Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
LEC

Zmiana układu sił

Jak przewidywać wyniki LEC, kiedy drużyny tak nagle zmieniają swój poziom gry?

Właśnie zakończyła się runda zasadnicza jednego z najtrudniejszych do przewidzenia splitów w historii Europy. Co mają robić analitycy, jeśli w połowie rozgrywek cztery drużyny całkowicie zmieniają poziom gry? Tak stało się w tym roku w LEC. Misfits i FC Schalke 04, które w pierwszej połowie splitu uważane były za jedne z topowych zespołów Europy, ostatecznie wypadły poza fazę playoff. Fnatic i Origen natomiast były o krok od zaprzepaszczenia swojej szansy na fazę pucharową, a teraz znajdują się w górnej części tabeli. Co takiego się stało w LEC, że układ sił tak nagle się zmienił?

Fnatic

fnatic

Oczekiwania względem finalistów ubiegłorocznych Mistrzostw Świata były ogromne. Mimo że Fnatic straciło dwóch zawodników i część sztabu szkoleniowego, większość fanów spodziewała się, że drużyna zachowa większość swojej synergii. Rzeczywistość szybko zweryfikowała jednak poziom drużyny. Pierwsza połowa splitu była tragiczna w wykonaniu Fnatic. W piątym tygodniu, a więc na półmetku zmagań, legenda EU miała na swoim koncie aż siedem porażek i tylko trzy zwycięstwa. Co zawodziło?

Bardzo często pojawiającym się zarzutem były bardzo słabe fazy draftu drużyny. Fnatic kompletnie nie dopasowywało się do mety, biorąc dla swoich zawodników postaci słabe w wersji gry, na jakiej rozgrywane był rozgrywki LEC. Koronnym przykładem używanym przez krytyków było wzięcie dla Rekklesa Jinx w grze przeciwko G2, czyli postaci mocno uzależnionej od trafień krytycznych, kiedy przedmioty dla takich strzelców były bardzo słabe. Przez kiepsko dobranych bohaterów Fnatic nie radziło sobie sobie w grach, bo w pewnym sensie zaczynała spotkania już mając stratę.

Fnatic

Drugim problemem drużyny był brak wyraźnego planu na wczesną fazę gry. Linie skupiały się wokół tego, by dobrze farmić i unikać przeciwnych ganków, a rzadko pomagały sobie nawzajem. Broxah natomiast biegał głównie po swojej dżungli, a rzadko znajdował dobre okazje do gankowania. Przez to często sam musiał radzić sobie Nemesis, który jednocześnie jako najmniej doświadczony zawodnik drużyny był wybierany jako główny cel ganków przeciwnych drużyn. Ostatnim dużym problemem były bardzo słabe występy indywidualne praktycznie wszystkich zawodników. Bwipo umierał w pojedynkach z przeciwnikami. Wspomniany już Broxah często wyglądał jakby nie wiedział co ma robić na mapie. Hylissang natomiast często był wyłapywany przez przeciwników, kiedy przemieszczał się między alejami.

Słabe drafty, brak planu na wczesną fazę gry i pozostawienie Nemesisa samemu sobie doprowadziło do bardzo słabego początku sezonu, a wielu wróżyło Fnatic, że nie dostanie się nawet do play-offów. Co jednak się stało, że drużyna nagle odwróciła swój los i teraz stawiana jest znów jako jedna z najsilniejszych w Europie? Wiele zmienił nowy patch – 9.3 – który przywrócił do gry strzelców, którzy opierają się na trafieniach krytycznych. Są oni najsilniejszą stroną szwedzkiego strzelca, więc ich powrót pozwolił mu ponownie wywierać duży wpływ na spotkania. Zawodnicy stali się bardziej aktywni. Broxah zaczął grać z Nemesisem wokół środkowej alei. Bwipo często dominuje innych graczy górnej alei. Hylissang natomiast zaczął sprytniej przemieszczać się po dżungli i rzadziej daje się złapać.

Kolejną dużą zmianą jest inne podejście we wczesnej fazie gry. Fnatic ponownie, tak jak podczas ubiegłych Mistrzostw Świata, często posiada przygotowane zagranie nawet na sam początek gry i atak na przeciwnego junglera. Dzięki temu na ostatniej prostej zespół zaczął być uważany za aktualnie najsilniejszy w Europie.

