Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Wydarzenia

Rift Rivals 2017 — EU > NA?

Nigdy wcześniej nie było jeszcze tak dobrej okazji, by porównać siły składów z obu stron Atlantyku. Sprawdź jakie drużyny czekają na nas w tygodniu rozgrywek oraz na jakich graczy szczególnie warto zwrócić uwagę!

Tuż za rogiem czeka już na nas zupełnie nowy format. Rift Rivals to turniej, który po raz pierwszy zawita w tym roku na Summoner’s Rift oraz ekrany waszych monitorów. O interkontynentalną chwałę zawalczą tym razem przedstawiciele regionów, które od zawsze stawiane są przeciw sobie w roli rywali. Chociaż w przeróżnych starciach zobaczymy drużyny ze wszystkich wiodących regionów, w tym artykule przyjrzymy się najbliższej nam rywalizacji. Czego możemy się spodziewać po berlińskiej wersji Rift Rivals? Czy EU > NA?

Echa przeszłości

TSM Finals 2017

TSM od dawna jest jedną z głównych sił NA LCS, ale nadal brakuje im sukcesów w międzynarodowych turniejach. Czy Rift Rivals będzie wyjątkiem?

Rozgrywki w ramach Rift Rivals odbywającego się w Europie rozpoczną się już za kilka dni, bo w najbliższą środę, 5 lipca. Dzień po amerykańskim Święcie Niepodległości, 3 najlepsze drużyny poprzedniego splitu z NA LCS oraz 3 z Europy staną naprzeciw sobie w ostatecznej walce o honor i uznanie fanów z obu kontynentów. Ponieważ o udziale w wydarzeniu decydowały pozycje zajęte przez drużyny w wiosennym splicie, reprezentanci z obu stron Atlantyku mogą pozornie nie być najlepszymi wyborami według tego, jak obecnie radzą sobie w lokalnych ligach. Rozstrzał w przypadku drużyn z NA LCS jest dość okazały, bo do Europy przyjadą reprezentanci TSM, Cloud9 oraz Phoenix1, którzy obecnie zajmują kolejno trzecie, czwarte oraz aż ósme ex aequo miejsce w obecnym splicie. Oznacza to, że gwardia nadchodząca pod nasze bramy zza Atlantyku nie jest raczej w najlepszej dyspozycji.

G2 at MSI 2017

G2 przegrało co prawda w finale MSI 2017, ale ich występ na niepokonane SKT i tak został uznany za spory sukces.

Nieco inaczej wygląda sytuacja po tej stronie dużej wody. Co prawda nasz główny towar eksportowy ostatnich miesięcy, ekipa G2, nie jest w najlepszej formie (rekord zaledwie 3 wygranych i 3 porażek w fazie grupowej tego splitu), o tyle pozostali dwaj reprezentanci radzą sobie dużo lepiej. To właśnie w nich, jak podpowiada rozsądek, nadzieja na ostateczne zwycięstwo w Rift Rivals. Fnatic oraz Unicorns of Love to aktualni liderzy grup A i B. Oba składy radzą sobie wyśmienicie w regularnych rozgrywkach LCS co, biorąc pod uwagę historię starć tych regionów na międzynarodowym szczeblu, całkiem niezły znak.

Walka indywidualności

Chociaż w spotkaniach przeciw sobie zwrócą się całe składy, na ustach fanów wciąż pojawiają się przede wszystkim drobne, wewnętrzne rywalizacje, na które szczególnie warto zwrócić uwagę. Mowa oczywiście o popularnych i niezwykle utalentowanych graczach, którzy, niekiedy po raz pierwszy od bardzo dawna, będą mogli w bezpośrednim pojedynku zadecydować o wyższości jednej ze stron. Na kogo warto zerkać w nadchodzących spotkaniach?

Bjergsen vs Perkz

Søren „Bjergsen” Bjerg to niezmiennie od kilku sezonów jeden z najlepszych środkowych z NA LCS. Chociaż ten utalentowany gracz pochodzi z Danii, dopiero w amerykańskim TSM zdołał zyskać status prawdziwej gwiazdy. W barwach legendy tamtejszej ligi wielokrotnie zdobywał mistrzostwo LCS, wygrał sezon IEM w Katowicach, czy wyjeżdżał, by brać udział w Mistrzostwach Świata w kolejnych latach zmagań. Nie bez powodu Bjergsen uważany jest za trzon swojej drużyny i niekiedy utożsamiany jest również całościowo z marką Team SoloMid. Nic dziwnego, że to właśnie na niego (choć nie tylko, o czym niżej!) będą zwrócone oczy fanów podczas Rift Rivals. Bjergsen wraca do Europy, by udowodnić, że oddanie go w ręce amerykańskiej organizacji nie było dobrym pomysłem.

