?
Jest dość sporo osób na rynku, które rozwijają swoje umiejętności właśnie w e-sporcie. Często są to też osoby kończące studia lub dopiero rozpoczynające swoją karierę. Warto się rozglądać za takimi osobami — każde wsparcie jest zawsze na plus dla drużyny. Oczywiście ja też służę pomocą. [przyp. red. facebook.com/Xirreth, twitter.com/Xirreth]

Jeśli osoba jest naprawdę zdeterminowana, by osiągnąć wyższy poziom, proponuję znalezienie zespołu, z którym wspólnie wypracuje sukces i awans.

Polska scena zna mnóstwo przykładów drużyn, które rozpadły się tak szybko i głośno, jak pojawiły się na scenie. Jesteś w stanie zidentyfikować jakiś wspólny mianownik, błąd kardynalny, który zdarza się takim składom?
Ciężko jest pisać ogólnikowo o takich sytuacjach. Mogę tylko zgadywać, że zabrakło podstaw o których wspomniałam wyżej. Przypuszczam, że brak zaufania właśnie mógł „zaowocować” wzajemnym obwinianiem się za mniejsze lub większe niepowodzenia, a niestety konflikt, który nie jest konstruktywny i nieumiejętne przekazywanie sobie nawzajem informacji zwrotnej (tzw. postawa defensywna), potrafią zniszczyć każdy zespół.

Psychologia e-sportowa zdaje się być dopiero rozwijającą dziedziną. Uważasz, że ta e-sportowa różni się w jakiś szczególny sposób od sportowej? Jeżeli tak, to w jaki?
Jeśli chodzi o teorię i mentalność zawodników, różnica jest niewielka. Warto jednak podkreślić, że e-sport w odróżnieniu od profesjonalnego sportu cechuje się dużo niższą średnią wieku zawodników, którzy muszą się odnaleźć w bardzo stresujących sytuacjach. Dlatego tym bardziej istotna jest pomoc profesjonalisty, który uzmysłowi im jak sobie z tym radzić, by mogli zacząć osiągać coraz lepsze wyniki.

Czy za kilka lat nadal widzisz się we współpracy z dużymi organizacjami? Może z mniejszymi lub zupełnymi amatorami? A może w ogóle poza tą branżą?
Na pewno chciałabym się rozwijać w tej dziedzinie. Myślę, że wszystko zależy od tego jak szybko i czy e-sport w ogóle będzie się rozwijał.

_____________________

Ostatnią grupą graczy są indywidualiści skupiający się przede wszystkim na osobistym rozwoju i osiąganiu kolejnych stopni drabinki rankingowej. Na pewno każdemu z was zdarzyło się niebotycznie wściec na siebie czy drużynę tuż po przegranym rankedzie. Emocje są oczywiście wskazane i swoiste przeciwieństwo braku obojętności, to oczywiście sprzymierzeniec każdego ambitnego człowieka. Pojedyncze emocje narastają jednak niekiedy do rozmiarów całej ich burzy, wytrącając zainteresowanego z równowagi i odbierając mu kontrolę nad własnymi poczynaniami. Przemijające frustracje po przegranych grach mogą skumulować się i zamienić w ataki furii, które nie tylko wpływają źle na samopoczucie, ale również negatywnie oddziałują na proces podejmowania decyzji, a w efekcie również na rezultaty kolejnych gier.

Fnatic's Caps during LCS

Młody Rasmus "Caps" Winther jeszcze na początku sezonu kojarzony był ze sporą toksycznością. Z pomocą Fnatic zdołał dojść już do półfinału wiosennego splitu, a to dopiero jego pierwszy w pełni profesjonalny sezon!

Usilne przeświadczenie o niesprawiedliwości gry, notoryczne próby zrzucania winy na pozostałych członków drużyny, strach przed podejmowaniem kolejnych kroków, by nie „zmarnować” swoich dotychczasowych rezultatów. Wiedz, że wszystkie te problemy dotykają graczy na każdym etapie zaawansowania, w każdej dywizji i każdej drużynie. Sprawdźmy zatem jak pozostawiony sobie, solowy gracz, może poradzić sobie z negatywnymi skutkami swojej mentalności w walce o Krąg Pretendenta.

