Jump to Main ContentJump to Primary Navigation
Mistrzostwa Świata

Przeciwnicy Europy

Z kim przyjdzie się mierzyć europejskim składom na pierwszych dwóch etapach turnieju? Sprawdźcie kogo na swojej drodze spotkają Fnatic, Misfits i G2 Esports!

Mistrzostwa Świata 2017 już tu są. Pierwsza krew na Polach Sprawiedliwości została przelana wczoraj w ramach inauguracyjnych spotkań fazy Play-In. W grupach A i B nie obyło się bez kilku zawodów, zaskoczeń oraz wielkich emocji, ale Stary Kontynent i tak wciąż jeszcze czeka na swoich. Pierwsi reprezentanci Europy wyjdą na pole bitwy już jutro i chyba tylko oni sami wiedzą jak wielkie są w tym roku oczekiwania fanów.

Fnatic

Fnatic at Worlds 2017

Brytyjska organizacja raz za razem zaskakuje, zawodzi, inspiruje i wzbudza podziw, a później wszystko zaczyna się od nowa. Niezwykle niestabilna forma Pomarańczowych nie pozwala choćby na chwilę spokoju jej fanom, gdyż Fnatic zdarzało się na przestrzeni ostatnich lat sięgać teoretycznie niemożliwego — i mowa tu o obu końcach spektrum. Wygrywali mecze, gdy sądziło się o ich porażce. Dominowali na przestrzeni niemal całego sezonu, chociaż niedawno, bo jeszcze przed rokiem, nie było ich stać nawet na utrzymanie w górnej części tabeli. W końcu, gdy przyszło do kwalifikacji na Mistrzostwa, postanowili zgotować swoim fanom prawdziwe piekło niepewności. W fazie pucharowej: najpierw sromotna porażka z Misfits, później niepewny triumf nad ekipą Jankosa, w końcu dużo bardziej optymistyczna powtórka z H2k, już na etapie kwalifikacji regionalnych. Rewelacyjna forma Martina „Rekkles” Larssona emocjonuje fanów prawie tak samo jak wzloty i upadki całej legendarnej już drużyny. Co sądzić jednak o ich szansach na turnieju w Chinach?

Young Generation

Wietnamska organizacja to debiutant na tak dużej scenie. Przymiotnik widniejący w ich nazwie można tu zatem traktować dwojako, bo drużyna to nie tylko zlepek reprezentantów młodego pokolenia, ale również po prostu całkiem świeży skład tamtejszej sceny Ligi. W rozgrywkach MDCS czy GPL biorą oni udział dopiero od końcówki poprzedniego roku, dlatego na próżno by szukać w ich doświadczeniach starć z reprezentantami pozostałych regionów. Jeżeli chodzi jednak o ich lokalne sukcesy, to Młodzi mają się czym pochwalić. Przede wszystkim solidną, konsekwentną grą. Ich pierwszy pełny split to wynik 10-2, drugi 10-4, faza grupowa letniego turnieju GPL to natomiast godne podziwu 7-1. W kontekście całych splitów lanie udało im się dostać wyłącznie od dominującej siły Wietnamu, czyli składu GIGABYTE Marines, który na tych Mistrzostwach również jest obecny. W starciach jeden-na-jednego z bardziej doświadczonym bratem lokalnej sceny Young Generation zdecydowanie odstaje. Nie można im jednak odmówić apetytu i talentu, co udowodnili w fazie pucharowej turnieju GPL tego lata. Mozolnie wspinając się po drabince przegranych udało im się dokonać zemsty na faworytach specjalistów, ekipie Ascension Gaming. Młodzi wygrzebali się z dołka, pokazując tym samym niesamowitą wolę walki.

Chociaż w czystej teorii Young Generation nie powinno być zagrożeniem dla instytucji pokroju Fnatic, dla Wietnamczyków szansą może być ich niemal bezbłędna konsekwencja i stabilność w rozgrywkach na poziomie grup. W fazie Play-In choćby pojedyncza porażka może zachwiać szansami zespołu na awans, dlatego Fnatic powinno grać z Wietnamczykami tak, jak graliby o puchar w finale z Koreą.

