Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Vitality wciąż wielkie — podsumowanie 2. kolejki LEC

Podniesione głosy niedowiarków zdają się dawać im dodatkowych sił. Vitality wraca do gry o szczyt w najlepszym możliwym stylu!

Właściwy trop

Przed tygodniem niespokojnie zerkaliśmy w stronę Vitality, bo ich forma wydawała się nad wyraz niestabilna. Po wymianie Kikisa na Mowgliego drużyna straciła część synergii, którą czarowała Rift pod koniec poprzedniego sezonu. Pierwszą kolejkę w tym roku zdołali zamknąć z jednym zwycięstwem, ale w żadnym wypadku nie można było stwierdzić, aby wygrana ta była czysta i pewna. Im dalej w las, tym więcej drzew, a w tym przypadku — wyczekiwanego przez fanów Vitality zespołowego zgrania. Ekipa Jactrolla zagrała mecz otwarcia kolejki przeciwko Fnatic i choć cięciom, które zadali Pomarańczowym, brakowało chirurgicznej precyzji, ich decyzje znacznie częściej ze sobą współgrały. Nadal widać było rozłączne intencje na linii Mowgli-drużyna, gdy jego beczki nie sprzyjały intencjom reszty drużyny, ale do formy na dobre wrócili Cabochard i Jiizuke. Ten pierwszy rozegrał świetną linię przeciw Bwipo i samodzielnie wymusił dużo presji w górnej części mapy. Włoski środkowy grał natomiast bardzo przeciętnie aż do czasu, nim nie stał się bohaterem spotkania. Akcjom takim jak ta możemy przyglądać się bez końca!

Co jednak zaskoczyło nas o wiele bardziej, to wynik Vitality w starciu z Misfits. Bohaterowie zeszłego tygodnia i w tę kolejkę weszli pewnie i mocno. Hans Sama dostał w swe ręce Vayne, którą spodziewanie przejechał się przez wrogie Origen i pokazał, że nawet z trzema banami wycelowanymi w dolną aleję — OG zablokowało Dravena, Kalistę i Luciana, wciąż jest w stanie wybrać bohatera, którym zdoła zdominować każdego. Takie myśli nasuwały nam się po 3 meczach Królików, bo ich precyzyjnie dobrany roster, według ekspertów, przyrównywano właściwie wyłącznie do G2. Piękną niespodziankę dostarczył nam jednak Jactroll i jego drużyna, gdy totalnie zmiażdżyła Misfits na sam koniec drugiej kolejki. Grze nie brakowało emocji od samego początku. Polski wspierający w dość dziwaczny sposób oddał pierwszą krew, na własne życzenie podkładając się szponom przeciwnika w jego własnej dżungli. Kilka kolejnych minut po tej niefortunnej akcji również nie wyglądało dla Vitality kolorowo, bo biedny Cabochard miał na topie nieproszonych gości częściej, niż mógłby znieść. Nie musieliśmy jednak długo czekać, by losy spotkania totalnie się odmieniły na korzyść drużyny spod złoto-czarnego sztandaru. Trójka Mowgli-Jiizuke-Attila poruszała się po mapie, wywierając wpływ na wszystkich liniach w swym zasięgu. Różnica wzrastała, a Vitality dosłownie i w przenośni zagoniło rywala w róg, by zadać mu jeden ostateczny cios.

vit

Vitality wygląda coraz lepiej, a zwycięstwo nad tak trudnym rywalem powinno dać im jeszcze więcej siły i motywacji, by i w kolejne kolejki wchodzić tak dobrze!