Misfits

Misfits

W trakcie przedsezonu Misfits zbudowało skład nazywany przez wielu “superteamem”. Formacja ściągnęła do siebie wiele gwiazd – sOAZa, Febivena, a przede wszystkim Gorillę z Korei. Co mogło nie wyjść? Zespół pełen gwiazd z ogromnymi umiejętnościami, z których każda posiada doświadczenie z gry na światowym poziomie. Wydawało się, że wystarczy wypracować zgranie między zawodnikami i sukces gotowy. Aktualna sytuacja Misfits po raz kolejny pokazała, że zwykłe zebranie niezwykle silnych indywidualnie zawodników to za mało, by stworzyć silny zespół.

Początek splitu wydawał się w wykonaniu zespołu bardzo silny. W pierwszym tygodniu wygrane z Rogue i SK Gaming. Następne dwa tygodnie to kolejne dwie wygrane, ale także dwie porażki. Mimo tego wydawało się, że Misfits wie jak dobrze grać i powinno być w stanie walczyć o czołowe pozycje w Europie. SOAZ dominował górną aleję. Gorilla wydawał się genialnym rozpoczynającym walki, który dobrym przemieszczaniem się po mapie zaczynał walki i wyłapywał przeciwnych graczy. Hans Sama natomiast agresywnymi strzelcami jak Draven czy Lucian niszczył przeciwne dolne aleje.

Wtedy jednak, po trzech tygodniach całkiem dobrych wyników, Misfits przegrało aż cztery gry pod rząd. Następne trzy tygodnie były nierówne, a w ich czasie drużyna wygrała trzy i przegrała trzy spotkania. Ostatecznie, mimo że w ostatnim dniu wiosennego splitu Misfits pokonało G2, znalazło się poza strefą play-off.

Misfits

Co stało się z Misfits? Pierwszą z wartych zauważenia rzeczy jest to, że kiedy Misfits było uważane za silny zespół po pierwszych trzech tygodniach, mało kto zwracał uwagę na korzystny rozkład gier dla drużyny. MSF zaczęło split od spotkań z najsłabszymi ekipami w lidze (jak Rogue), albo z tymi, które w tym czasie same miały dużo problemów (jak Fnatic i Origen). Kiedy jednak przyszło do walki z silniejszymi przeciwnikami, słabości Misfits wyszły na jaw.

Jednym z większych problemów Misfits jest jednowymiarowość, która jest zarzutem względem drużyny już od poprzedniego sezonu. Kiedy Hans Sama otrzyma strzelca pod wczesną fazę gry (jak Draven albo Lucian), wygra linię, a w tym samym czasie reszta mapy się nie zawali, to Misfits wygra grę. Kiedy jednak przeciwnicy zbanują tych dwóch strzelców, a do tego przypilnują, by Hans Sama nie zdobył przewagi, to MSF nie ma pomysłu co zrobić. Żaden z pozostałych zawodników nie pokazał nam poziomu gry, który pozwoliłby mu prowadzić swój zespół do wygranej. Z czasem jeszcze większość zawodników zespołu zdecydowanie obniżyła swój poziom gry indywidualnej. W trzecim tygodniu LEC (kiedy MSF wygrało z Fnatic i przegrało z Excel) sOAZ skończył ze statystykami 7/4/6. W ósmym tygodniu (porażki z Fnatic i S04) francuski toplaner nie zdobył żadnego zabójstwa, zginął czternaście razy i miał tylko dwie asysty. Statystyki oczywiście nie mówią wszystkiego, widać jednak w spotkaniach, że wielu zawodników podczas gier spisuje się wyraźnie słabiej. Wydają się nie mieć motywacji i nie do końca wiedzieć, co trzeba robić w grze.

Origen

Powrót formacji xPeke, do której dołączył jeszcze były komentator Deficio, a także organizacja, która stoi także za odnosząc ogromne sukcesy w Counter-Strike: Global Offensive drużyną Astralis był wielkim wydarzeniem w świecie profesjonalnego League of Legends. Skład nie skupiał się na ściągnięciu jak największej ilości gwiazd, ale na zrównoważeniu doświadczenia z głodem zwycięstwa, który charakteryzuje młodszych graczy. Początek niby nie był taki zły, jednak daleko mu było do oczekiwań związanych z formacją. Przez pierwszą połowę splitu Origen stabilnie utrzymywało się w okolicach szóstego miejsca, pokonując zawsze zespoły położone niżej w tabeli. Problem był jednak w tym, że formacja całkowicie odstawała w poziomie gry od drużyn z czołówki.