Wiele tych słów można by również odnieść do drugiej ze stron tego porównania. Luka „PerkZ” Perković to natomiast jedna z najsilniejszych stron ekipy G2 Esports. Znany z olbrzymiej pewności siebie, niezwykłego talentu oraz wielkich ambicji. Pochodzący z Chorwacji zawodnik był przez wiele splitów uważany za najlepszego środkowego Europy. W ostatnich spotkaniach nie idzie mu już tak doskonale, choć nie powinniśmy ulegać pozorom. To pierwszy split po wyjątkowo udanym dla G2 turnieju MSI, na którym zajęli aż drugie miejsce. W spotkaniach finałowych młody Europejczyk wielokrotnie pokazywał, że nie boi się potęgi legendarnego Fakera i jest w stanie walczyć z nim, a nawet wygrać(!) w pojedynku jeden na jednego. Bez wątpienia mamy tu zatem do czynienia z ogromnym potencjałem.

G2 Perkz BnW

Gdyby spojrzeć na ten pojedynek z boku, to moglibyśmy dojść do wniosku, że w wielu aspektach, to walka przeciwności. Z jednej strony raczej cichy, wycofany i skromny Bjergsen. Niezaprzeczalnie lider swojego zespołu, twarz utożsamiana z ciężką pracą i dyscypliną. Z drugiej zaś bardziej frywolny, choć niemniej utalentowany gracz o niesamowitych zdolnościach i równie niesamowicie niewyparzonej gębie. Obaj kierują się jednak zawsze tylko w jednym kierunku, czyli w stronę ostatecznego triumfu. Tym ciekawiej będzie się oglądało starcie tych dwóch graczy.

TSM vs G2 już w najbliższą środę, 5 lipca o 17:00 czasu polskiego.

Doublelift vs Rekkles

Doublelift jersey

Yiliang „Doublelift” Peng to prawdziwa legenda i weteran amerykańskiej ligi EU LCS. Profesjonalnie zaczynał grać już w 2011 roku, za czasów Mistrzostw pierwszego sezonu zdobywając 4. miejsce z ekipą Epik Gamer. Od tego czasu na poważnie i na dłużej zatrzymywał się jedynie w dwóch składach — najpierw w Counter Logic Gaming (niestety wielkim nieobecnym tego turnieju) oraz właśnie we wspomnianym Team SoloMid. 23-letni strzelec zdążył podczas swojej zawodowej kariery zjeść już zęby na e-sporcie, choć w ich miejscu wyhodował groźne kły. Chociaż w niezwykle długiej karierze doublelifta brakuje wielu trofeów, jego agresywny i niezwykle przemyślany styl gry, idący w parze z ogromnym doświadczeniem, to mieszanka wybuchowa.

Po drugiej stronie barykady młodziutki, bo dopiero 20-letni Szwed — Martin „Rekkles” Larsson. Strzelec to wręcz uosobienie organizacji Fnatic. Chociaż przez lata pojawiał się w różnych składach, to zawsze właśnie do tej drużyny wracał najczęściej, by w pomarańczowo-czarnych barwach siać popłoch wśród wrogów na Rifcie. Chociaż gra niemal wszystkim, szczególnie znany jest ze swojego Kennena. Mówi się również pół-żartem, że to jedyny gracz na świecie, który może wyciągnąć małego Yordla w niemal każdej kompozycji i nadal być szalenie użytecznym i niebezpiecznym dla wrogów. Biorąc pod uwagę jego historię gier w tym splicie, w grach Fnatic na Rift Rivals również zobaczymy Kennena — wybranego lub zablokowanego.

Powyższy pojedynek to starcie prawdziwych weteranów. Obaj grają od czasów, których większość z nas nie zna lub nie pamięta. Obaj mają na swoich kontach ponad 1000 zabójstw zanotowanych w profesjonalnych rozgrywkach. Obaj mają za sobą również wielkie, niezwykle popularne i utalentowane drużyny, których jedynym celem jest zawsze zwycięstwo.

Fnatic vs TSM w najbliższy czwartek, 6 lipca o 19:00 czasu polskiego.

Wszystkie te emocje czekają na nas już bardzo niedługo. Rozgrywki w ramach Rift Rivals rozpoczynają się 3 lipca, choć te najbardziej dla nas interesujące dopiero w środę, 5 lipca. Więcej informacji na temat formatu turnieju oraz biletów na wydarzenie znajdziecie pod tym adresem.

Jak więc myślicie? EU > czy < NA?
Dajcie znać, na które z meczów czekacie najbardziej!