Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

W ten weekend: finały wiosny LEC 2019!

Rotterdam otwiera swoje bramy przed trzema pretendentami do pierwszego w historii mistrzostwa LEC. Ostatnie 3 zespoły i 2 serie w formacie najlepszy-z-pięciu zadecydują o biegu historii.

Origen

Rozgrywki w sobotnie popołudnie rozpoczną się od starcia dwóch zespołów w ostatniej przedfinałowej rundzie. Pierwszy z tych zespołów, czyli omawiane w tym akapicie Origen, znalazło się tu po spadku z tak zwanego finału zwycięzców. W nowym formacie ligi zdobywcy pierwszego oraz drugiego miejsca starli się w poprzedniej rundzie o bezpośredni awans do finałów i ta sztuka tym razem udała się G2. Origen nie pozostawało dłużne szczególnie w pierwszej grze serii, ale podłamane straconą przewagą znacznie przygasło w kolejnych meczach. Pierwsza mapa była manifestem wielkich siły i potencjału, ale i problemów z koncentracją w naprawdę decydujących momentach. Na pokładzie OG znajdują się naprawdę doświadczeni gracze z Nukeduckiem i Mithym na czele, ale i ich staż blednie przy kolektywnym wysiłku głów stojących za sukcesem Samurajów.

OG

Origen było bliskie zdobycia punktu w serii przeciw G2 i trudno powiedzieć, jak seria ta mogła potoczyć się dalej względem takiego rezultatu. Nie bez przyczyny, choć Fnatic i G2 to obecnie znacznie większe marki, część sceny wciąż upatruje szansy na mistrzostwo Origen. Stoi za tym przede wszystkim postęp, jaki wykonali na przestrzeni splitu oraz Guilhoto, który steruje ich okrętem z poziomu trenerskiej ławy. Szkoleniowiec po raz drugi z rzędu został wybrany trenerem splitu i bez wątpienia ma kolosalny wpływ na to, w jaki sposób Origen może rządzić na Rifcie. Drużyna pokazywała nam to już, pokonując w regularnym splicie zarówno G2, jak i Fnatic. Którą twarz pokaże nam OG w finale?

W Origen zwróćcie uwagę na:
Nukeducka

nuked

Środkowy w plebiscycie All-Pro Team trafił do drugiej formacji, przegrywając jedynie z Capsem. Od paru splitów świetnie pokazuje się na tle pozostałych zawodników tej pozycji i choć o zeszłym roku mówiło się jako o jego czasie na przełom, to pierwsze mistrzostwo LEC zdecydowanie zdołałoby wymazać tamten nie do końca udany okres.


Fnatic

Ich obecność zawsze  elektryzuje. Pomarańczowi dali nam powody do dumy, stając na drugim stopniu podium w Mistrzostwach Świata oraz powody do strachu, gdy na początku tego sezonu stali nad przepaścią. Zdołali wdrapać się na najwyższy szczyt świata, by parę miesięcy później bezwładnie runąć na oczach europejskich fanów. Wątpliwości zupełnie nie opłaciły się jednak sceptykom, bo kto jak kto, ale Fnatic umie wyjść z opresji. Dźwięk katastrofy wręcz tragicznej dyspozycji z początku splitu zagłuszyły opadające na podłogę szczęki, gdy Pomarańczowi sięgali po kolejne zwycięstwa z rzędu. Piąte… szóste, ok, siódme… dziewiąte? Fnatic wypadło z zabawy, ale wróciło do niej jako mistrz gry, pieczętując swoją wielkość dziesiątym zwycięstwem zaledwie tydzień temu.

fnc

Jedno jest pewne — ekipa, za której sterami ponownie stanął Rekkles, to skład z potencjałem na scenę światową, a nie tylko europejską. Co może jednak niepokoić, to ich dość nierówna seria przeciwko Splyce. W poprzednim etapie play-offów Węże naprawdę dały im popalić. Gry były długie, a po dwóch pierwszych mapach na tablicy wyników widniał nawet remis. Splyce również świetnie rozwinęło się na przestrzeni tego splitu, ale w klasyfikacji faworytów do mistrzostwa Żmije stawiane były oczko niżej od chociażby Origen. OG ma na papierze bardziej kompletny roster, znacznie cięższy i bardziej różnorodny bagaż doświadczeń, a ponadto udało im się już raz w tym sezonie powalić obrońców tytułu na kolana. W czystej teorii Splyce było gorsze, ale Fnatic nie wyszło z tego pojedynku bez szwanku. Czy Pomarańczowym wystarczy sił, by przedrzeć się przez następnego silnego rywala i powalczyć o kolejny puchar?

