Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

W ten weekend: ćwierćfinały wiosny LEC 2019!

Atmosfera gęstnieje, a emocje sięgają zenitu. Cztery ekipy stają do walki w ćwierćfinałach splitu, a celem jest Rotterdam i puchar, który czeka tam na zwycięzcę.

Fnatic vs Vitality

Kochamy takie historie i za to całe rzesze fanów uwielbiają Fnatic. Pomarańczowi byli grzebani oczami wyobraźni ekspertów, bo na pewnym etapie w ich szeregach psuło się absolutnie wszystko. Finaliści Mistrzostw nie mogli poradzić sobie z najsłabszymi ekipami tabeli LEC, a przez zdecydowaną większość ostatniego splitu w wątpliwość poddawana była nawet ich obecność w play-offach. Nieważne jednak jak zaczęli, ważne jak skończą! Fnatic oswobodziło się z uciążliwego ucisku wczesnych porażek i leci obecnie na fali zwycięstw, z mniejszą lub większą łatwością gromiąc kolejnych rywali.

rekkles

Na liczniku ofiar znajduje się już 8 ekip, które przekonały się o ostrości kłów tej pomarańczowej, rozwścieczonej bestii. Mało tego, Fnatic udało się powalić wszystkich najtrudniejszych oponentów, w tym radzące sobie wyśmienicie G2 Esports. Ekipa Jankosa przez długi czas opierała się ostrzałowi wroga, ale szaleństwo wzięlo górę nad rozsądkiem. Fnatic postawiło wszystko na jedną kartę i niczym wprawny pokerzysta zgarnęło pełną pulę. Mistrzowie Europy radzili sobie w tej części splitu na tyle dobrze, że dostali w swe ręce wybór — z kim zmierzą się na etapie ćwierćfinałów. Z pary SK i Vitality trafiło na tych drugich, a decyzja odbiła się szerokim echem w środowisku ekspertów sceny. SK dało już Fnatic popalić — przypomnijmy sobie chociażby otwarcie tego sezonu, ale koniec końców ta ekipa musiała grać dogrywkę o udział w play-offach, podczas gdy Vitality większość splitu przesiedziało na srebrnym tronie. Decyzję Fnatic można rozpatrywać i usprawiedliwiać na wiele sposobów, ale dla większości z nas liczy się teraz jedno. Obie drużyny rozpatrujemy w kategorii pretendenta do tytułu, a już w ten weekend jedna z nich całkowicie pożegna się z rywalizacją. Trudno wyobrazić sobie Rotterdam bez którejkolwiek z nich, ale taki właśnie scenariusz zgotowało nam Fnatic. Na dobre i na złe, ten ćwierćfinał będzie naprawdę ekscytujący.

Uwagę wokół tego spotkania skupia również wątpliwa i bardzo niestabilna forma Pszczółek w ostatnich tygodniach. Im również relatywnie długo zajęło dostosowanie swojego stylu gry do nowego zawodnika (dla Fnatic był to Nemesis, dla Vitality Mowgli), ale gdy już się to udało, wyniki zadowalały. Vitality kurczowo trzymało się choćby najniższego stopnia podium, ale niefortunnie, gdy było to najbardziej potrzebne, zaczął im uciekać grunt spod nóg. Ostatnie 2 kolejki mogą niepokoić. Najpierw drużynie nie udało się wygrać nawet na ekipę, która w tamtym momencie już o nic ligowego nie grała. Następnie Vitality odciążyło swoich przyszłych rywali, zdobywając niechlubne miano najszybciej rozgromionej drużyny w Europie. Jactrolla i spółkę męczą problemy i czeka na nich naprawdę trudne zadanie, jednak czy nogi, na których stoi obecne Fnatic, to nie gliniane kończyny kolosa? Mistrzowie Europy są na fali, są pewni siebie i zdecydowani, by dążyć po kolejny puchar, ale Vitality to jeden z najbardziej nieprzewidywalnych składów tego splitu LEC. Czy zobaczymy kolejne base-race’y? Czy Jiizuke stanie na wysokości zadania?

jiizuke

Mecz pomiędzy Vitality i Fnatic już w piątek, 29 marca o godzinie 18:00.


