Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
rengar splashart
Społeczność

Team Kinguin Academy z perspektywy gracza

Na polskiej scenie esportowej został rozpoczęty projekt mający na celu promować młode polskie talenty. Z grupy około pięćdziesięciu graczy do niego przyjętych, pięciu opowiedziało o swojej przygodzie.

Po powrocie do Polski Adrian „hatchý” Widera wstrząsnął lokalną sceną e- sportową pokazując, jak wiele da się osiągnąć stawiając na skład zbudowany jedynie z naszych rodaków. Drużyna przez niego zbudowana, która była w szczycie swojej formy znana jako Team Kinguin, nie tylko zdominowała lokalne turnieje, ale dostała się także do europejskich rozgrywek Challenger Series. Zespół nie przetrwał jednak próby czasu i mimo, że hatchý w swoim kolejnym podejściu do kwalifikacji do Challenger Series postawił na graczy międzynarodowych, nie był już w stanie powtórzyć swojego wcześniejszego w pełni polskiego sukcesu. Tym co jednak zostało w głowach wielu młodych polskich talentów, które były jedynie w stanie oglądać zmagania Team Kinguin, była nadzieja i chęć na doświadczenia podobnego, a nawet większego kalibru. 

Naszym celem jest wyłonienie najlepszych graczy

Adrian "hatchý" Widera

Możliwość postawienia pierwszego, a dla niektórych już drugiego, kroku w stronę spełnienia swojego esportowego marzenia pojawiła się wcześniej, niż można się było spodziewać. Team Kinguin wraz z Adrianem „hatchý” Widerą rozpoczęli projekt — Team Kinguin Academy znany także jako TKA, który ma na celu wyłonienie młodych polskich talentów, które zasiliłyby szeregi tej organizacji. Kiedy część procesu rekrutacyjnego była prowadzona za zamkniętymi drzwiami, to osoby zainteresowane tematem mogły oglądać specjalne transmisje na twitch.tv. Natomiast mimo tego, że owe transmisje miały miejsce dość często i regularnie, to oglądający je nie zawsze mieli okazję poznać szczegóły dotyczące rekrutacji. Dlatego że był to pierwszy w tym stopniu profesjonalny projekt skupiający się na młodych talentach, postanowiłem przyjrzeć się mu bliżej. W tym celu poprosiłem o rozmowę pięciu różnych graczy, którzy dostali się do tak zwanych tryoutów, czyli właśnie procesu rekrutacyjnego. Każdy z nich jest reprezentantem innej roli w grze, a co najciekawsze, ma różną historię dotyczącą swojego doświadczenia z Team Kinguin Academy. Przybliżę wam teraz pokrótce kim są owi gracze i dlaczego to właśnie oni pojawili się w tym artykule. Mam nadzieję że da to zróżnicowaną perspektywę na temat projektu, a może nawet pomoże w zapoznaniu z polską sceną League of Legends.

Team Kinguin

Z Kim mam uprzejmość?

Góra — Jan „Mikoshida” Kanarkowski to gracz z niespełna rocznym stażem na polskiej scenie, który jest znany z gry Jaycem w sposób skupiający się na zdominowaniu linii, a potem całej gry. Ciekawostką jest, że jeszcze do niedawna grał on w drużynie ESC PRO wraz z Maciejem „Shushei” Ratuszniakiem — mistrzem sezonu pierwszego. Tym co jednak wyróżniło go w projekcie, była niepewność dotycząca faktu, iż nie dostał się on do drugiego etapu projektu. Najprawdopodobniej było to spowodowane faktem, iż w akademii był on znany jako gracz 3 postaci, co nie jest wystarczającą ilością na grę profesjonalną.

Dżungla — Marcin „QTi3” Pawlak jest na naszym podwórku już rozpoznawalną postacią, która pojawiała się w niejednej znaczącej drużynie. Można by powiedzieć, że mimo swojego młodego wieku jest on już graczem stosunkowo doświadczonym. Niestety mimo znaczącej przewagi dzięki doświadczeniu, nie dostał się on do drugiego etapu TKA ze względu na problemy z nastawieniem w grze. Najbardziej godnym uwagi jest jednak to, że QTi3 opublikował na swoim Twitterze post wyjaśniający powody kontrowersyjnego zachowania, gdzie obiecał poprawę.

