Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Trzech wspaniałych środkowej alei

MSI rokrocznie staje się polem walki dla najlepszych zespołów z całego świata. W 2019 potyczki te zyskują dodatkową głębię dzięki trzem wielkim generałom środkowej alei.

Rookie

Profil reprezentanta chińskiego IG jest zdecydowanie najdalszy europejskiemu widzowi. Pozostali bohaterowie tego artykułu to prawdziwe legendy — w globalnym lub lokalnym wymiarze, ale nie bez powodu Rookie zajmuje tu pierwsze miejsce. W gablotach Capsa i Fakera znajdują się trofea, indywidualne wyróżnienia, puchary i inne błyskotki, ale tu i teraz koronę ma na swej skroni jedynie środkowy Invictus Gaming.

Kariera Koreańczyka nie zawsze była tak kolorowa. Jego początki na dużych, e-sportowych scenach, mogą pamiętać jedynie niektórzy z Was — zapaleńcy, którzy śledzili koreańską ligę na przełomie trzeciego i czwartego sezonu. KT Rolster Arrows, w barwach którego pojawił się Rookie, miało swoje momenty. W zaskakujący sposób wygrało nawet Champions Summer, ale ognisty debiut nie przełożył się na karierę środkowego w jego ojczystym kraju. Za utalentowanym graczem wciąż ciągnęła się fala porównań do znacznie bardziej utytułowanego rywala z SK Telecom. Gwiazda środkowych z Korei mogła błyszczeć tylko tak mocno, jak pozwoliła na to dyspozycja Fakera. Nic więc dziwnego, że Rookie postanowił poszukać dla siebie nowego domu — potencjalnie również miejsca, w którym będzie mógł swobodnie rozwinąć skrzydła.

rookie

Wybór padł od razu na Invictus Gaming. Już z końcem 2014 roku Rookie stał się wzmocnieniem chińskiej formacji, ale na jego iskrę przyszło nam czekać naprawdę długo. Co prawda IG dostało się na MŚ już w 2015 roku, ale zajęło jedno z ostatnich miejsc w turnieju, które ostatecznie wygrało SKT. Kolejny punkt na koncie rywala i dodatkowa motywacja, która procentowała w głowie Rookiego przez lata. Region Chin teoretycznie od zawsze był bardzo silny, ale ich potężny, międzynarodowy wpływ odczuliśmy na dobre dopiero rok temu. Wcześniej reprezentantom LPL zdarzało się zajmować miejsca na podium, a czasami nawet niebezpiecznie zbliżać się do przodujących w rywalizacji Koreańczyków, ale to wszystko. Przełamanie nastąpiło, gdy legendarny Uzi z barwach RNG wzniósł rok temu puchar MSI. Co oczywiste, jak na złość i tam zabrakło Rookiego.

rookie

Wielki potencjał Koreańczyka wykluwał się zatem naprawdę wolno, ale wreszcie ujrzał światło dzienne zaledwie kilka miesięcy temu. Na ojczystej ziemi, podczas Mistrzostw Świata, Invictus Gaming nie miało sobie równych, a jednym z głównych ogniw sukcesu stał się właśnie Rookie. W sezonie naprawdę słabej dyspozycji Fakera wreszcie nabrał wiatru w żagle i z miejsca wbił się do panteonu najznamienitszych talentów tej pozycji. I choćby chcieć się temu sprzeciwić, Koreańczyk ma za sobą rewelacyjny turniej z serii MŚ, a także zdobytą bardzo niedawno koronę mistrza LPL na koncie. Przez lata Rookie znajdował się po przegranej stronie równania, wciąż bezskutecznie goniąc za wybitnym Fakerem. W tym momencie pomiędzy imionami tych zawodników eksperci stawiają znak równości, okazjonalnie dekorując go znakami zapytania. W obawie przed mylnymi przewidywaniami, zostawiają tę rywalizację często w rękach samych graczy — milczeniem lub wątpliwością zapraszając wszystkich na Rift na MSI, by to rozgrywka wyłoniła lepszego.


Faker

Korona na skroni Rookiego błyszczy, gdy ten zachłannie zerka w stronę ostatniego z dużych trofeów, którego brakuje na jego półce. Jednak podczas gdy triumfator LPL ogrzewa się w blasku reflektorów, kariera Fakera wciąż płonie niewyobrażalnym blaskiem, który przyćmiewa dokonania wszystkich pozostałych rywali. Ze świecą szukać świadomego gracza Ligi, któremu choć o uszy nie obił się pseudonim koreańskiej legendy. Większość sceny — tak i profesjonalnej, jak i totalnie amatorskiej, używa jej jako mema czy sposobu na wyolbrzymienie swoich zagrań. Zostanie “Fakerem” swojej pozycji w solokolejce to swoisty zaszczyt i jeden z najbardziej uniwersalnych komplementów, jakie można w Lidze dać czy otrzymać. Wystarczy jednak rzucić okiem na listę osiągnięć tego wciąż przecież młodego Koreańczyka, by w locie załapać, o co jest tyle szumu.

