Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
European Masters

Wojna trzech królestw — nadchodzą finały Ultraligi!

Przed nami ostatnie dwa mecze tego sezonu. Na Rifcie ponownie spotkają się najwięksi gracze lokalnego podwórka, by powalczyć o udział w European Masters oraz chwałę zwycięzcy.

Finałową stawkę otwiera prawdziwy weteran. Illuminar to najbardziej znana i utytułowana marka na polskiej scenie Ligi, a jej sukcesy sięgają czasów, gdy pozostałych finalistów dosłownie nie było jeszcze w planach. Ich siłą były od zawsze były starannie dobrane i uzupełniające się indywidualności. IHG, często za sprawą mądrych decyzji kadrowych i trenerskich, selekcjonowało z tutejszej sceny prawdziwą śmietankę. Po latach w przekonaniu fanów utarło się nawet, że szeregi tej ekipy stanowią ostatni i najwyższy szczebel polskiego podwórka. Zawodnicy w trykotach Illuminar przez lata wychodzili na sceny w rolach faworytów, a schodzili z nich z medalami na szyjach. To wciąż najbardziej utytułowana formacja, której ozłocona historia jest jej dumą w czasach dostatku i przekleństwem, gdy dzieje się gorzej.

ihg

Byli gracze Illuminar mogą przypisać sobie mnóstwo zasług. Kariery zawodników i trenerów, którzy choć na chwilę zatrzymali się w tej organizacji, ruszyły naprzód, niekiedy do samego LEC. Kikis w ostatnich splitach, a obecnie Humanoid i Woolite. IHG ich nie wychowało, ale zapewniło im pewny grunt — składy, w których mogli rozwinąć skrzydła. Składy oraz warunki, które posłużyły jako trampolina na pewnym etapie ich karier. Na podobnych zasadach zdaje się opierać obecna wersja tej drużyny. Choć konkurencja na rynku transferowym jest u nas znacznie większa niż przed laty, Illuminar nadal celuje, by kreować zespoły ociekające potencjałem, ale i doświadczone.

Michał “Myha” Francuz, komentator Ultraligi: Pomimo rozedrganej i nierównej fazy zasadniczej Illuminar zaprezentowało sporo zaskakujących rozwiązań wewnątrz gry, dzięki którym miażdżyli swoich rywali. Błyskawiczne i celne rotacje, nieszablonowe podejście do fundamentalnych zasad League of Legends i, co może najważniejsze, wyśmienita dyspozycja puki style’a zdefiniowały Illuminar Gaming w drugim sezonie Ultraligi. Sukcesy “Iluminatów” nie są jednak wyłącznie wypadkową tych trzech czynników – to przede wszystkim świetnie zbudowany skład, dobrany dobrze pod względem charakterów i stylów gry. Jest tu z pewnością dużo miejsca na stonowane i chłodne ruchy, ale też gorące i szalone szarpnięcia. To wszystko daje nam obraz drużyny kompletnej i kompetentnej, która potrafi upadać z hukiem, ale też bez trudu może wzbić się ponad nieboskłon. Nie można pominąć jednego z ważniejszych aspektów Illuminar, jakim jest doświadczenie i pewność siebie na turniejach offline. Pomimo tego, iż ta ekipa nie składa się z pięciu weteranów, to nawet jej najmłodsi członkowie mają już doświadczenie LAN-owe i będą czuli się komfortowo w tym środowisku.

ihg

Królestwo Illuminar, choć największe i najstarsze, od pewnego czasu boryka się z problemem upływu czasu. Sezony pozbawione konkurencji minęły już bowiem bezpowrotnie. Na polskiej i europejskiej scenie jak grzyby po deszczu wyrastają nowe profesjonalne organizacje, które chcą skonsumować choć kawałek wyglądającego smakowicie tortu. Z perspektywy ambitnej drużyny, tylko dwa takie kawałki przypadają na ten sezon Ultraligi. To oczywiście miejsca premiowane awansem do European Masters. Ten z kolei wiąże się z szansą na pokazanie się szerszej publiczności, a to marzenie i drużyny, i znajdującej się w niej graczy. Co najmniej dwie ekipy w tym sezonie zdają się bliższe osiągnięcia tego celu. Na nieszczęście fanów IHG — obie również znajdują się w nadchodzących finałach drugiego sezonu. Illuminar zdołało wygrać tylko jedno z czterech spotkań na Devils.one i Rogue Esports Club w sezonie zasadniczym i skończyło ten etap ponadto “zaledwie” na czwartym miejscu.