Środek — Bartłomiej „Fresskowy” Przewoźnik może się pochwalić historią godną adaptacji filmowej, bo został on wyróżniony przez prowadzącego tryouty Adrian „hatchý” Widerę przed oficjalnym ich początkiem. Fresskowy na polskiej scenie był prawie całkowicie nieznany, lecz sytuacja całkowicie się odmieniła w momencie, gdy wbrew wszelkim oczekiwaniom wraz z drużyną wygrał pierwsze kwalifikacje do Mistrzostw Polski. Wisienką na torcie okazał się fakt, iż właśnie Widera oglądał transmisję z finałowej gry i uhonorował wygraną drużyną tymi słowami: „Dobra robota Panowie, prawie w każdym meczu nie byliście opisywani jako faworyci, a mimo to pokazaliście najlepszy teamplay ze wszystkich drużyn dzisiaj. Gratulacje!”

Prowadzący — Tomasz „Magvayer” Filipiuk był jedną z największych zagadek całego projektu, bo gdy na samym jego początku został wybrany jako pierwszy reprezentant swojej pozycji, to później znacząco stracił w oczach trenerów. Pojawia się więc pytanie, czy w fazie doboru graczy jeden z trenerów bezpodstawnie postawił go na piedestale, czy może Magvayer miał po prostu gorszy moment i nie pokazał się z najlepszej strony?

Wsparcie — Kamil „XCharm” Linchard jest graczem, który tak jak Fresskowy doszedł do drugiego etapu projektu. Tym co go wyróżniło, nie było jednak tylko znaczące doświadczenie, ale głównie potrzeba zmierzenia się z samym sobą i nawykami z przeszłości, które były zagrożeniem dla jego rozwoju. Był on znany z grania z dokładnie tym samym prowadzącym już od długiego czasu. Nieustanne granie z jedną osobą nie jest problemem samym w sobie, ale może doprowadzić do niezdrowych nawyków, a nawet mentalnej blokady. 

Warto teraz podkreślić, że często mimo długich rozmów jakie spędziłem z graczami, ostatecznie postanowiłem umieścić jedynie najbardziej kluczowe z ich odpowiedzi. Zależy mi nie tylko na przedstawieniu kulis Team KInguin Academy, ale też historii wybranych graczy, którzy brali udział w projekcie.

Jak to wyglądało i projekt poza projektem

Osoby zainteresowane przebiegiem TKA, mimo że miały dostęp do oficjalnej transmisji, nie miały jednak wielu innych sposobów na głębsze zapoznanie się z tematem. Odpowiedzi na pierwsze pytanie przybliżyły więc proces rekrutacyjny jak i pierwsze kroki zaraz po nim.

Tasz: Jak z Twojej perspektywy wyglądał proces rekrutacyjny do TKA? (Odpowiadają XCharm i Magvayer)

XCharm: Na początek trzeba było wysłać maila, w którym trzeba było podać swoje konta z serwera zachodniego (EUW), gdzie trzeba było mieć dywizję ponad Diament III. Dodatkowo wypisywało się swoje najlepsze postacie, czy można było pełnić rolę shotcallera [przyp. red. osoby wydającej polecenia głosowe reszcie drużyny] i czy można grać na innej pozycji niż swoja. Ja na przykład miałem jedno konto w niskim Masterze i drugie w Diamencie I, co do herosów wpisałem: Thresh, Braum i Alistar, a shotcallować też mogłem, ale w poprzednich drużynach zazwyczaj nie musiałem tego robić. hatchý wybrał na koniec po 10 graczy na każdą pozycję i 8 trenerów, którzy później wybierali drużyny do prowadzenia. Dwóch trenerów było nawet z oryginalnego Team Kinguin, którzy współpracowali z drużyną jako analitycy. Trenerem, który wybrał mnie jako pierwszego, był akurat Ikantek, który, co śmieszne, mimo tego że był wzięty z rezerwy, bardzo daleko zaszedł w turniejach… W sumie to było jeszcze jedno pytanie w mailu aplikacyjnym i było nim: Czy jeżeli dostaniesz się na rezerwę, a nie do czołowej pięćdziesiątki, to czy poczekasz na swoją szansę, ale napisałem, że nie, bo raczej byłem pewny, że się dostanę.
Tasz: Nie bałeś się, że hatchý przez to gorzej o tobie pomyśli?
XCharm: Nie, nie bałem się tego. Ja mam swój charakter i raczej nikt tego nie zmieni.