_____________________

Jednym z najbardziej powszechnych zjawisk wśród graczy kolejki rankingowej jest tilt. Jak sobie z nim radzić na własną rękę, domowymi sposobami?
Tilt, czyli po prostu napad frustracji, jest bardzo popularny nie tylko w e-sporcie, ale także w profesjonalnym sporcie, bądź też np. w środowisku pokerowym. Jego przyczyny u każdego są inne, dlatego znów ciężko tutaj generalizować. Jeśli muszę doradzić graczom, jak sobie z nim radzić, to należy rozpocząć od znalezienia jego przyczyny. Najczęściej przyczyny można podzielić na dwae rodzaje. Pierwszy to my sami i to co się stało w poprzedniej grze. Drugi to ten niezależny od nas, czyli błędy lub pomyłki zespołu. Jak sobie z nimi radzić: najłatwiej jest podejść do gry pozytywnie, skupić się na swoim planie i nastawieniu do nauki na własnych błędach. Tilt to przede wszystkim gra negatywnymi emocjami. Jeśli już się nam przydarzy po grze, ważne jest zostawić komputer na moment, zaczerpnąć świeżego powietrza, przeanalizować co poszło nie tak i ruszyć dalej z pozytywnym nastawieniem. Rozpamiętywanie swoich błędów lub błędów kolegów w niczym nie pomoże. Co więcej, zaostrzy konflikta a w rezultacie pojawi się blokada i niechęć.

Innym popularnym jest również tzw. „ranked anxiety”, czyli strach przed rozgrywaniem kolejnych gier rankingowych w obawie przed utratą punktów. Jak sobie z tym radzić?
Myślę, że to po prostu brak wiary w siebie i w swój zespół, a także złe podejście do gry. Każda porażka powinna być dla gracza lekcją, co musi poprawić. Każdy trener po przegranym meczu analizuje porażkę, jej przyczyny i pracuje nad nimi z zespołem. Więc moim zdaniem, to jest to trochę lenistwo.

Często wśród graczy słyszy się głosy: „mam dobre, pozytywne nastawienie, staram się wyciągać wnioski z wygranych i przegranych, ale i tak nie mogę wejść do wyższej dywizji”. Czy jest coś jeszcze, co gracze solowi mogliby poprawić w takiej sytuacji, by się poprawić?
Zawsze moim zawodnikom tłumaczę, że samemu nie da się wygrać gry, która stworzona jest dla 5 osób. Jeśli osoba jest naprawdę zdeterminowana, by osiągnąć wyższy poziom, proponuję znalezienie zespołu, z którym wspólnie wypracuje sukces i awans.

Czy jest jakiś sposób radzenia sobie z toksycznością otoczenia, a jeżeli tak, to jaki jest najlepszy? Wyciszyć nieprzychylne komentarze, czytać je i starać się wyciągać wnioski, a może jeszcze coś innego?
Jest zasadnicza różnica między obraźliwym komentarzem, a informacją zwrotną mającą na celu rozwój gracza. Jeśli od pierwszej minuty widzimy, że ktoś jest osobą toksyczną, dla własnego spokoju i wsparcia własnej koncentracji warto taką osobę po prostu wyciszyć.

Morgana SplashArt

Na koniec: ulubiony gracz, ulubiona drużyna, ulubiony bohater Ligi?
Ulubiony gracz: Roccat jako drużyna i poszczególne osoby to oczywiście moi ulubieńcy, ale jeśli ma to nie być Roccat, myślę, że z zawodników to Bjergsen. Podziwiam tego gracza za jego determinację, spokój, chęć rozwoju i wiarę we własne możliwości. Ulubiona drużyna, znów poza Roccat, sięgnę pamięcią trochę wstecz. Nie wiem czy ktoś ich jeszcze pamięta, ale było to Samsung White, które wygrało Mistrzostwa w 2014 roku. Niesamowite osobowości oraz wola walki. Ulubiony bohater: oczywiście Morgana. Świetnie zrobiona postać, kiedyś bardziej midlaner, teraz głównie support. Mam nadzieję, że wkrótce będzie częściej grywana :)

A jaki wy macie stosunek do mentalności w Lidze?
Macie problem z własnymi emocjami podczas rozgrywek czy idealnie dajecie sobie z nimi radę.
Gdybyście mieli okazję, skorzystalibyście z pomocy psychologa e-sportu, by poprawić swoje wyniki
Dajcie znać w komentarzach!