Michał “Myha” Francuz: Przyglądając się drużynom w kontekście BO5, musimy zawsze odwoływać się do szeroko pojętego komfortu, który nie będzie objawiał się wyłącznie w kontekście wyborów postaci, ale też dyspozycji dnia poszczególnych zawodników, która może wpłynąć na fundamentalne założenia. Największym problemem iHG jest fakt, iż tron, na którym wygodnie zasiada puki style jest podparty bardzo cienkimi filarami, które w każdej chwili mogą runąć. Nierówna dyspozycja Rybsona, Konektiva czy nawet Kashtelana może przeważyć o ostatecznym wyniku, czego przedsmak dostaliśmy w ćwierćfinałowej serii na PRIDE. Warto również podkreślić, iż w kontekście meczu z devils.one presja z pewnością będzie ciążyć właśnie na iHG – bezpośrednie spotkania tych drużyn zazwyczaj kończyły się wygraną diabłów, co będzie jeszcze silniej potęgowane przez wynik zeszłosezonowego Małego Finału, gdzie devils.one zniszczyło Illuminar Gaming. iHG czuje się najlepiej w długich seriach, podczas których mogą się adaptować i odświeżać mit “LAN-owego iHG”. Co jeśli zostaną szybko wytrąceni z równowagi i seria dosłownie wyleci im z rąk?

ihg

Jeżeli na Rifcie grałaby historia, to Illuminar jeszcze przez długi czas nie miałoby sobie równych. Drobny dołek, w którym obecnie tkwi organizacja, poprzedzają całe lata sukcesów, ale w prawdziwym starciu w finałach Ultraligi nie ma to znaczenia. Illuminar przestało być pewniakiem i faworytem i w tych rozgrywkach również nim nie będzie. Zagorzali fani czekają na powrót do dawnej świetności. Nim jednak Illuminar powalczy o kolejne złoto, czy stać ich na pokonanie stojących im na drodze Diabłów?


Skład spod rogatego znaku to przedstawiciel jednego z najbardziej niepokornych pretendentów w stawce. Kontrowersje zaczęły krążyć wokół devils.one, gdy drużyna ta funkcjonowała jeszcze pod inną nazwą. Diabły podeszły agresywnie do ruchów na rynku transferowym i w krótkim czasie powołały pod swoim sztandarem naprawdę solidny zespół. Jednym z ciosów dla rządzącego wtedy w Polsce Illuminar było powołanie do swojego sztabu trenerskiego Hatchy’ego. Trener był uważany za architekta sukcesów kilku byłych wersji IHG. Dołożył kilka ważnych cegiełek do fortecy polskiej legendy, a następnie, dzierżąc czarny sztandar, wycelował działa w mury starego domu.

dv1

Hatchy podzielił swoich zwolenników, odcinając się od byłego środowiska, ale zrobił to zdecydowanie i skutecznie. EPC, a następnie devils.one z miejsca stało się formacją z ambicjami, na które do tej pory stać było wyłącznie Illuminar. Choć trener ustąpił już miejsca swojemu wychowankowi Zeturalowi, w szeregach Diabłów wciąż czuć jego ducha. Formacja nadal opiera się o niezwykle utalentowanych zawodników, u których wypatruje się całkowicie europejskiego potencjału. Drużyna miewa potknięcia. Parę razy sama podłożyła sobie nawet nogę, wystawiając do rywalizacji w Ultralidze swój nie do końca przygotowany na ten poziom skład rezerw. Całościowo kreuje ich jednak potężna synergia, tym bardziej widoczna dzięki trzymającemu drużynę w ryzach Cinkrofowi.