Grajewo Game Festival 2017 - Magvayer

Magvayer z pucharem za zwycięstwo na Grajewo Game Festival 2017, źródło Facebook @grajewogamefestival

Magvayer: Po otrzymaniu maili zwrotnych zostaliśmy zaproszeni do grupy kontaktowej na Facebooku. Jak dołączyłem, to na grupie było już parę postów organizacyjnych. Hatchý na przykład się zreflektował i zrobił post, w którym mogliśmy się wpisać z terminami wakacji i kiedy nas nie ma.
Tasz: Czy to oznacza, że organizator na początku nie brał pod uwagę możliwości czasu wolnego od projektu?
Magvayer: Wydaje mi się, że oni nie założyli, ile to wszystko będzie po prostu trwało, więc to było trochę dostosowywane w czasie projektu… Przynajmniej tak mi się wydaje, ale chyba na tyle elastyczny był ten projekt, że dało się dostosować do tego, kto i kiedy był dostępny. Wracając, na tej grupie były też posty od analityków sugerujące pomoc z Mistrzostwami Polski czy możliwość przekonania trenera do siebie poprzez rozmowę, ale i tak była to głównie grupa organizacyjna. 

Osobą, która skorzystała z oferty jednego z trenerów był Bartłomiej „Fresskowy” Przewoźnik. Jest to ciekawe zagadnienie, gdyż podkreśla to rolę, jaką projekt grał nawet poza swoimi oficjalnymi ramami. Postanowiłem więc poprosić Fresskowego o więcej szczegółów, na co on odpowiedział:

Fresskowy: LoczeQ [przyp. red. wyżej wspomniany trener] jest na pewno bardzo pozytywną osobą. Dzięki niemu miałem tak naprawdę szansę się pokazać w Team Kinguin Academy, bo to on wybrał mnie w pierwszym drafcie dość szybko najpewniej dlatego, że współpracował z nami w Złodziejach Monitorów [przyp. red. drużyna, w której grał Fresskowy na Mistrzostwach Polski] i wiedział, na co mnie było stać. Po prostu mi zaufał i mam nadzieję, że udowodniłem mu i wszystkim, że jestem coś wart jako zawodnik. Nie wiem czy bez niego dostałbym się w ogóle do jakiejkolwiek drużyny w pierwszym etapie.

Czy były oczekiwania?

Wielu graczy pisząc maila aplikacyjnego musiało mieć pewne wyobrażenie tego, jak Team Kinguin Academy będzie wyglądało, spytałem więc:

Czy miałeś jakiekolwiek wyobrażenia dotyczące projektu? W jakim stopniu Twoje wyobrażenie TKA pokryło się z rzeczywistością, a co okazało się największym zaskoczeniem? (Odpowiadają XCharm i Magvayer)

XCharm: Wyobraziłem to sobie dokładnie tak, jak było naprawdę. Spodziewałem się, że będziemy grali scrimy, kiedy będziemy mogli, trenerzy czegoś nas nauczą i sami od siebie czegoś się nauczymy. Tym co mnie pozytywnie zaskoczyło była odpowiedź organizatorów na popularny na polskiej scenie problem tak zwanego kolesiostwa. Często jest tak, że jest dostępny lepszy gracz, ale weźmie się gracza, którego się zna i bardziej lubi, nawet jeżeli ten pierwszy ma więcej punktów w rankingu. TKA pozwoliło na to, żeby zagrać z graczami, z którymi czasami nie chciało się nawet grać.

Magvayer: Myślałem, że to przyjmie bardziej rolę tryoutów opartych na turnieju. Bardziej myślałem, że będziemy się na przykład scrimować dwa dni w jednym składzie i później zmieniać. Spodziewałem się jeszcze, że popracuję z kilkoma trenerami, skoro było ich już ośmiu, ale skończyło się na pracy z dwoma, z czego jeden był takim trenerem że... podobno tabelki robi dobrze. 

