Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LCS

W ten weekend w EU LCS: 23-24.03

Vitality, Roccat, H2k, Splyce — tylko dwa z tych zespołów przejdą pierwszy etap fazy play-off i powalczą o podium w Kopenhadze.

Wyłącznie G2 i Fnatic mają już zagwarantowane miejsca podczas wielkiego finału splitu w Kopenhadze. Dla pozostałej czwórki - Vitality, H2k, Roccat i Splyce - jeszcze nic nie jest pewne. Każdą z tych drużyn czeka w najbliższy weekend kolejny etap i tym samym wielki test, w którym na szali znajduje się chwała, pieniądze oraz niezwykle ważne punkty potrzebne do późniejszego awansu do Mistrzostw. Przed nami wyjątkowo emocjonujące starcia. Przyjrzyjmy się zatem, kto jest faworytem, a kogo możemy już nie zobaczyć w rozgrywkach w najbliższych tygodniach.

Splyce vs Roccat

Weekend otworzy pojedynek dwóch ekip, za którymi stoją zupełnie inne wartości. Niektóre składy bronią się wielkim zgraniem czy świetnymi zagraniami w pocie czoła przygotowanymi jeszcze na trenerskich kartach. Zarówno Splyce, jak i Roccat pokazały jednak, że wysiłek ich indywiduwalności potrafi zdziałać naprawdę wiele. W Roccat brakuje gwiazd, choć biorąc pod uwagę ich awans do fazy play-off — być może nie jest to aż tak duży problem? Dość niespodziewanie Memento wyrósł na jednego z najlepszych dżunglerów w Europie. Skupiony przede wszystkim na budowaniu wizji i graniu wokół drużyny podczas całego splitu naprawdę się rozwinął i w decydujących momentach był w stanie robić pozytywną różnicę. Serca fanów skradli też niejednokrotnie Profit oraz Norskeren, jednak Roccat to przede wszystkim kolektywny, metodyczny wysiłek. 

roccat

Wzmocnione w przedsezonie Splyce to natomiast zupełnie inna liga. Od początku stawiani byli w roli faworytów, a ich odmieniony, pełen gwiazd skład miał stanowić o przynajmniej 4. sile splitu. Rzeczywistość polubiła te przewidywania, bo Węże faktycznie kąsały często i dotkliwie, stając na podium regularnego toku rozgrywek. Duet Kobbe-Kasing stał się podwaliną pod większość zagrań taktycznych i gdy tylko zespół poznał się na sile tej morderczej dwójki, reszta splitu przyszła im znacznie łatwiej. Splyce nadal boryka się z problemami ich indywidualnych linii, jednak Xerxe zdaje się dwoić i troić, by wspomóc gorzej radzących sobie kolegów. Wychodzi przy tym na gwiazdę sezonu, choć by dopełznąć do Kopenhagi będzie im potrzebny równy występ każdego z członków zespołu.

splyce

Bezpośredni bilans obu tych ekip to 1:1. W drugim tygodniu splitu punkt wpadł na konto Roccat. Wymęczone Węże upadły wówczas pod naporem lepszego przygotowania taktycznego i kompozycyjnego swoich rywali. W siódmym tygodniu, gdy meta znacznie się już zmieniła, górą było Splyce, choć różnica ich przewagi była znacznie mniejsza niż kilka kolejek wcześniej. Pomimo znacznie lepszego występu na przestrzeni sezonu, Żmije nie radzą sobie z Roccat szczególnie dobrze. Fani znanej marki komputerowego sprzętu mogą zatem nadal snuć nadzieje i plany na doping w Kopenhadze. 

Czy trzecia ekipa splitu może polec z drużyną, która do tego etapu się z ledwością dostała?

Vitality vs H2k

Ten etap zwieńczy starcie zespołów, których obecność w tym miejscu od samego początku poddawana była w wątpliwość. Vitality z Jactrollem na pokładzie radziło sobie naprawdę nieźle jeszcze za czasów Challenger Series i występu w hiszpańskiej lidze, ale naprawdę niewielu przewidywało, że split rozpoczną aż tak dobrze. Jak dobrze? Zapominalskim przypominamy, że po 4 tygodniach Jiizuke i spółka stracili tylko jeden jedyny punkt i jako samotni liderzy stanowili o sile Europy z bilansem aż 7 do 1. Vitality okazało się bodaj największą niespodzianką początku sezonu i przez relatywnie długi czas udawało im się czarować publiczność. Skład niesiony na poły talentem i szczęściem nowicjusza złapał jednak zadyszkę, a ich kondycja podczas trwania maratonu odbiła ich szanse na drugi koniec skali.

Vitality

Powodzenie jednej z ekip często świadczy o nieszczęściu drugiej. Podobnie było i w tym przypadku. Wiatr dmący w żagle Vitality zmienił swój kurs i obrał kierunek sprzyjający ich najbliższym oponentom. Po H2k spodziewano się naprawdę miernego występu. Ich ekipie od początku zdawało się czegoś brakować, a rezultaty, które wtedy notowali na Rifcie, dawały temu potwierdzenie. Podczas gdy Vitality święciło 7. triumf, na koncie H2k zapisanych było aż 7 porażek, a ich szanse na Playoffy topniały z każdą kolejką. Odkupieniem dla składu miały być śródsezonowe rotacje i, choć nie od razu, właśnie tak się stało. Selfie był pierwszym powiewem świeżości, jednak by wejść na właściwe tory, organizacja musiała jeszcze raz nauczyć się na kontrowersyjnej zmianie. Ostatecznie Shook, który trafił do dżungli, odmienił dla nich losy całego splitu.

H2k

Druga połowa splitu była dla obu ekip wielką niewiadomą. Vitality niezdarnie odbijało się od niektórych rywali pokazując jednocześnie, że stać ich na dobry występ... czasami. H2k natomiast dawało radę wtedy, kiedy musiało. Za ogromne straty, których dopuścił się ich pierwotny zespół, pokutowali do samego końca, jednak udawało im się wygrywać w kluczowych momentach. Szczególnie triumf nad tymi pierwszymi dał o sobie znać na ich korzyść, kiedy ważyły się losy ich awansu w potrójnym remisie w środku tabeli.

Po regularnym splicie bilans na linii Vitality i H2k pozostaje w równowadze. Pierwsze starcie na samym początku splitu zakończyło się pewnym zwycięstwem ekipy Jactrolla. Zaangażowanie Selfiego prawdopodobnie nie było wtedy jeszcze nawet w planach, nie mówiąc o Shooku, który dokoptowany do zespołu został niemal w ostatnim momencie. Druga walka tych drużyn to już nowe rozdanie dla H2k. Z nowymi twarzami zdołali odczarować los, pokazując, że poddawanie ich szans w wątpliwość to zły pomysł. W piątym tygodniu starły się wtedy dwa składy z rekordem odpowiednio 7:2 oraz 2:7. Wbrew logice, statystyce i woli fanów triumfowało H2k. A jak będzie w ten weekend?

Kto według was przejdzie dalej?
Roccat czy Splyce?
Vitality czy H2k?
Komu kibicujecie i kogo chcecie zobaczyć w Kopenhadze? Dajcie znać w komentarzach!