faker

Faker to złote dziecko koreańskiej sceny, które wraz ze swoim SKT miało okazję oczarować świat swoim kunsztem. Za sukcesem tego powerhouse’u stoi oczywiście zarówno świetny dobór rosterów, jak i wybitna myśl taktyczna trenera kkOmy, ale na przestrzeni lat spośród wszystkich atutów tej organizacji, ulubionym stał się właśnie jej środkowy. Niezwykle czyste zagrania mechaniczne powiązane z zaskakującą inteligencją zagrań złożyły się na obrazek, w który do dziś wpatruje się niemal cały e-sportowy świat. Serię niezwykle udanych występów międzynarodowych — 3 zwycięstwa w MŚ w latach 2013, 2015 i 2016, triumfy na MSI, All-Star, itd. przerwały jednak wreszcie okresy posuchy elitarnej świetności. W 2018 tak i Faker, jak i całe SKT, zaliczyło znaczny spadek formy, a świat na krótką chwilę zapomniał nawet o dawnym bohaterze — w milczeniu wypatrując kolejnego i w pewnym sensie znajdując go choćby i w Rookiem.

Nagłówki postów na Reddicie przez cały sezon nie oszczędzały Fakera, gdy ten siadał na ławce lub w ogóle nie był wystawiany do gry przez swoją drużynę. Niegdyś niekwestionowanie najlepszy zawodnik świata w pewnym momencie w zeszłym roku nie był nawet najlepszym środkowym swojej drużyny. 2019 miał być inny — tak obiecywał sam zainteresowany, zwiastując, że rządy chińskich formacji muszą dobiec końca. Trudno było w to uwierzyć, przyglądając się poszczególnym grom z LCK, ale 3:0 nad Griffin na nowo rozbudziło nadzieję w sercach fanów “koreańskiego boga”. Ambicje Fakera nie znają granic, a ich rezultatem były jak dotąd “zaledwie” trzy mistrzostwa świata. Strach pomyśleć, co stanie się, gdy powracający do formy zawodnik pobudzi się dodatkowo chęcią zemsty za ostatnie Rift Rivals oraz za utracony na rzecz Rookiego blask. Rywalizacja pomiędzy tymi środkowymi to jeden z najjaśniejszych punktów MSI i choć wielu ekspertów zdaje się przypisywać szczególne zasługi górnym (głównie TheShy z IG), żadna inna historia linii nie sięga tak daleko jak ta.


Caps

Przy takiej okazji nie sposób choć nie wspomnieć o chłopcu, która jak dotąd jedynie bawił się w cieniu wspomnianych wyżej bohaterów. Duńczyk ma teraz jednak szansę na dołączenie do wielkiej gry. Wraz z Fnatic był bliski stworzenia historii już podczas ostatnich Mistrzostw, ale w ostatecznym starciu wyszła na jaw duża różnica na gruncie umiejętności oraz doświadczenia. Caps spotkał się z Rookiem w wielkim finale Mistrzostw Świata zaledwie kilka miesięcy temu, ale Koreańczyk nie pozostawił wtedy złudzeń. Jego IG mogło sobie radzić różnie w drodze po puchar, a nawet lokalnie w LPL, ale gdy przyszło do prawdziwych wyzwań, młodziutkiemu Europejczykowi po prostu zabrakło pary.

caps

Trudno stwierdzić, czy Duńczyk dojrzał od tego czasu — czy znacznie poprawiły się jego umiejętności albo zmysł stratega. To wszystko zweryfikuje linia pomiędzy nim i wielkimi nazwiskami poprzednich akapitów. Caps wchodzi jednak w ten turniej z zupełnie innym zapleczem mentalnym oraz składem u boku. Przez lata bił się z Perkzem o tytuł najlepszego środkowego Zachodu i zdaje się, że ostatecznie wygrał. Dwóch wybitnych zawodników połączyło wreszcie swoje siły w barwach G2, co przyniosło bardziej niż zadowalające wyniki w LEC i może również przełożyć się na rezultaty tej drużyny na MSI. Caps ma zapał i wielki talent, ale brakuje mu doświadczenia oraz mądrości Fakera, czy kunsztu Rookiego. Linie pomiędzy tymi zawodnikami będą jednak z pewnością arcyciekawe.

Dla każdego z tych środkowych tegoroczne MSI to szansa na coś zgoła innego:

  • Rookie ostrzy zęby na ostatnie trofeum z wielkiej trójcy MŚ-MSI-LPL

  • Faker chce formalnie przypieczętować swój wielki powrót w 2019

  • Caps wciąż stara się wejść w poczet legend, a wygrane MSI może być jego przepustką

Który z nich według Was jest obecnie najlepszy?
I czy uważacie, że dadzą radę pociągnąć swoje zespoły na sam szczyt w nadchodzącym MSI?

Dajcie znać w komentarzu poniżej!