Trochę o systemie

GameON Kielce 2017 - Magvayer

Magvayer przygotowujący się wraz z psychologiem do meczu na GameON Kielce 2017, zdjęcie wykonane przez Michała Kidawę @KidawaM

Trzeba pamiętać, iż mimo że gracze dostali się do czołowej pięćdziesiątki, to tylko 40 z nich było ostatecznie wybieranych przez trenerów do udziału w turniejach pokazowych. Drużyny tworzone przez owych trenerów miały łącznie dwa tygodnie na współpracę. Podczas tego czasu, mniej więcej co tydzień, odbywały się te turnieje mające na celu ocenić poziom graczy i pomóc w podjęciu decyzji dotyczącej tego, kto miał przejść do kolejnego etapu. Po dwóch turniejach, drużyny były resetowane i wybierane od nowa, po czym cały proces był powtarzany. Pierwszy wybór graczy był nazywany draftem, a drugi redraftem. Dlatego że była to dość dynamiczna, a zarazem ciekawa dla oglądających forma sprawdzania poziomu graczy, postanowiłem się ich zapytać: 

Jak odnaleźliście się w zmieniających drużynach i co myślicie o pomyśle draftu i redraftu? (Odpowiadają QTi3 i Mikoshida)

QTi3: Dałem systemowi szansę, ale pojawiały się nieprzyjemne sytuacje, które sugerowały, że ludzie nie skupiali się na poprawieniu swojej gry. Czułem, że chcieli na siłę pokazać, że są lepsi i że powinni się dostać do drugiego etapu. Hatchý mówił, że przy pomocy stawiania sobie małych celów, możemy dotrzeć do tych wielkich, a ludzie pomijali stawianie tych małych celów i od razu rzucali się na duże, czyli przejście do drugiego etapu. Przykładem dobrego podejścia byłoby najpierw skupienie się na poprawieniu swojej gry, później dostanie się do drugiego etapu, a dopiero potem zostanie głównym graczem na danej roli w Team Kinguin Academy.

Mikoshida: Ja myślę, że te drużyny mogłyby się zmienić nawet cztery razy, tak żeby zmiana była co tydzień. W sumie nie chodziło tu o to, żeby drużyny były zgrane, a o to żeby gracze mogli się pokazać. Dla mnie na przykład ten pierwszy team był bardzo dobry, a dopiero jak go zmieniłem, to się trochę gorzej czułem. Można jednak zagrać z innymi graczami i poznać ich styl gry.
Tasz: Więc w jaki sposób oceniasz zmianę trenera?
Mikoshida: Na początku z trenera byłem zadowolony, a ten drugi nie wnosił dla mnie za dużo.
Mimo że odpowiedź na temat trenerów była dość krótka, to w kontraście z doświadczeniem Fresskowego czy XCharma pokazuje zupełnie inną stronę łączenia młodych trenerów z graczami.
Ciekawą opinię na temat zmieniających się drużyn i wpływu tego procesu na graczy zaprezentował QTi3, który odniósł się do różnicy w poziomie pomiędzy trenerami.

Dopytany o rolę trenerów w projekcie, QTi3 przywołał przykład prawdopodobnie ulubionego z nich.
QTi3: MenQ nie jest świeżym trenerem, MenQ współpracuje z Pompa Team, MenQ działał jako gracz, bo grał przecież o wejście do LCS. Nie jest to na pewno świeży trener i przez to nauczy się mniej niż ktoś nowy jak Jurdas czy Ikantek. Dlatego chciałem być w drużnie MenQa, bo on umie uczyć graczy.

Let's Play Częstochowa 2017

Mikoshida (pierwszy od lewej) po zajęciu drugiego miejsca na Let's Play Częstochowa 2017, zdjęcie wykonane przez Karolinę Donosewicz @donorobizdjecia

Czy były problemy?

Niektóre z odpowiedzi jakie dostawałem od graczy sugerowały mi, że nie byli w pełni zadowoleni z doświadczenia, postanowiłem więc rozwiać wątpliwości i zapytać:

Czy uważasz że pewna część czasu poświęcona na projekt była marnowana? (Odpowiadają XCharm, QTi3 i Mikoshida)

XCharm: Był taki okres, w którym nie graliśmy dużo. Było to chyba podczas kwalifikacji do Mistrzostw Polski, no i oczywiście trwających wakacji. Jednego dnia, kiedy hatchý wszedł na Discord i chciał pooglądać scrimy, nikogo wtedy nie było, bo nikt nie miał czasu.