Kaos Latin Gamers

Drugą z ekip, z którą przyjdzie się zmierzyć Fnatic na ich drodze do kolejnych etapów Mistrzostw to skład Kaos Latin Gamers. Chilijska organizacja z drugiego końca świata to jedna z najbardziej doświadczonych i znanych tamtejszych sił w e-sporcie. Chociaż ich powstanie datuje się aż na 2013 rok, Nosorożcom nie można przypisać od tamtego okresu zbyt wielu sukcesów, a szczególnie na arenie międzynarodowej. Podczas ostatnich dwóch lat drużyna dwukrotnie stawała się mistrzem lokalnej ligi oraz z tej ligi dwukrotnie niemal spadała. Rozstrzał osiągnięć do Fnatic oczywiście nieporównywalny, ale czy ta niestabilność nie brzmi znajomo? Składowi Kaos Latin Gamers udało się również kilkukrotnie brać udział w kwalifikacjach w ramach turniejów tzw. Dzikiej Karty. Nie zdołali się oni jednak przebić do czołówki, zajmując odpowiednio ostatnie oraz przedostatnie miejsca w tych starciach.

Kaos Latin at Worlds 2017

Lato było dla KLG nieco szczęśliwsze. Udało im się osiągnąć najlepszy wynik w fazie zasadniczej oraz przypieczętować swój sukces zwycięstwem w playoffach nad lokalnym rywalem — składem Isarus Gaming. Żadne z tych osiągnięć nie powinno jednak robić wrażenia na Europejczykach z Fnatic. Kaos Latin Gamers zdaje się być najsłabszym ogniwem grupy C oraz w ogóle najgorszą drużyną, jaką przyjdzie składom z EU LCS spotkać na swojej drodze na Mistrzostwach. Latynosi napsuli nam trochę krwi w przeszłości (wpisujcie miasta dla Alliance [*]), ale porażka Pomarańczowych z tą drużyną zdaje się mieć sens tylko, gdy choć na chwilę przyjmiemy, że cuda jednak się zdarzają.

Misfits

Misfits at Playoffs

Miewam problemy z Misfits. Gdyby ktoś zapytał mnie o 3 najlepsze składy Europy, to bez chwili namysłu wypaliłbym, że G2, Fnatic i H2k. Wszystkie te drużyny mają za sobą historię większych lub mniejszych sukcesów. Każdej z nich, nie sięgając szczególnie daleko pamięcią, można by przypisać zdarzenia lub graczy świadczących o ich wielkości. W rankingach najlepszych graczy splitów szybciej zobaczymy nawet zawodników UoL, a jednak to właśnie Misfits stoi teraz dumnie na drugim miejscu Europy. Prężąc muskuły spokojnie oczekują na swoją kolej w fazie grupowej, o którą Fnatic będzie musiało się jeszcze mocno postarać. Młodej organizacji trudno oczywiście odmówić talentu i zaangażowania, bo w zaledwie rok udało im się przejść całą profesjonalną drogę. Od pierwszych sukcesów w Challenger Series, przez mozolne zbieranie punktów w kolejnych splitach tego roku, aż po fazę pucharową latem, gdy umiejętnościami ustąpili jedynie dużo bardziej doświadczonym chłopakom z G2 Esports. Piękna historia, która mogłaby stać się jeszcze lepsza, gdyby Misfits udało się coś osiągnąć w zasadniczych rozgrywkach tego turnieju.