Splyce vs SK Gaming

Trudno w bardzo jednoznaczny sposób scharakteryzować SK. Starsi fani zapewne pamiętają tę ekipę jeszcze z czasów, gdy Ocelote rządził na środku tej formacji, a na jego szyi pojawiały się pierwsze charakterystyczne szaliki. Legendarna organizacja zaliczyła jednak sporą przerwę i z dawnym dziedzictwem nie dzieli zbyt wiele, o ile w ogóle cokolwiek poza nazwą i zapleczem. SK Gaming, które znamy z tego splitu, to działający naprawdę nieźle twór prosto z Półwyspu Iberyjskiego. Przed inauguracją LEC to właśnie Hiszpania miała dalece najbardziej rozwiniętą ligę regionalną, a prym wiódł w niej trzon obecnego SK. MAD Lions stało się wieloletnim domem chociażby dla Nemesisa znanego z Fnatic, ale ponad połowa rosteru przeniosła się wprost do LEC i pod inny sztandar. O wielkim potencjale tej ekipy dowiedzieliśmy się już podczas pierwszego weekendu, kiedy to nowicjusze praktycznie dwa razy rozgromili finalistów Mistrzostw. Echa tamtych kontrowersji są z nami do dziś, ale wraz z nimi przylgnęła do nas również myśl — nowe SK pokonało Fnatic dwukrotnie (trzy razy, jeżeli liczyć powtórkę meczu), w międzyczasie gromiąc również G2. Czy nowe wcielenie pogromcy Hiszpanii to materiał na mistrza LEC?

sk

Z tą hipotezą zdecydowanie nie zgodzą się miłośnicy Splyce. Żmije radziły sobie podczas ostatniego splitu dalece lepiej od SK, a zwiększane rokrocznie doświadczenie organizacji powinno przynieść pozytywne rezultaty. Spośród wszystkich zespołów w stawce, to właśnie Splyce przypisanie jakiejkolwiek maestrii przychodzi najtrudniej. Wężom udało się nawet raz pokonać G2, ale było to zwycięstwo wymęczone i wyczekane. Na ich koncie wciąż znajdują się aż dwie porażki z Fnatic, a ich rekord wobec zdobywców pierwszego i drugiego miejsca to “tylko” 1:1. To niezbyt optymistyczny, choć bardzo obrazowy wskaźnik tego, jaką drużyną było Splyce w tym splicie. Metodyczną i powolną, bo ich rozgrywki trwały zdecydowanie najdłużej. Również jednak solidną i konsekwentną, bo Splyce wpełznęło przecież aż na czwartą lokatę. Niemal wszyscy znajdujący się w tabeli poniżej nich zostali w pewnym momencie zaduszeni wyważoną, wolną taktyką tej ekipy. Można jej przyklasnąć lub siarczyście zakląć, gdy podczas transmisji gra w linii prostej nie zmierza do rozwiązania. Splyce nie można jednak odebrać konsekwencji w dążeniu do celu, jakim w pierwszej części tego splitu był niewątpliwie udział w play-offach.

Tym bardziej nie do przewidzenia wydaje się rezultat walki tej ćwierćfinałowej pary. Jasnym punktem SK zdaje się być niewątpliwie Selfmade i to jego przede wszystkim obawiają się zawodnicy Splyce. Największa zaleta może okazać się pogrążającą wadą, gdy Żmijom uda się unicestwić najsilniejsze ogniwo rywala. Często widywaliśmy w przeszłości gry SK, kiedy to strata lub przewaga ich dżunglera była jeden do jednego powiązana z formą całej drużyny. Z drugiej strony nie możemy mówić o tak pewnym elemencie układanki, choć na pierwszy plan nieśmiało wybija się Kobbe. Jego gra na linii rzadko zachwyca, a rezultaty nie pozwalają ekspertom stawiać go na równi z wielkimi takimi jak Rekkles czy Upset. Kobbe ma jednak za sobą bardzo udany split, w którym zagrał bardzo konkretną, skuteczną rolę. Stał się warunkiem zwycięstwa dla Splyce, gdy na Rifcie mijała minuta kompletowania ekwipunków. Nie mamy wątpliwości, że Węże będą chciały kontynuować rozgrywkę w tym stylu. Przeciągać ją i testować cierpliwość rywali, by ostateczny cios zadać, gdy ci są już wyczerpani i zrezygnowani. Czy SK da się jednak nabrać na tą samą sztuczkę?

kobb

SK Gaming vs Splyce już w sobotę, 30 marca o godzinie 17:00!


Kto według was zwycięży?
Vitality czy Fnatic?
SK Gaming czy Splyce?

Dajcie znać w komentarzach i koniecznie oglądajcie ćwierćfinały już w najbliższy weekend!