Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Wciąż nieprzewidywalni — podsumowanie 6. kolejki LEC

Gdy myślimy, że wszystko układa się w już w pewną składną całość, gracze znajdują kolejny sposób, by wyprowadzić nas z błędu. Co to była za kolejka!

Stare dobre VIT vs FNC

Gry tych zespołów nigdy nas nie zawodzą. Już przed zmianami w składach obie ekipy charakteryzowały się wybuchowym stylem i bezprecedensowymi rozwiązaniami, których bezpośrednia konfrontacja tworzyła przede wszystkim wybitne widowiska. Ich obecnie odległa pozycja w tabeli nie zdawała się wskazywać, że na tym etapie ligowych zmagań doświadczymy tu wyrównanej walki, ale na nasze szczęście — w tym spotkaniu tabela nie miała znaczenia. Ponad 40 minut przepychanki, wielokrotnie stworzonej i straconej przewagi po obu stronach barykady. Solowe zabójstwa, wielkie i małe zagrania, a także... stety-niestety sporo błędów. Rozpoczęło się od naprawdę kuriozalnej sytuacji z Jactrollem w roli głównej. Memów dotyczących jego Tahm Kencha będzie teraz prawdopodobnie jeszcze więcej!

Świetne zagranie polskiego wspierającego, a może potworny błąd konkurencji? Jak zwał, tak zwał, bo uzyskane w ten sposób wzmocnienie i tak nie zostało należycie użyte przez Vitality. Na nic zdały się i szczęście, i wypracowywana w pocie czoła przewaga, a winą należy obarczyć bardzo wątpliwe rozegranie taktyczne. Ekipa Polaka miała wszelkie narzędzia, by pójść za ciosem i ze wzmocnieniem Starszego Smoka na spokojnie przegrupować się i uderzyć wprost w rywala. Zamiast tego górę wzięła chęć kończenia w ich charakterystycznym stylu. Drużyna rozdzieliła się, próbując kończyć grę na jednej stronie mapy oraz walczyć na drugiej. Rozmyta agresja nie przyniosła upragnionego rezultatu na żadnym froncie, a Vitality momentalnie straciło tempo, po chwili Barona, a jeszcze później cenny ligowy punkt. Trudno mówić, by Fnatic zagrało szczególnie dobry mecz, ale wyczekanie błędu rywala to też taktyka. Tym samym Pomarańczowi zaliczyli pierwszy w tym sezonie weekend bez porażki, a Vitality jeszcze bardziej oddaliło się od i tak piekielnie mocnego G2. 

vitality

Trzech to już tłok

Parę oczek w tabeli poniżej Vitality rozgrywa się natomiast zupełnie inna, choć nie mniej intensywna i nieprzewidywalna walka. Pamiętacie, jak Misfits przegrywało ostatnio wszystkie mecze, Origen pokonało G2 i ogólnie radziło sobie świetnie, a SK stawało się coraz bardziej stabilne? Zapomnijcie, to wszystko jest już nieaktualne. Szósta kolejka to kolejne zawirowania w stawce środka, a więc i kolejne roszady na pozycjach uprawnionych do udziału w playoffach.

misfiits

Misfits przetasowało swą kadrę trenerską, a na efekty nie musieliśmy czekać długo. W ich grach od razu pojawiło się więcej pomysłu i polotu, a także kilka rozegrań, których po prostu nie spodziewalibyśmy się po Królikach. Wreszcie zobaczyliśmy Hansa na magu i to nie na byle jakim, bo w jego ręce wpadła Cassiopeia. Nawet kiedy cała Europa ulegała trendom mety w zeszłym roku, francuski prowadzący pozostawał wierny ideałom tej pozycji. Do teraz, bo ekstremalne sytuacje (a w takiej znalazło się Misfits) wymagają ekstremalnych działań. Ich gra przeciw SK była długa i ciężko było im ją skończyć bez udziału dedykowanego strzelca. Klasycznego Hansa Samę zobaczyliśmy już jednak w starciu z Origen, kiedy to wspierany tysiącem tarcz poprowadził swoją drużynę do solidnego zwycięstwa. Misfits zaliczyło 2-0, a tym samym pierwsze triumfy od trzeciej kolejki!

Piąte miejsce to obecnie przystań dla 3 ekip cechujących się bodaj najbardziej niestabilnym stylem gry. Misfits surfuje na sinusoidzie, raz za razem wchodząc na wyżyny swoich możliwości, by chwilę później przegrywać z najgorszymi ekipami ze stawki. Origen zachłysnęło się ostatnimi triumfami, co poskutkowało dwiema długimi grami oraz porażkami, których na wiele sposobów można było uniknąć. SK staje się natomiast coraz bardziej stabilne w swej niestabilności.

Które z tych trzech ekip według was znajdą sobie miejsce w topowej szóstce oraz fazie playoff?


Wyciąg z mety

Nocturne - dżungla

Mroczny duch dżungli to wybór nie najpopularniejszy, ale z pewnością piekielnie mocny w odpowiednich rękach. Jego największym atutem jest superumiejęność Paranoja, która sprawia, że tuż po osiągnięciu szóstego poziomu to jeden z najlepiej gankujących leśników w całej Lidze. Co dodatkowo przyjemne — ten sam atut sprawdza się równie dobrze na profesjonalnej scenie, jak i w grach solo kolejki. W Waszych grach zdecydujcie się na Nocturna przede wszystkim wtedy, gdy zechcecie skupić się na kontroli ruchów przeciwnej drużyny. Poniższy klip to jednocześnie przykład świetnie rozegranej Paranoi wokół środkowej alei, ale i pokaz skutków kuriozalnego missclicka Memento.


Śmierć, podatki i MVP Selfmade'a

Co by się nie działo na Rifcie, jedno jest pewne — gdy SK wygrywa, tytuł najbardziej wartościowego gracza tego meczu trafia do naszego rodaka. Polski leśnik wciąż boryka się z problemami, które trawią jego drużynę, ale robi to z należytą gracją, pokazując się indywidualnie z możliwie najlepszej strony. W zestawieniu graczy z największą liczbą punktów MVP goni go obecnie Caps. Jankos stracił drugą lokatę na rzecz kolegi z zespołu i traci obecnie aż 2 tytuły do Selfmade'a.

Jeżeli zaś chodzi o G2, to potknięcie sprzed tygodnia spłynęło po nich jak po kaczce. Jeszcze bardziej skupieni i zdeterminowani, by wygrywać czysto i ładnie, zaliczyli kolejne 2 zwycięstwa. Po 6 kolejkach pozostają samotnym liderem z dość dużą przewagą nad następnym zespołem oraz zagwarantowanym już miejscem w fazie playoff!

jankos

1.

G2 Esports

11-1

2.

Team Vitality

8-4

3.

Schalke 04

7-5

 

Splyce

7-5

5.

Origen

6-6

 

Misfits

6-6

 

SK Gaming

6-6

8.

Fnatic

5-7

9.

Excel Esports

2-10

 

Rogue

2-10

Do playoffów dostanie się tylko 6 ekip. Które drużyny według was mają na to największe szanse?

Podzielcie się swoimi typami w komentarzach!