Michał “Myha” Francuz: Największymi zaletami “diabłów” są zdecydowanie ich poprawność oraz stałość. Te dwa czynniki to w dużej mierze zasługa ogromnej pracy samych zawodników, ale też sztabu szkoleniowego. Dążenie do ciągłego rozwoju, stała praca nad fundamentami oraz doskonalenie samego siebie zarówno na Summoner’s Rift, jak i poza nim z pewnością wpływają na graczy, którzy do każdego meczu wychodzą zmotywowani, skupieni i głodni wielkiego sukcesu. Devils.one to maszyna zaprogramowana na zwycięstwo, która będzie szukać najbardziej optymalnych ścieżek, dokonywać najlepszych możliwych decyzji. Wreszcie to grupa współdziałających ze sobą graczy, którzy od pół roku pracują codziennie, aby w końcu dopiąć swego i dorównać oczekiwaniom, które wszyscy stawiali przed tym ambitnym projektem.

dv1

Devils.one, choć wciąż faworyzowane w małym finale, ma jeszcze kilka swoich demonów do pokonania. Jednym z nich jest niespodziewana i bardzo smutna informacja o osłabieniu, które dotknęło ich główny skład. Matisław, czyli niezwykle utalentowany środkowy formacji, od ostatniego tygodnia boryka się z problemami zdrowotnymi i nie będzie w stanie zagrać z Illuminar o awans do dużego finału. Diabły będą zmuszone do trudnej adaptacji i wypełnienia olbrzymiej luki, jaką na środkowej alei pozostawił po sobie Matisław. Jedną z mocnych stron devils.one była od zawsze synergia, a ta będzie teraz najbardziej narażona na uszczerbek. Nie wiadomo bowiem, jak dobrze zmiennik zgra się z ideą, z którą na Rift wstąpi Cinkrof i reszta głównego składu.

Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk, komentator: devils.one jest ekipą, której główną osią jest współpraca i wewnętrzna spójność drużyny. Często będzie to jej największym atutem, lecz mentalność “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” niejednokrotnie okazała się zgubna. By nie szukać daleko — przyjrzyjmy się niedawnemu spotkaniu formacji z Rogue Esports Club w półfinale. Ostatnia mapa była najlepszym przykładem tego, że czasem mocno sformalizowana struktura komunikacji i procesu decyzyjnego nie będzie rozwiązaniem doskonałym. Podczas piątej gry Cinkrof, główny shotcaller i przywódca drużyny podjął kilka błędnych decyzji, które kosztowały zespół bilet na EU Masters. Inicjacje junglera często były nietrafione i zbyt pochopne, a koledzy z ekipy podążając za liderem powielali wadliwy schemat. Jeżeli devils.one chce być pretendentem do tytułu mistrza koniecznym jest, by wykorzystać dobrze wypracowaną synergię i koherencję między zawodnikami ograniczając zarazem potencjalne negatywne skutki działania jak jeden organizm.

Trudne sytuacje wymagają tym większej siły charakteru. Tej nie brakuje zwykle Diabłom, ale pozostaje nam życzyć im jej całych zapasów w tym szczególnie wymagającym okresie. I kufle w dłoń dla zdrowia Matisława — by nic więcej nie stanęło mu nigdy na drodze do spełnienia swych ambicji i talentu.

Przedostatni mecz tego sezonu Ultraligi: Illuminar Gaming vs Devils.One już we wtorek 27 sierpnia o 17:00.

Koniecznie śledźcie poczynania swoich ulubieńców i dajcie znać w komentarzach, na kogo stawiacie!


Jak wielu pochlebnych słów nie znalazłoby się, by opisać poprzednią dwójkę, polska scena należy ostatnio do Rogue Esports Club. Tak dzieje się, gdy amerykańska organizacja dostaje się do LEC, a za swoją bazę wypadową i miejsce rozwoju akademii uznaje nasz kraj. Trudno powiedzieć, jak wielka jest w tym zasługa Kikisa, ale Rogue z całą pewnością stało się bardziej polskie, aniżeli jakakolwiek inna organizacja w Europie w ostatnich latach. Na naszych oczach w poprzednich splitach powstały dwa uzupełniające się twory. Jeden zaczął od drobnego falstartu w LEC, ale teraz stanowi co najmniej czwartą siłę Europy. Drugi natomiast od razu znalazł drogę na szczyt Ultraligi i zdaje się nie chcieć z niego schodzić również w tym sezonie rozgrywek.