QTi3: Nie jest to czas zmarnowany, bo wyniosłem dużo po selekcji do drugiego etapu, co też przyczyniło się do mojej zmiany nastawienia, no i nauczyłem się też czegoś od Ikantka.Po przegranej na drużynę Jurdasa czuliśmy pewien niesmak i nie widzieliśmy sensu gry w drabince przegranych. Sprawiło to, że Raven, Snoower i ja postanowiliśmy nie grać tego meczu, bo i tak miałem mało punktów i uznałem, że wolę się wyspać i skupić na graniu solo kolejki.

Team Kinguin Academy

Czołowa dwudziestka graczy pod koniec projektu, według systemu punktowego, źródło: Facebook @hatchyeuw

Mikoshida: Trenerzy nie byli jakby… trenerami. Wielu z nich nie miało doświadczenia i nie wiedziało co robić, jak ustawiać plan i tak dalej. Pomiędzy trenerami było widać dużą różnice w poziomie.
Tasz: Czy te różnice przejawiały się tylko przez to, jak trenerzy zarządzali czasem drużyny, czy może chodziło też o metody treningowe?
Mikoshida: Tutaj chodziło o jedno i drugie. Nawet prosty przykład przypominania o scrimie [przyp. red. treningu całą drużyną] — doświadczony trener pisał wieczorem „jutro scrim 15:00, bądźcie wszyscy”. Zawsze fajnie jest coś takiego usłyszeć, bo chodzi o to, żeby wszyscy byli i pamiętali, bo każdy może być czasami zajęty i coś może wypaść z głowy. 

Punkty!

Warto zwrócić uwagę na to, że gracze nie byli oceniani jedynie na podstawie obserwacji Adriana „hatchý” Widery. Jego opinia na temat graczy była jednym z kluczowych czynników, jednak o tym którzy gracze przechodzili do drugiego etapu, decydował także system punktowy. Punkty zdobywało się zależnie od zajętego miejsca w turniejach, ale także dzięki zdobywaniu tytułu MVP, który był przyznawany przez graczy po zakończonych meczach. Najważniejsze jest to, że jeżeli gracz na zakończenie pierwszego etapu projektu, czyli po czterech turniejach, miał najwięcej punktów spośród wszystkich osób w jego roli, to automatycznie przechodził do kolejnego etapu. Chcąc poznać odczucia graczy co do systemu punktowego połączonego z empiryczną oceną hatchý’ego zapytałem po prostu:

Co myślisz o systemie oceniania i czy uważasz że byłeś sprawiedliwie oceniony? (Odpowiadają XCharm i Mikoshida)

XCharm: Rola supporta polega na tym, żeby oddawać kille swojemu strzelcowi, dzięki czemu on zabija i możemy wygrać grę. Często było właśnie tak, że to Lucker [przyp. red. prowadzący z największą ilością punktów po pierwszym etapie projektu], z którym grałem, dostawał MVP, a ja nie. Nie mówię, że jestem z tego powodu zły, bo bardzo dobrze, że je dostawał, ale nieraz byłem oceniany, jakbym nie miał wpływu na grę.

Mikoshida: Odpowiedź można wywnioskować po wypowiedzi jednego trenera podczas „show w środku tygodnia” [Transmisja na żywo, w której rozmawiano na temat aktualności z projektu], który powiedział że gram trzema championami. To w sumie pokazuje, jaką wiedzę o mnie mieli, co do tego czym i jak gram. Jak jest jakaś silna postać, to ona jest po prostu w kółko grana, na przykład Tristana jest teraz jako pierwsza wybierana w każdej grze, można by więc o kimś powiedzieć że jest OTP [osoba grająca tylko jedną postacią] Tristany. My jak graliśmy, to właśnie Jayce i Renekton byli bardzo priorytetowymi pickami i dlatego głównie się nimi grało.

Bardziej indywidualnie

W niektórych przypadkach okazało się jednak, że pytanie o sprawiedliwą ocenę nie było zbyt celne i musiałem podejść od innej strony. Magvayera zapytałem więc: Czy uważasz że straciłeś na tym, że nie byłeś znany?
Magvayer: Ja przede wszystkim straciłem na tym, że po prostu słabo grałem. Nie ma się co specjalnie doszukiwać tego, czy byłem znany, czy nie. Na roli strzelca poziom był bardzo wyrównany.

