Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
MSI

Zapowiedź dnia czwartego 2018 Mid-Season Invitational: Zaskakujący pretendent do zwycięstwa – duże regiony w kryzysie

W przeddzień czwartego dnia MSI istotne jest tylko jedno pytanie: czy pierwsze miejsce jest już przesądzone?

Czy ktoś jeszcze jest w stanie zatrzymać Flash Wolves? Wygrali już z każdym, z niektórymi nawet dwukrotnie. Wilki od lat znane są jako drużyna, która zaskakuje – zazwyczaj na plus,  ale i czasem na minus. Regularnie są mistrzami ligi LMS (Hongkong, Makau, Tajwan), w poprzednich MSI zajmowali całkiem satysfakcjonujące miejsca 3-4, wyprzedzając drużyny większych regionów. Ale już w ostatnich dwóch Mistrzostwach Świata przepadali w okolicy miejsca 13-16. Wydawało się, że po odejściu grających z nimi od lat weteranów, Karsy i MMD, nie mają co liczyć na sukcesy. Tymczasem dodanie dwóch świeżych na scenie graczy: Moojina (leśnik) i Hanabiego (górna aleja) sprawiło, że zdają się jeszcze silniejsi. 

Betty i SwordArt (Flash Wolves) nadal niepowstrzymani

Betty i SwordArt (Flash Wolves) nadal niepowstrzymani

Czwarty dzień rozpoczynają z wynikiem 6-0. Przed nimi Royal Never Give Up (3-3) i Fnatic (3-3), które pewnie nie chcą być w środku tabeli. Jeśli chodzi o RNG, to niestety staje się jasne, że ich siła została znacznie przeszacowana. Chińska drużyna nie jest tak dominująca, jak oczekiwano, a Uzi oddala się od szansy na mistrzostwo. Czwartego dnia stanie im jeszcze na drodze wciąż dobre radzące sobie Kingzone DragonX, więc zakończenie dnia przez RNG z wynikiem 3-5 niespecjalnie mnie zdziwi.

Mam za to nadzieję, że Caps i spółka nie dadzą się odhaczyć jako kolejne zwycięstwo na liście Flash Wolves. Choćby dlatego, że da się zauważyć ewolucję Fnatic – przestali być drużyną skupioną wokół Rekklesa. Caps wyrósł na drugie, równorzędne zagrożenie i zaczyna zbierać bany i skupiać uwagę wrogich leśników. Sądzę, że znów bez trudu udzieli lekcji gry Pobelterowi ze słabo radzącego sobie Team Liquid (1-5), ale z Maple’em (FW) może mu nie pójść tak łatwo.

Caps kilkukrotnie pokazał swoją siłę, ale czy to wystarczy, by Fnatic wyszedł z grupy?

Caps kilkukrotnie pokazał swoją siłę, ale czy to wystarczy, by Fnatic wyszedł z grupy?

Z pozostałych meczów warto na pewno spojrzeć, jak poradzi sobie Team Liquid. Czy zrewanżują się EVOS Esports (1-5) albo Fnatic? Muszą zacząć wygrywać, by uniknąć straty wszelkich szans. Fnatic też musi pilnować swoich wygranych i porażek, więc mecz NA – EU kończący dzień może być wyjątkowo istotny.

O mecze Kingzone DragonX byłbym spokojny – mieli wpadki, ale to nadal Korea i spokojnie mierzą w drugie miejsce. I RNG, i EVOS pewnie niespecjalnie im to utrudnią.

A oto wszystkie spotkanie czwartego dnia z pogrubionymi moim zdaniem najciekawszymi.:

  • Kingzone DragonX vs Royal Never Give Up (11:00 CEST)
  • Fnatic vs Flash Wolves (12:00 CEST)
  • EVOS Esports vs Team Liquid (13:00 CEST)
  • Royal Never Give Up vs. Flash Wolves (14:00 CEST)
  • Kingzone DragonX vs EVOS Esports (15:00 CEST)
  • Team Liquid vs Fnatic (16:00 CEST)
Wyniki po trzecim dniu 2018 Mid-Season Invitational. Flash Wolves już mają miejsce w ćwierćfinałach.

