Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
worlds

Wielcy nieobecni Mistrzostw Świata

Mistrzostwa Świata już trwają - najlepsze drużyny ze wszystkich lig walczą ze sobą o miano najsilniejszego zespołu świata. Przyjrzyjmy się jednak drużynom, które na Mistrzostwa się nie dostały.

Na Mistrzostwach Świata w tym roku będziemy mogli zobaczyć parę drużyn, które jeszcze nigdy nie wystąpiły na żadnej imprezie o tak dużej renomie. Są to między innymi Team Vitality z EU LCS, 100Thieves z NA LCS, Afreeca Freecs z LCK czy MAD Team z LMS. Jeśli jednak pojawiły się nowe zespoły to musiały zająć miejsce takich, które pojawiały się na Mistrzostwach wcześniej. Właśnie im się dzisiaj przyjrzymy. Formacjom, które w pewien sposób ikonicznie łączą się z Mistrzostwami lub które w ciągu ostatniego splitu były uważane za silnych kandydatów do awansu.

Team SoloMid

TSM na Mistrzostwach

Z amerykańską ligą i Mistrzostwami Świata od kilku lat kojarzy się kilka rzeczy. Słaby występ drużyn z NA LCS w drugim tygodniu fazy grupowej. Cloud9 awansujące do ćwierćfinału. Team SoloMid zaliczające słaby występ w turnieju. W tym roku jednak jedna z najbardziej rozpoznawalnych organizacji nie dała rady awansować do najważniejszych zawodów w roku. TSM do tej pory było ostatnią drużyną, która była obecna na wszystkich Mistrzostwach Świata organizowanych przez Riot Games. Przez siedem lat drużyna zarządzana przez Andiego “Reginalda” Dinha rokrocznie dawała radę się zakwalifikować. Od kilku lat midlaner drużyny Bjergsen, znajdował się na liście najlepszych dwudziestu graczy Mistrzostw, które tworzone są tuż przed rozpoczęciem imprezy. Po raz pierwszy w historii jednak Mistrzostwa odbędą się bez udziału TSM-u.

Co doprowadziło jednak do absencji jednej z najbardziej znanych organizacji w świecie e-sportu? W końcu TSM składa się z jednego z najlepszych zachodnich midlanerów, połączenia Zvena i Mithiego, często uznawanego za najsilniejsze niezazjatyckie duo dolnej alei, oraz jednego z najlepszych amerykańskich graczy górnej alei. Przecież teoretycznie nawet nie patrząc na dżunglera drużyny (z którego wyborem i grą formacja miała problem przez dużą część sezonu), TSM na papierze wyglądał jak jeden z najsilniejszych zespołów NA LCS i murowany kandydat do udziału w Mistrzostwach.

TSM 2018

Team SoloMid padło jednak ofiarą jednego z niepisanych praw profesjonalnego League of Legends. Zespół za bardzo przeładowany gwiazdami często nie jest w stanie sobie poradzić. TSM mimo posiadania aż czterech zawodników, których można by nazwać gwiazdami najwyższego poziomu (oraz do tego MikeYounga, który pomiędzy sezonami wydawał się aspirować do takiej samej rangi) grało bez stylu i tożsamości. Żaden z graczy nie stanowił swoistego kręgosłupa, wokół którego mogłaby grać reszta zawodników. Wiele błędów popełnianych przez TSM wydawało się spowodowanych brakiem odpowiedniego shotcallingu, czyli dowodzenia w trakcie gry. To wszystko doprowadziło do tego, że w nowym franczyzowym środowisku NA LCS Team SoloMid nie podołało temu, by dostać się na Mistrzostwa, mimo że pod koniec splitu było bardzo blisko. Myślę jednak, że jedną z rzeczy, których możemy być pewni, to że TSM wróci w przyszłym sezonie silne i głodne zwycięstwa

Griffin

Drużyna, której mało kto się tu pewnie spodziewał i... która nigdy do tej pory nie występowała na Mistrzostwach. Przez większość jednak letniego splitu uważana była za jedną z lepszych, jak nie najsilniejszą formacją LCK. Griffin było niespodziewaną rewelacją w koreańskiej lidze. Drużyna dopiero co awansowała do najlepszej ligi, a już rozstawiała starą koreańską gwardię po kontach. Skład zbudowany został z pięciu praktycznie nieznanych wcześniej zawodników, którzy bez problemu wygrali drugą ligę koreańską. W LCK wygrywali dzięki swojej aktywności, agresji i odważnym zagraniom. Była to drużyna, która nie bała się niczego i wydawała się nie mieć problemów ze stresem mimo braku dużego doświadczenia.