Origen

Co nie działało w Origenie? Przede wszystkim formacja nie wiedziała co robić, kiedy prowadziła. Patrik potrafił zdobyć przewagę grając strzelcem pod wczesną fazę gry. Nukeduck potrafił zaskoczyć nową postacią na midzie i dzięki niej zdobyć zabójstwa. Potem jednak drużyna często kręcił się po mapie i nie wiedziała co poczynać w środkowej fazie gry. Słabe przygotowanie pod zdobywanie Barona, niezbyt udane rotacje po mapie. Przez to Origen często przegrywało mimo dobrych początków.

Potem jednak w drugiej grze piątego tygodnia Origen pokonało G2. Był to początek zmiany w grze formacji. Mimo tego już tydzień później OG przegrało dwie gry, to zaczęło wypracowywać swój styl – inny od reszty Europy. Drużyna zaczęła używać najbardziej “makro” stylu – skupianie się na zniszczeniu wież i zdobywaniu smoków, unikanie walk, które mogą być niekorzystne i aktywne rotacje po mapie. Origen stało się najbardziej zorganizowaną i zdyscyplinowaną drużyną w LEC, co pozwoliło im walczyć o czołowe miejsca w Europie. Ostatecznie Origen wywalczyło drugie miejsce w tabeli i awans automatycznie do półfinału play-offów.

FC Schalke 04

Schalke

Drużyna wspierana marką jednej z bardziej znanych europejskich drużyn sportowych między sezonami straciła większość swojego składu. Schalke musiało znaleźć nowych zawodników i kiedy ogłosiło swój skład, większość fanów oceniała go dość słabo. Poza dolną aleją brakowało w niej graczy kojarzonych z dobrą dyspozycją w ostatnim czasie, a grający na środkowej alei Abbedage był jedną wielką niewiadomą. Mimo tego S04 zaskoczyło w pierwszej połowie sezonu, kończąc go na drugim miejscu w tabeli z wynikiem 7-3.

Schalke grało świetnie wokół Upseta. Strzelec, który często jest nazywany najlepszym aktualnie zawodnikiem dolnej alei, ciągnął swoją drużynę wygrywając linie, a potem będąc niesamowicie silny w walkach drużynowych. Dużo do gry drużyny wnosił takżę Ignar, który sięgał po swoje charakterystyczne postaci, jak Blitzcrank. Do tego całkiem dobrze radził sobie Abbedage, który mimo że nie miał dużej ilości doświadczenia, to był w stanie utrzymać się na środkowej alei. Schalke wiedziało też kiedy się bić – rozpoczynało walki tylko wtedy, kiedy miało pewność, że je wygra i nie podejmować niepotrzebnego ryzyka tylko po to, by walczyć o wszystko.

Schalke

Potem jednak w Schalke coś się popsuło. Drużyna przegrała 5 gier pod rząd. Zespół miał jednak do samego końca kontrolę nad swoim losem. Tiebreaker z SK Gaming miał zdecydować o tym, która z drużyn awansuje do play-offów. S04 uległo jednak w grze i zajęło dopiero 7. miejsce. Schalke wyglądało jakby w połowie splitu przestało się rozwijać. Kiedy czołowe drużyny ciągle rozwijają swój sposób gry oraz wymyślają nowe strategie, S04 gra ciągle tak samo, sięga po identyczne postaci i nie zaskakuje swoich przeciwników. Od początku roku Memento gra wokół Abbedage, by zdobyć dla niego przewagę, po czym obaj rotują na dolną aleję. Na początku splitu pozwalało to Schalke wygrywać, pod koniec jednak wszyscy już wiedzą jaki jest plan drużyny i starali się go skontrować. Dodatkowo zawodnicy zaczęli popełniać dużo indywidualnych błędów, czego świetnym przykładem jest Memento używający na środkowej alei podczas walki stopera zamiast butów z runą Drapieżnik.

Która ze zmian poziomu gry drużyn w LEC była Waszym zdaniem najbardziej zaskakująca?