Ciekawym przypadkiem sławy był QTi3, który ze względu na swoje problemy z nastawieniem mógł potencjalnie stracić na tym, że był znany przed startem projektu. Zapytałem go więc prawie o to samo co Magvayera, minimalnie zmieniając pytanie: Czy uważasz że straciłeś na tym, że byłeś znany?
QTi3: Moja sława jest sławą po części negatywną, a po części pozytywną, ale jest to bardziej sława negatywna. Dużo ludzi wie jednak, że jestem dobrym graczem, tylko idzie za mną ta opinia o negatywności. Uważam iż opinia o sławie czy niesławie nie miała wpływu w tym turnieju, może oprócz takiego wyjątku jak Cinkrof. Spotykamy się tutaj z wyborami hatchý'ego, na midzie do drugiego etapu przeszli Czekolad, Fresskowy i Roison. Na midzie masz graczy, o których nie słyszałeś. Czy scena słyszała o Fresskowym przed Złodziejami Monitorów? Myślę więc, że sława nie miała większego wpływu. 

Fresskowy natomiast był na tyle ciekawej pozycji, że nie tylko głęboko wierzy w możliwości ciągłego stawania się lepszym, ale dzięki niej, jako jeden z trzech środkowych, dostał się do drugiego etapu TKA. Żeby sprawdzić więc jego samoocenę po tak znaczącym sukcesie zapytałem: Czy uważasz że jesteś najlepszym środkowym w całym projekcie?
Fresskowy: Nigdy nie chcę się uważać za najlepszego, wywyższać. Nie jestem taką osobą i uważam, że jeszcze dużo mi brakuje, mimo że uważam, że pokazałem się z dobrej strony podczas TKA. Wydaje mi się jednak, że nie, nie jestem najlepszym środkowym i dużo mi jeszcze brakuje. Teraz najbardziej właśnie doświadczenia. Cały czas chcę się uczyć, rozwijać, stawać coraz lepszym. Wydaje mi się, że nigdy nie można dojść do takiego punktu, że jest się najlepszym.
Tasz: A czy Faker nie jest najlepszy?
Fresskowy: Na pewno jest pod względem osiągnięć, ale wydaje mi się że cały czas, tak jak każdy gracz, może się uczyć i uczyć.

Faker

Czy chciałbyś coś dodać na koniec wywiadu?

QTi3: Polska scena na pewno ma wielki potencjał i nie wiem czemu nikt nie chce w nią inwestować. Może jest ona na trochę niedojrzałym poziomie, ale Polska byłaby bardzo fajnym krajem nawet dla oficjalnej ligi od Riotu. Polscy gracze naprawdę mają potencjał, polscy gracze naprawdę są bardzo dobrzy, polscy gracze na scrimach pokonują naprawdę dobre europejskie drużyny, ale polscy gracze mają też ze sobą jakieś wieczne problemy, które blokują rozwój sceny.

Fresskowy: Na pewno chciałbym podziękować Mateuszowi „Loczeq” Ruszczykowi, bo to on jest tą osobą, dzięki której miałem szansę się pokazać w Team Kinguin Academy. Najpierw dołączył do naszej drużyny na Mistrzostwa Polski, potem wybierał mnie w obu draftach i dawał mi tę szansę. Wierzył, że jestem w stanie się dobrze pokazać, po prostu we mnie wierzył. 

XCharm: Naprawdę dużo się nauczyłem od swojego trenera — Ikantka, którego teraz mam w TKA. Chcę podziękować MenQ, bo też dużo wniósł. Cinkrof i Unknown jak parę scrimów na nich graliśmy, to mogę powiedzieć, że są to gracze na najwyższym poziomie w Polsce i można się od nich bardzo wiele nauczyć. No i podziękowania dla kolegów z drużyny, z którymi długo gram: Lucker, Snoower, Glebo. Dziękuje też za motywację, jaką dają mi koledzy z TeamSpeaka — Bullet i Kasztelan.

Jako autor tekstu chciałbym podziękować za czas, który poświęcili mi gracze - Jan „Mikoshida" Kanarkowski, Marcin "QTi3" Pawlak, Bartłomiej „Fresskowy” Przewoźnik, Tomasz „Magvayer" Filipiuk i Kamil „XCharm” Linchard. Dodatkowo składam ogromne podziękowania za udostępnienie zdjęć z polskich turniejów Karolinie DonosewiczMichałowi Kidawie i organizatorom Grajewo Game Festival.