rec

Ogromną siłą tej formacji są oczywiście jej gracze. To nie tylko lokalnie wyszukane talenty i zawodnicy z potencjałem, ale również w pełni rozwinięci weterani europejskiej sceny. Głównym strzelcem ekipy został HeaQ, który ma doświadczenie między innymi z Giants czy ROCCAT. Selfie ze środkowej alei zwiedził jeszcze więcej świata, bo ogromna część jego pracodawców to organizacje zza oceanu takie jak Cloud9, Phoenix1 czy FlyQuest Academy. REC, choć i tak z największym zapleczem w ultraligowej stawce, nie zamierzało bawić się z rywalami w podchody. Ich ustawiona na szczycie góry forteca chroniona jest ogromnym doświadczeniem ich wojowników. Organizacja nie przebierała w środkach, bo celem nie jest nawet Ultraliga, a European Masters. REC ma już zapewniony udział w tej imprezie, ale i tak nie może sobie pozwolić na potknięcie. Opuszczenie tutejszej sceny bez głównej nagrody będzie dla tej organizacji porażką.

Tomasz „Magvayer” Filipiuk, komentator Ultraligi: Rogue po raz kolejny zakończyło regularny sezon z wynikiem 13-1 udowadniając, że są najlepszym zespołem w lidze. Mają zawodników z doświadczeniem międzynarodowym — Selfie występował na scenie europejskiej oraz amerykańskiej, a HeaQ przez ostatnie kilka lat grał w najwyższej europejskiej klasie rozgrywkowej. Cały czas pozostają w bliskich relacjach z głównym składem który osiągnął top 4 w sezonie letnim LEC. Oprócz umiejętności indywidualnych, zespół po okresie przejściowym zaczął ze sobą dobrze współgrać i synergia drużynowa jest teraz na wysokim poziomie. Pokazali, że w podręcznikowym League of Legends nie mają sobie równych, ale także są w stanie zagrać mniej typowymi kompozycjami oraz postaciami które są dla nich komfortowymi wyborami, co czyni z nich niezwykle trudny zespół do ogrania w fazie wyborów oraz wykluczeń. W kluczowych momentach Rogue ma 5 zawodników, którzy często indywidualnymi zagraniami są w stanie odwrócić losy rozgrywki, dlatego zawsze są niebezpiecznymi przeciwnikami.

selfie

Cała ta presja składa się jednak na dość chybotliwy fundament. Rogue Esports Club pozostaje od początku roku faworytem do zgarnięcia każdej tutejszej nagrody, ale ciężar zbieranego na szyi złota zaczyna dawać im się we znaki. Widać to było szczególnie po meczu pomiędzy REC i DV1 w tak zwanym małym finale drugiej rundy. Zdobywcy pierwszego i drugiego miejsca mieli szansę zakwalifikować się do European Masters bezpośrednio i Łotrom ostatecznie się to udało, ale nie obyło się bez stresu i całego morza niepewności. Diabły przycisnęły mistrzów do ściany, przez chwilę stojąc nawet bliżej triumfu. Tamta emocjonująca seria podważyła pozycję REC na lokalnej scenie. Podważyła również na pewno ich pewność siebie w kontekście walki z pozostałymi zespołami Ultraligi, a to w środowisku finałowego BO5 w studio może przynieść naprawdę różne rezultaty.

Tomasz „Magvayer” Filipiuk: Słabym punktem Rogue czasem bywają ich drafty, które sprowadzają się do wyborów postaci, które obarczone są długim czasem skalowania. W obecnej aktualizacji, która gratyfikuje agresywny styl rozgrywki w początkowym i środkowym etapie gry, spowolnienie rozgrywki może nie być optymalnym sposobem na zwycięstwo. Ostatnia seria bo5 przeciwko devils.one także obnażyła dosyć powolną adaptację do wyborów przeciwnika, co spowodowało problemy w aż 3 rozgrywkach. Problematyczna też czasem wydaje się dyspozycja zawodników na pozycjach junglera oraz top lanera, którzy wykazali największą tendencję do zaliczania wyboistych występów.

 

REC czeka już na swojego rywala, a wielki finał pomiędzy nimi oraz zwycięzcą z poprzedniej pary odbędzie się już w środę, 28 sierpnia o 17:00!

Koniecznie bądźcie na kanale Polsat Games, by kibicować swoim faworytom.
Dajcie również znać, kto według was zwycięży w tym sezonie Ultraligi!


Analiza uczestników dzięki uprzejmości ekspertów i komentatorów Ultraligi:

Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk: TwitterFacebook
Michał „Myha” Francuz: Twitter
Tomasz „Magvayer” Filipiuk: TwitterFacebook