Niestety, mimo świetnego występu w rundzie zasadniczej letniego splitu, który zespół zakończył na drugim miejscu, Griffin zawiodło w najważniejszym momencie. Po wygraniu z Afreeca Freecs w półfinale play-offów, młodzi Koreańczycy awansowali do finału, gdzie spotkali się z KT Rolster. Tam tylko jednej mapy zabrakło im, by wygrać LCK i awansować na Mistrzostwa. Przez to, że Griffin nie miało żadnych punktów mistrzowskich z rundy wiosennej (kiedy jeszcze nie grało w koreańskiej lidze), trafiło do turnieju kwalifikacyjnego. Tam ponownie w wyrównanej grze przegrało z Gen.G. Jest to o tyle smutne, że Griffin mogło zbudować piękną historię - zespołu złożonego z nowicjuszy, który mógł zawojować na Mistrzostwach Świata po swoim pierwszym splicie w LCK. Niestety, ta historia nigdy nie zostanie napisana, a Griffin o swoją kolejną szansę na Worldsach będzie walczyć za rok.

Misfits

Misfits na Mistrzostwach

Obecność tej europejskiej formacji w zestawieniu największych nieobecnych może dziwić. Nie możemy jednak zapomnieć, że Misfits było jednym z większych zaskoczeń poprzednich Mistrzostw. Formacja wyszła z grupy eliminując TSM, a potem w ćwierćfinale była zaledwie jedną grę od pokonania trzykrotnych Mistrzów Świata SK Telecom T1. Europejski zespół całkowicie zaskoczył cały świat profesjonalnego League of Legends swoją agresywną i aktywną grą oraz odwagą, by wyłamać się z utartej wtedy mety na postaci defensywne na dolnej alei. Wspierający drużyny IgNar sięgał po Blitzcranka czy Leonę. PowerOfEvil znany był natomiast z budowania Orianny pod prędkość Ząb Nashora.

Po Mistrzostwach jednak dwóch najbardziej charakterystycznych graczy drużyny zmieniło barwy. PowerOfEvil przeniósł się do NA LCS, natomiast IgNar do LCK. Ich miejsce zajęli Sencux i Mikyx. Trudno jednoznacznie ocenić, czy było to wzmocnienie czy osłabienie, jednak drużyna jakby straciła pazur. Zaczęło brakować też tego, co odróżniało formację od innych zespołów i nadawało jej oryginalności, czyli chęci do sięgania po agresywne postaci całkowicie spoza mety. Utraciła też niezwykle agresywny i aktywny styl rozgrywania mapy, który sprawił, że Misfits było tak bliskie pokonania SKT. W letnim splicie wydawało się, że drużyna znalazła nowy sposób na powrót na szczyt Europy, kiedy była niepokonana przez pierwszą połowę rundy rozgrywek. Potem jednak okazało się, że Misfits skutecznie potrafiło grać tylko jednym stylem gry i losy formacji zawsze leżały w rękach Hansa Samy. Taka jednowymiarowość nie mogła jednak pozwolić drużynie awansować na Mistrzostwa Świata, przez co Misfits nie powtórzy swojego świetnego występu z zeszłego roku.

SK Telecom T1

skt

Największym nieobecnym są oczywiście trzykrotni Mistrzowie Świata. SKT to drużyna legenda, która w piątym i szóstym sezonie wydawała się niepokonana na scenie międzynarodowej. Jedyna drużyna, która była w stanie obronić tytuł mistrzowski. Dodatkowo najbardziej utytułowana formacja formacja w całej historii League of Legends. Na szczycie nie da się jednak trwać bez końca. Początek gorszego okresu koreańskiego giganta mogliśmy zaobserwować już na Mistrzostwach poprzedniego sezonu.

