Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Zapach wiosny – podsumowanie pierwszej kolejki

Zespoły rozpoczęły marsz po Mistrzostwa z czystymi kontami. Na Rifcie wciąż czuć jednak wpływy poprzedniego splitu.

Kto zabije króla?

Jednym z głównych wątków, wokół których rozkręcano widzów przed startem gier, była kondycja G2 po MSI. Mistrzowie Europy zaliczyli niedawno długie tournée po świecie i pokonali w międzyczasie największe azjatyckie potęgi. W przerwie między splitami mieli jednak stosunkowo mało czasu na odpoczynek, przygotowanie i przystosowanie się do nowych realiów mety, którą zastaną po powrocie. Obawy o formę G2 były jednak przesadzone. Samurajowie dostali parę wymagających rywali, ale już po kilkunastu minutach meczu ze Splyce było wiadomo, że król ani myśli pozbywać się swojej korony. G2 rozegrało swoją strategię tak, jakby przerwy w ogóle nie było. Gra na Splyce zamieniła się w pogrom i zakończyła po zaledwie 23 minutach.

Nieco większy opór postawili im gracze Origen, choć i to spotkanie przebiegało pod dyktando mistrzów.  Tym razem świetnym występem mógł pochwalić się Perkz, który jako Xayah wyszedł na wyżyny swoich strzeleckich umiejętności. Całościowo Origen brakowało jednak po prostu pomysłu na podejście oponenta. G2, niczym pozbawiona luk żołnierska formacja, nie przepuszczało żadnych ciosów, strategicznie rozkładając natomiast swoje siły i atakując tylko raz na jakiś czas. Pełen gracji i kunsztu strategicznego taniec trwał aż 35 minut, ale dał wciąż bardzo jednoznaczną odpowiedź na pytanie z nagłówka. Kto pokona G2? Nikt, a przynajmniej na razie się na to nie zapowiada.

Cios za cios

Sytuacja poniżej szczytu wydaje się jednak znacznie bardziej wyrównana i nieprzewidywalna. Fani naszych rodaków mogli z trwogą spoglądać na przebieg pierwszego dnia, bo z całej stawki ze zwycięstwem wyszedł tylko Jankos. Sytuacja poprawiła się jednak znacznie już drugiego dnia. Rogue, które wydawało się bezsilne na powracające do formy Misfits, stanęło na wysokości zadania w spotkaniu z Excel. Trójka Polaków odegrała w tym meczu kluczowe role, a potężną przewagą głosów w plebiscycie na MVP wygrał Vander. Choć debiut nowego rosteru mógł niepokoić, tak szybki powrót do walki to dobry zwiastun na resztę splitu. Rogue w pewnym sensie jest już dalej, niż było przez większość ostatniej połowy sezonu. Mamy nadzieję, że ten trend się utrzyma, a ekipa obsadzona rodakami będzie dalej wspinać się po drabince aż do play-offów.

rogue

Podobne doświadczenia po pierwszej kolejce mógł mieć inny Polak z ligowej stawki. Selfmade, czyli leśnik SK Gaming, rozpoczął lato od bolesnej porażki na Fnatic. Po Pomarańczowych wciąż nie widać niegdysiejszej pewności siebie, ale byli mistrzowie zdecydowanie wyciągnęli wnioski po wiośnie. SK Gaming rodaka było bezsilne względem bardzo konsekwentnej strategii Fnatic. Na szczęście zawodnicy nie stracili ducha walki na przestrzeni weekendu. Niemieckie derby w drugim dniu kolejki szły po myśli Schalke aż do 30 minuty. Selfmade na spółkę z rewelacyjnie radzącym sobie w tym spotkaniu Crownshotem przechylił szalę zwycięstwa na korzyść SK, więc i jego ekipa ulokowała się na starcie z wynikiem 1:1.

sk

Jedynym rodakiem, który nie zobaczył na swoim koncie punktu, był tym razem Jactroll. Demony, które trawiły Vitality w zeszłym splicie, wciąż im towarzyszą. Formacji brakuje najczęściej pomysłu na środkową fazę gry i choćby początek szedł nieźle, nie zobaczyliśmy z ich strony satysfakcjonującego zamknięcia. Pszczółki przegrały ostatecznie zarówno na Origen, jak i Splyce i jako jedyna ekipa poza Excel, zakończyła kolejkę bez zwycięstwa.

vit

Co z tą metą?

Również w strategiach i fazie wyborów czuć było wiosnę. Trójka z czwórki bohaterów z maksymalną prezencją to postacie wiodące prym jeszcze podczas ostatniego splitu. Drużyny bardzo nie chciały zmagać się z Irelią i Aatroxem. Obaj bohaterowie zostali zbanowani aż 8 razy, a tylko jeden mecz spośród dwóch pozostałych zakończył się ich triumfem. Nieco gorzej wypadł debiut Yuumi. Drobna wspierająca również została zablokowana w ośmiu spotkaniach, ale nie zdołała przynieść wystarczającej wartości, by zwyciężyć w pozostałych.

Królem wciąż pozostaje jednak Sylas. Wszechstronny bohater jest zawsze albo wybierany, albo banowany i ma to piekielnie dużo sensu, jeżeli poświęci się chwilę na obserwację najbardziej wprawnych Sylasów w lidze. Świetnym zagraniem popisał się między innymi Pirean, który bardzo trzeźwą kradzieżą umiejętności Ryze’a zdołał docisnąć śrubę pokonywanemu Schalke.

1.

G2 Esports

2-0

 

Fnatic

2-0

3.

Misfits

1-1

 

SK Gaming

1-1

 

Origen

1-1

 

Splyce

1-1

 

Schalke 04

1-1

 

Rogue

1-1

9.

Vitality

0-2

 

Excel Esports

0-2

Który z meczów podobał wam się najbardziej?
Zaskoczeni którymś z rezultatów?

Dajcie znać w komentarzu!