Wyniki po trzecim dniu 2018 Mid-Season Invitational. Flash Wolves już mają miejsce w ćwierćfinałach.

Zamieszanie w tabeli i wilki ucztujące na wrogach – trzeci dzień 2018 MSI w skrócie

Drugi dzień pokazał, że może powinienem częściej wątpić w Team Liquid. Choć szanse nie były wielkie, to postawili wszystko na swoją gwiazdę, Doublelifta. Mocny strzelec – Caitlyn – dla niego i ulubiona Morgana dla Olleh oraz ochrona przez Shena, ulubioną postać Impacta, zapewniły dolnej alei możliwość wyrobienia sobie przewagi i przeniesienie jej na dalszą część gry. Duże brawa zebrał też Xmithie, który zuchwale ukradł barona, przechylając szalę zwycięstwa na stronę Team Liquid.

Niestety, w meczu z Kingzone DragonX nie poszło im tak gładko. Koreańczycy postawili wszystko na agresję. Khan dostał swoją Camille, Pray -  Kalistę, na której ma skromne  47 KDA, a Gorilla – Tahma Kencha, by ich chronić. Dominacja na mapie była widoczna od początku, przełożyła się na zdobycie trzech górskich smoków i szaloną przewagę przy obiektach.

Doublelift bez euforii po pierwszym zwycięstwie, Team Liquid dalej czeka ciężka przeprawa

Doublelift bez euforii po pierwszym zwycięstwie, Team Liquid dalej czeka ciężka przeprawa

Byłem prorokiem pisząc wczoraj, że Fnaticowi nie wolno lekceważyć EVOS Esports. Może dlatego na górę wrócił sOAZ – jego doświadczenie i spokój miały być przeciwwagą dla wietnamskiej agresji. Choć pomarańczowi zaczęli pewnie, od inwazji i nurkowania pod drugą wieżę w 7. minucie, to wietnamska drużyna szybko zaadaptowała się do tych zasad gry i męczyła Fnatic splitpushującą Camille, która kilkakrotnie była bliska wygrania meczu. Potrzeba było czasu, by Vlad Capsa mógł ją powstrzymać, a potem przekuć to w barona i zwycięstwo – ale łatwo nie było. Mecz zakończył się odwrotnie niż wczoraj – to Caps zgarnął quadrę, a Rekkles ukradł mu piąte zabójstwo. 

Dobrze, że Fnatic zaczyna sobie wyrabiać stałą formę. Niestety, jej częścią jest też przegrywanie z Royal Never Give Up. Chińska drużyna słusznie bała się Capsa, banując mu Zoe i Yasuo, ale duński środkowy zaskoczył ich Aurelionem Solem. I choć wywierał presję na boczne aleje we wczesnej fazie gry, to RNG okazali się mistrzami walk drużynowych i zmogli Fnatic w późnej fazie gry. Znamienne jest, że tym razem to oni polegli od quadry dla Uziego. Może należało znowu grać z sOAZem?

Choć nie kibicuję żadnej z drużyn, to Flash Wolves przeciwko Kingzone DragonX było meczem dnia. Pierwsi są nie do pokonania, a drudzy mieli być nie do pokonania, ale póki co nie zawsze widać ich potęgę. Nie było jej widać także w meczu z Wilkami. Khan, znakomity gracz górnej alei, został pognębiony przez Hanabiego i Yasuo, kontrę na jego Gnara oraz Moojina, agresywnie grającego Kha’Ziksem. Po wybuchowym początku, Wilki przeszły do walk drużynowych, gdzie Yasuo z wiatru zmienił się w huragan:

Raz zdarzyło im się zapędzić za bardzo do bazy przeciwnika, co pozwoliło Kingzone odzyskać inicjatywę i wyrwać barona. Ale potem walka o starszego smoka zakończyła się zwycięstwem FW, gdy Maple znów pokazał swą siłę używając prowokacji Galio na czwórce przeciwników. Całości dopełniła jeszcze masakra KZ przy rozpaczliwej próbie zdobycia barona i Flash Wolves pozostaje niepokonane. Niesłychane, kto by to przewidział przed turniejem?