Dzieci we mgle

Wciąż źle dzieje się w obozie Fnatic. Finaliści Mistrzostw Świata mają problem ze znalezieniem choć jednego zwycięstwa na europejskiej ziemi. Do oprawców, którzy najedli się kosztem Pomarańczowych, dołączyli w ten weekend wspomniani wyżej Vitality oraz Schalke. Obie ekipy mają wyrazistych, utalentowanych strzelców, z którymi łatwo sympatyzować, ale niezwykle bolesnym widokiem jest oglądanie Rekklesa zbierającego cięgi raz za razem. Legendarny strzelec Fnatic nie pokazał nam w tym sezonie jeszcze choćby promila swoich umiejętności. Wciąż widzimy go popełniającego mniejsze lub większe błędy. Nawet przy stosunkowo dobrych wynikach indywidualnych brakuje mu pary, by przenieść ten drobny triumf na grunt drużyny. To, co działo się w ostatniej grze, musiało jednak złamać kilka serc fanów Pomarańczowych. Szwedzki prowadzący był bezustannie nękany przez świetnie radzących sobie Upseta i IgNara. Nawet jedna z jego ulubionych postaci, Sivir, którą zdobył tak wiele w przeszłości, nie pozwoliła mu uchronić się przed gradem skoordynowanych ciosów rywala.

rek

1/8/4 i 10/1/9 — z takimi wynikami skończyli grę strzelcy z Fnatic i Schalke. Mistrzowie Europy mają poważny problem, a niedomagająca drużyna rzuciła swój cień w końcu i na formę swojego prowadzącego. Z niecierpliwością wypatrujemy pozytywnego rozwiązania ich sytuacji, bo Fnatic bez wątpienia ma potencjał, by być faworytem, którym było jeszcze 2 tygodnie temu.

Wyciąg z mety

Kai’sa - dół

Córa Pustki jest stałą bywalczynią mety odkąd tylko pojawiła się na liście dostępnych bohaterów, ale obecnie przeżywa bodaj najlepszy swój okres w życiu. Jest drugim najczęściej wybieranym strzelcem w LEC — tuż po Lucianie, ale najbardziej imponują nam jej skuteczność i wyniki. Kai’sa wygrała 6 z 7 spotkań, w których się pojawiła i zanotowała na swoim koncie niesamowite 27,3 sumarycznego KDA, uśredniając rezultaty gier wszystkich wybierających ją zawodników. Co ciekawe, pomimo olbrzymiej skuteczności, nie jest nadal celem banów, przez co mamy okazję widywać ją tak często.

W solokolejce sprawdzi się najlepiej u boku silnych, wytrzymałych wspierających, więc zdecydujcie się na nią jako na kompankę na przykład Thresha czy Alistara. Świetnym wzorem do naśladowania będzie natomiast rozgrywka Upseta, który zdecydował się na wybór Kai’sy już dwa razy w tym sezonie, w obu przypadkach totalnie przejeżdżając się po swoich rywalach. Zdołacie powtórzyć to zagranie w swojej grze rankingowej?

Wyższa klasa

Na szczycie tabeli wyklarował się nam lider. Jak można było przewidzieć, piekielnie niebezpieczny roster G2 jest jednym z jaśniejszych punktów tegorocznej europejskiej sceny. Transfer Capsa był przejawem biznesowego mistrzostwa, ale to przesunięcie Perkza na dolną aleję zasługuje na bodaj większy poklask. Dzięki temu rozwiązaniu w składzie Samurajów znajduje się obecnie dwóch światowej sławy zawodników, którzy wydają się na tyle dobrzy indywidualnie, że ze swoimi przeciwnikami mogą się właściwie bawić. W każdej kolejnej grze widzimy coraz to inne kompozycje i taktyki, przez co G2 tak trudno przeczytać. Jankos i spółka zdążyli już pokazać nam zestawienie oparte o długodystansowe nękanie, kompozycje z hypercarry, eksperymentalne wybory na górę: Sejuani i Karmę oraz nawet powracającego z martwych Iverna — a to wszystko na przestrzeni zaledwie 4 różnych spotkań.

g2

 

1.

G2 Esports

4-0

2.

Team Vitality

3-1

Misfits

3-1

Splyce

3-1

FC Schalke 04

3-1

6.

SK Gaming

2-2

7.

ExceL Esports

1-3

Origen

1-3

9.

Fnatic

0-4

Rogue

0-4