SKT nie dominowało wtedy w ten sam sposób, jak we wcześniejszych latach. Koreańczycy krwawili przez cały czas trwania Mistrzostw. W fazie grupowej wszystko wydawało się być jeszcze pod kontrolą jednak potem, w ćwierćfinale, drużyna była jedną walkę od przegranej 1-3 i głównie błąd Misfits pozwolił SKT odwrócić losy serii i wygrać 3-2. W półfinale z Royal Never Give Up ponownie potrzeba było aż pięciu gier, by zwyciężyć i wrócić do finału. Tam jednak dominacja SK Telecom T1 na światowej scenie została ostatecznie zatrzymana. Samsung Galaxy pokonało obrońców tytułu i nie oddało im ani jednej mapy. W ten sposób rządy Fakera i jego drużyny się skończyły.

Faker

Od tego czasu Koreańczycy radzili sobie coraz gorzej. Zaledwie czwarte miejsce w tabeli wiosennego splitu i porażka w drugiej fazie playoffów. W rundzie letniej SKT zajęło dopiero 7 miejsce i nie awansowało nawet do fazy pucharowej. Ostatnią szansą dla drużyny na uratowanie sezonu był turniej kwalifikacyjny na Mistrzostwa Świata. Tam jednak Gen.G wygrało z trzykrotnymi Mistrzami już w pierwszej rundzie.

To koniec pewnej epoki. Nie tak dawno jeszcze SK Telecom T1 było gigantem, z którym nikt nie mógł się równać i z którym nikt nawet nie był w stanie walczyć na arenie międzynarodowej. W tym sezonie drużyna jednak potykała się o własne nogi. Częściej wyglądało to tak, jakby przeciwnikami SKT byli sami zawodnicy formacji, którzy źle ze sobą współpracowali i popełniali dużą liczbę błędów. Na kilka spotkań zdjęty został nawet Faker, a jego miejsce zajął Pirean, który wcześniej grał w NA LCS. Na chwilę poprawiło to grę całej drużyny, ale szybko okazało się, że jest on za słabym midlanerem w porównaniu do reszty stawki LCK i Faker wrócił na środkową aleję. Drużynę w przedsezonie czeka na pewno duża przebudowa. Kto wie, jakie SKT zobaczymy w przyszłym sezonie. Czy Faker wciąż zostanie w drużynie? Czy może formacja zostanie całkowicie od nowa zbudowana dookoła tego genialnego środkowego?

--

Oczywiście można wspomnieć także parę innych zespołów. Wśród tegorocznych uczestników brakuje między innymi ahq e-sports, które mimo że nigdy nie doszło daleko w turnieju, to na Mistrzostwach Świata obecne było od 2014 roku. Zespół, którego gwiazdą był świetny Westdoor. Środkowy kojarzony jest najbardziej ze zwycięskiego pojedynku z Fakerem w ćwierćfinale w 2015 roku. Niestety, Tajwańczycy, szargani zmianami składu, ledwo dali radę utrzymać się w tym roku w lidze. Na Worldsy nie dało rady wrócić też Gigabyte Marines. Wietnamski zespół był rewelacją Mistrzostw sezonu 7. gdzie zaczęli być kojarzeni z agresywną grą i niespotykanymi zagraniami. Nie bali się nawet używać lane swapa, kiedy cała reszta świata uważało to za mało efektywną taktykę. Niestety, w składzie nie został już prawie nikt z zeszłego roku. Na Worldsach brakuje też jeszcze jednej koreańskiej drużyny gwiazd. Kingzone DragonX zdominowało wiosenny split LCK i uważane było za najsilniejszą drużynę świata. Od tego czasu jednak drużyna przegrała finał MSI, przegrała w letnich play-offach z Afreeca Freecs i została zniszczona przez Gen.G w finałach kwalifikacji regionalnych.

Tak wygląda moja lista drużyn, których brakuje na Mistrzostwach Świata. A kto waszym zdaniem jest wielkim nieobecnym aktualnych Worldsów?