W Fnatic zwróćcie uwagę na:
Hylissanga

hyli

Biorąc pod uwagę cały szum oraz legendy, które krążą wokół Rekklesa, jego brak w tej sekcji może dziwić. Wpływ Hylissanga na sukces Fnatic jest jednak zdecydowanie niedoceniony i przebija jedynie przy okazji naprawdę wybitnych zagrań. W serii takiej jak ta kontrolowane szaleństwo tego wspierającego może być receptą na finał.


G2

Jankosa i jego wesołą ekipę czeka w ten weekend o jeden dzień stresu więcej. Samotnie oczekują obecnie na godnego rywala, by podjąć go w ostatecznej walce o pierwszy puchar LEC. Biorąc jednak pod uwagę fakt dominacji tej drużyny od początku splitu, czy Samurajowie mają powody do obaw? Ściągnięcie w ich szeregi Capsa było zabiegiem tak samo szalonym, jak i genialnym. Duński środkowy to absolutnie największa gwiazda tutejszej sceny i być może najlepszy gracz, jakiego światu może w tym momencie pokazać Zachód. W niedługim czasie ze słodkiego baby-fakera przeobraził się w zawodnika, który ma swoją markę i do którego teraz będzie można porównywać kolejne pokolenia utalentowanych wspierających. Capsowi brakuje jeszcze w gablocie pucharów Mistrzostw Świata, ale dolary przeciwko orzechom, że Duńczyk w pojedynku jeden-na-jednego może zgładzić nawet słynnego koreańskiego boga e-sportu.

g2

Środkowy jest jednak tylko wisienką na naprawdę imponującym torcie, którego kolejne warstwy przyprawiają konkurencję o dreszcze. Wunder to prawdziwa petarda, która ma skłonności, by eksplodować w rękach nieuważnych rywali. Jego dyspozycja była kluczowa dla sukcesu G2 w ostatnim etapie play-offów. Jankos rozgrywa świetny split — zresztą który to już z kolei... Pokazał się w tym sezonie jako zawodnik wszechstronny, a bliska współpraca z Capsem na środkowej alei tylko potęguje jego możliwości. Bot, a przede wszystkim Perkz, wydaje się najbardziej niedocenionym elementem tej ekipy, bo jako jedyny zawodnik G2 nie znalazł się w plebiscycie All-Pro Team. Zmiana pozycji odbiła się w jakimś stopniu na jego indywidualnych predyspozycjach, ale Chorwat wraz ze swoim wspierającym byli wciąż filarem, na którym w trudnych momentach można było oprzeć ciężar rozgrywki. Nie bez przyczyny G2 to faworyt do zwycięstwa w tym splicie. Biorąc pod uwagę najnowszą historię, zdecydowanie łatwiej byłoby im zapewne stanąć raz jeszcze w szranki z Origen, a nie z Fnatic, ale nie sposób pozbyć się myśli, że taki roster poradzi sobie obecnie z każdym przeciwnikiem.

W G2 zwróćcie uwagę na:
Capsa

caps

Nie mogło go tu zabraknąć. Od piątku oficjalnie MVP tego splitu, niesamowity talent i potencjał. O wielkości tego małego Duńczyka można by pisać laurki w formacie niemałych książek, bo jest tak wdzięcznym materiałem na e-sportowego bohatera. Caps będzie miał duży wpływ na wynik w tym finale, a jego pojedynek z Nukeduckiem lub Nemesisem będzie na pewno prawdziwą ucztą dla oka.

Który z tych zespołów według Was sięgnie po puchar?
Komu kibicujecie najbardziej?
I kto zostanie MVP tych play-offów?

Napiszcie w komentarzu!