Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Wydarzenia

Ultraliga startuje z drugim sezonem!

Najlepsza polska liga wraca z drugim sezonem rozgrywek! Nowe twarze, wyzwania i realizacja — wszystko wyniesione na niespotykany tu wcześniej poziom. Śledźcie Ultraligę już od 18 czerwca!

Veni, Vidi, Vici

Gdy jesienią na horyzoncie e-sportowego fana pojawiła się inicjatywa nowej, lokalnej ligi, nie obyło się bez głosów niedowierzania i wątpliwości. Stawka w oparciu o model ligowy, z realizacją na żywo w studio i transmisją w telewizji? Włodarze Ultraligi zdecydowali się sięgnąć po wiele usprawnień za jednym zamachem — również w obszarach, które na lokalnej scenie były dotychczas dziewiczym gruntem. Niezbadane, nieokrzesane i nieco dzikie środowisko wchłonęło nowy twór i naprawdę nieźle go przyjęło. Ultraliga przybyła na polską scenę z konkretną misją, a część szlaków udało jej się przetrzeć już podczas swej debiutanckiej podróży.

ultra

Pierwszy sezon rozpoczął się od znaczących zmian i usprawnień, które wyciągnęły scenę z dołka wybiórczej profesjonalizacji. Konkretna i przejrzysta formuła rozgrywek, dobre zaplecze realizacyjne i niezłe zasięgi pozwoliły zachęcić kolejne, lokalne organizacje do inwestycji w tutejsze talenty. Pojawiły się drużyny i marki z oryginalną identyfikacją — takie, które łączą i dzielą publikę zarazem. Każdorazowo robią to, gdy zostawiając serce na Rifcie, pokazują nam swoje najlepsze strony. Osoby odpowiedzialne za Ultraligę zobaczyły w segmencie sportowym naszej sceny lukę i pierwszym sezonem wypełniły ją po brzegi.

ultra

Poprzeczka została postawiona wysoko, ale jak twierdzą niektórzy twórcy Ultraligi, tego, co zobaczymy teraz, nie było na scenie nigdy wcześniej. Pierwsze przebitki z realizacji nowego sezonu można już podziwiać na publikowanych często zwiastunach. Narracja skupia się w tym sezonie przede wszystkim na osobowościach. Nacisk kierowany jest na zażarte rywalizacje z historią, na nowe szanse debiutantów oraz trwałość osłony odmienionych obrońców tytułu. Ultraliga zwyciężyła w obszarze lokalnych lig, a teraz szykuje się, by wywalczony kawałek tortu jeszcze poszerzyć i robi to nakręcając nas na wysokich lotów, emocjonującą i przepełnioną wątkami rywalizację.


Trójpodział

Jeżeli zaś chodzi o rozgrywkę, to kolosami, które obejmują faworyzowane lokaty są wciąż trzej silni, lokalni pretendenci. Rogue Esports Club ma wciąż niezwykłe zaplecze organizacji z LEC, europejskiej sławy graczy w rosterze głównym oraz możliwość posiłkowania się wsparciem z najważniejszej ligi Europy, gdyby zaszła taka potrzeba. W składzie REC z tej edycji brakuje jednak ognia, a tak przynajmniej sądzi gros obserwatorów. Ich największe gwiazdy dostały w tym splicie angaż do LEC, co niezmiernie cieszy fana polskiej sceny ogólnie, ale może martwić zwolennika Rogue Esports Club. Mistrzowie pierwszego sezonu pozostają największą niewiadomą, ale uwzględniając nawet najczarniejsze scenariusze problemów z komunikacją i synergią, i tak spodziewamy się ich w co najmniej czołowej trójce. O sile ekipy wciąż powinny bowiem stanowić duże nazwiska i doświadczenie graczy takich jak SELFIE czy HeaQ.

Drugim pretendentem i bodaj największym faworytem tego sezonu jest ekipa devils.one. Organizacja powołana do życia na przełomie roku zaskoczyła scenę rozmachem i profesjonalnym podejściem do wszystkich aspektów e-sportowej kariery. W ich szeregach zabrakło naprawdę wielkich gwiazd, dlatego być może w zeszłym sezonie zabrakło im nieco pary, by w finale powalić swojego największego rywala. Pierwszy sezon był jednak dla zawodników devils.one jedynie gruntem rozgrzewkowym. W ich grze widać było błędy niedoświadczonej, docierającej się dopiero ekipy. Z czasem bolączki te schodziły na drugi plan, a w ostatnich rozgrywkach pomiędzysezonowych w ogóle nie było po nich śladu. Devils.one dojrzewa i wyrabia się w świadomości obserwatorów Ultraligi jako bezpośredni faworyt do zdobycia jej trofeum.

