Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Selfmade oficjalnie w Fnatic! Czy Jankos powinien czuć się zagrożony?

Rywalizacja pomiędzy najlepszymi polskimi dżunglerami wchodzi w nadchodzącym sezonie na jeszcze wyższy poziom!

Jeżeli jeszcze nie jesteście zaznajomieni z sylwetką Selfmade'a, czas nadrobić zaległości. Młody Polak jest na scenie dopiero od dwóch lat, ale od samego początku daje o sobie znać i robi to w naprawdę niezłym stylu. Oficjalne początki kariery Selfmade’a kierują nasz wzrok do słonecznej Hiszpanii. Tam w barwach ThunderX3 Baskonii zawodnik po raz pierwszy oczarował publikę i zainteresował sobą naprawdę dużego gracza tamtejszej sceny. Następne sezony upłynęły mu na pogłębianiu swojej wiedzy o grze pod sztandarem popularnego MAD Lions. Między innymi u boku Nemesisa Polak podbijał rozgrywki niższego szczebla, wciąż kierując swoje aspiracje w stronę bram EU LCS. Gdy europejska liga przechodziła rebranding, na horyzoncie pojawiła się okazja, obok której Selfmade nie mógł przejść obojętnie. Powracające na salony SK Gaming pokusiło się o większość składu Wściekłych Lwów, kontraktując w ten sposób również Polaka i otwierając mu drzwi do wielkiej kariery w LEC.

Samo SK Gaming radziło sobie w lidze co najwyżej średnio, ale nie powstrzymywało to naszego rodaka przed robieniem szumu. Drużyna weszła w bardzo regularny tryb wygrywania w zależności od dyspozycji swojego dżunglera. Gdy Selfmade był na posterunku i rządził Riftem, SK zdobywało punkt. Poza sporadycznymi zrywami Crownshota, w składzie brakowało drugiego gracza, który mógłby realnie przyczynić się do sukcesu całej ekipy. Szczęście w nieszczęściu, bo w problemach SK Gaming Selfmade wyróżniał się niczym błyszczący diament pośród grudek zwyczajnego węgla.

selfmade

Tytuły MVP zaczęły spływać na konto Polaka już od pierwszych spotkań i w sumie w wiosennym splicie uzbierało mu się ich najwięcej z całej ligowej stawki. Siedmiokrotny najbardziej wartościowy gracz przebił tym samym wynik i Capsa, i Jankosa, a gablotkę wyróżnień uzupełnił z końcem splitu nagrodą dla najlepszego nowicjusza rozgrywek. Niewyobrażalny wpływ na grę wyhamował nieco przy okazji splitu letniego, ale jako że pierwsze wrażenie robi się tylko raz, w tym względzie Selfmade nie popełnił żadnego błędu. Starania rodaka zauważyli najwięksi, czego przykładem jest kontrakt pomiędzy dżunglerem i legendarnym Fnatic, który parę dni temu stał się faktem.

Skoki z Baskonii do MAD Lions, do SK Gaming i wreszcie do Fnatic w zaledwie 3 lata to niewątpliwy sukces, a także głośne ogłoszenie, które rodak rozsyła reszcie ligowej stawki oraz… innym rodakom. Jankos, choć jest graczem niezwykłym i na dobre zajął miejsce światowej czołówce, nie może pochwalić się aż tak dynamicznym startem swojej kariery. Marcin dłużej błąkał się po organizacjach, które bardzo stopniowo przyczyniały się do uszlachetnienia jego pseudonimu. Dotarłszy na szczyt z pewnością nie zechce oddać korony, ale nawet wielki Jankos musi się teraz zastanawiać, co będzie kolejnym kro… skokiem Selfmade’a.

jankos

2020 wydawał się ekscytujący, ale ostatnie ruchy transferowe przechodzą nasze najśmielsze oczekiwania. Pojedynek Fnatic i G2 zyskuje nową głębię. To już nie tylko starcia europejskich mistrzów. To bitwy dwóch najlepszych polskich dżunglerów. Dwóch stylów gry i osobowości. W pewien sposób również wojna weterana z nowicjuszem, starego z nowym.

Jak według was Selfmade poradzi sobie w Fnatic?
Czy Jankos powinien się obawiać utraty tronu?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!