Trzecią potęgą pozostaje Illuminar Gaming, czyli bodaj najbardziej utytułowana ekipa lokalnej sceny. Przez skład tej formacji przewinęły się najróżniejsze postaci. Część z nich gra teraz w LEC, inni odeszli na zasłużone emerytury, a jeszcze inny zasilili szeregi rywali. Obecny roster jest wciąż wspierany przez silny trzon doświadczonych i niezwykle utalentowanych graczy, ale ich kolektywowi wciąż brakuje upragnionej synergii. Mecze Illuminar są jednymi z najbardziej wyczekiwanych również przez to, jak bardzo nieprzewidywalne bywają ich rezultaty. Na ten moment trudno byłoby z czystym sumieniem postawić ich w roli faworytów, ale równie nierozsądne wydaje się stawianie na to, że iHG wypadnie z czołowej trójki.

Mecze tych formacji elektryzują i stanowią oś, wokół której zbudowane zostaną narracje. Starcia poszczególnych kandydatów będą wyczekiwane z niecierpliwością na całe tygodnie przed ich terminami, a to i tak jedynie cząstka stawki, którą Ultraliga ugości w tym sezonie.


Peleton

Pozostała piątka drużyn to miks nowości i eksperymentów, doświadczenia oraz nieopierzonej ambicji. Każda z organizacji wnosi ze sobą nieco inny bagaż doświadczeń oraz osobowości, ale każdej z nich jednocześnie przyświeca ten sam cel. Wszystkie te ekipy startują z pozycji goniącego, a nie gonionego. Nie spoczywa na nich zbyt duża presja oczekiwań, dlatego ich sportowy wynik powinien być pozbawiony znacznych zniekształceń. Dla wielu z nich przebicie się do czołówki byłoby sukcesem, podczas gdy inni chcą patrzeć na sam tron. Zerknijcie na prostą ściągawkę o pozostałych drużynach, jeżeli szukacie swoich ulubieńców poza gronem faworytów.

Jeśli lubicie kibicować słabszym:

Nowa odsłona ACTINA PACT to duży znak zapytania na mapie Ultraligi. Gracze tej formacji nie są nazbyt znani ani doświadczeni, a w ich wypowiedziach brakuje pewności siebie. Kolektywnie wchodzą do gry jako drużyna na papierze najsłabsza, ale i takie składy w przeszłości sprawiały nam wiele niespodzianek. Czy pozbawione presji PACT wyprowadzi obserwatorów Ultraligi z błędu i zamiecie konkurencję?

Jeśli macie sentyment do starszych składów:

AVEZ Esport. To co prawda nowa nazwa w stawce, ale twarze tej organizacji są doskonale znane fanom lokalnej sceny. Trzonem formacji stał się były skład teamu DPD, który ma na swoim koncie kilka całkiem udanych występów w różnorakich turniejach. W drugim sezonie Ultraligi AVEZ powinno dawać radę dzięki trójce Czaru, Bolszak i Dawidsonek. Każdy z nich to silna indywidualność i zagrożenie dla rywali na odpowiadających im pozycjach.

Jeśli lubicie Pogoń Szczecin:

Oczywiście powodów, by śledzić losy piratesports jest więcej. Gwoli wyjaśnienia warto jednak zaznaczyć, skąd ten, również nowy twór w Ultralidze, się tu wziął. Zawodnicy o różnym poziomie doświadczenia zostali zebrani pod sztandarem popularnej organizacji, a teraz wychodzą na swoje. Z nową nazwą i czystym kontem: legendą, którą sami mogą dla siebie stworzyć.

Jeśli szukacie czarnego konia:

… waszym wyborem powinno być prawdopodobnie PRIDE. Orły całkowicie przebudowały swój skład przed rozpoczęciem sezonu drugiego, ale w ich nowym rosterze nadal czuć ducha poprzedniej formacji. To wciąż przede wszystkim solidnie wyselekcjonowani gracze o wysokim potencjale i ponownie, drobny znak zapytania. Nie wiadomo, jak nowe PRIDE “zażre” na polu bitwy. Jedno jest pewne, nie możemy doczekać się, by to sprawdzić!

Jeśli lubicie Unknowna:

Niewielu graczy na polskiej scenie zbudowało wokół siebie tak duże pole wpływu. Górny Wisły Płock to już niemal nieodłączna część profesjonalnych rozgrywek w naszym kraju. Zdobywca tytułów i finalista turniejów po raz kolejny stanie w tym sezonie na czele przerobionej nieco Wisły.


Właściwy start

Te osiem drużyn już 18 czerwca wyjdzie na Rift, by rozstrzygnąć dawne porachunki. Na stole wciąż znajdują się medale i puchary, pieniądze oraz sława. Wreszcie również możliwość reprezentowania naszego regionu na odbywającym się za kilka miesięcy European Masters. Cały ten chaos pobojowiska w przyjemnej formie po raz trzeci w ogóle, a po raz drugi, zgodnie z numeracją, zamyka Ultraliga. Przepełnione humorem i innowacyjnymi rozwiązaniami realizacyjnymi transmisje po raz kolejny zagoszczą na naszych ekranach. Ultraligę obejrzycie na swoich monitorach na ulubionej platformie streamingowej lub podczas kolacji w telewizji, choćbyście mieli ją oglądać z rodzicami.

Pierwszy mecz drugiego sezonu, PRIDE vs Wisła Płock już 18 czerwca o 17:30. Bądźcie gotowi, bo nie może was zabraknąć!