Flash Wolves

Flash Wolves to już instytucja. Nie jest nam tak bliska ze względu na dystans geograficzny, jednak biorąc pod uwagę historię rozgrywek SwordArta i spółki, trudno wyobrazić sobie kolejny turniej na międzynarodowym szczeblu, na którym Tajwańczyków miałoby zabraknąć. Ostatnie splity dla FW lokalnie to oczywiście same triumfy. Udało im się wykręcić niesamowite 14-0 wiosną w LMS i przypieczętować to pewnym zwycięstwem nad lokalnym rywalem, czyli grupą ahq już w playoffach. Lato było niewiele mniej udane, bo 10-4 w fazie regularnych rozgrywek oraz kolejna wygrana w regionie nad ahq już na etapie pucharowym. W międzyczasie Tajwańczycy zahaczyli również o IEM, który wygrali, MSI, na którym poradzili sobie całkiem nieźle oraz Rift Rivals, które okazało się być nieco mniej udane, ale umówmy się — czerwone RR było piekielnie trudne do wygrania. Flash Wolves to po prostu pewniak, który zawsze radzi sobie dobrze i nawet jeżeli nie wygrywa, to sprawia mnóstwo kłopotów faworytom.

Flash Wolves at MSI

Ostatnie spotkanie FW z graczami z Europy to tegoroczny MSI, gdzie przyszło im się mierzyć z G2. Pierwsza siła EU LCS była wtedy, zdaje się, w szczytowym okresie swojej formy, więc rywale z LMS musieli się obejść smakiem. Misfits to jednak nie G2, a w szczególnie nie G2 z tego roku, gdy nie miało już praktycznie nic do stracenia. W starciu na linii Misfits-Flash Wolves, to ci pierwsi będą musieli dać z siebie absolutnie wszystko, za każdym razem i w każdej pojedynczej walce drużynowej. Tajwańczycy wejdą do tego pojedynku z podniesionymi głowami, bo zdobyte dotychczas doświadczenie daje im olbrzymią przewagę psychologiczną. Zdaje się zatem, że ze wszystkich znanych na dziś rywali Misfits, to właśnie FW może być najtrudniejsze do przejścia.

Team SoloMid

TSM with NA LCS cup

Tej drużyny nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Absolutny weteran i wielokrotny zwycięzca rozgrywek, istniejący w zasadzie niemal tak długo jak e-sport w Lidze. TSM to niemal pewniak za Oceanem i nie inaczej było w tym roku. Pewne zwycięstwo wiosną, pewne zwycięstwo latem. Po drodze średnie MSI, ale za to wygrane Rift Rivals. Gdyby spojrzeć na pojedyncze osiągnięcia ekipy Doublelifta w tym roku, to szukanie szans dla Misfits w tej grupie przestałoby mieć sens. Ten jednak przestałby szukać, kto nie zna prawdziwej historii tej drużyny. Tej obejmującej również międzynarodowe starcia, bo TSM się z Mistrzostwami Świata szczególnie nie lubi. Pomimo ogromnej dominacji w rodzimym NA LCS, TSM od lat zdaje się brać udział w Mistrzostwach po to, by jeździć po świecie i tworzyć kolejne memy. Jako zwycięzca wiodącego regionu i w tym roku TSM kwalifikuje się do fazy grupowej bezpośrednio. Wstępne rozstawienie nie szło jednak jak dotąd w parze z sukcesami w całym turnieju, dlatego trudno uznawać pierwszy skład Ameryki za faworytów i w tym roku.

Gdyby wzorować się na ostatnich wynikach amerykańsko-europejskich potyczek na Rift Rivals, to Misfits powinno już trząść portkami. TSM z łatwością dominowało wtedy nad drużynami, które lokalnie w lidze sprawiały naszym sporo kłopotów. Szansą dla drugiej ekipy Europy może być jednak olbrzymia presja, która i w tym roku zwali się TSM na głowę. W każdym roku zdaje się być jej coraz więcej, a podopieczni Reginalda nie zdołali jeszcze znaleźć sposobu na efektywne radzenie sobie z nią podczas Mistrzostw. Reprezentanci obu drużyn wyjdą zapewne na scenę tak samo zestresowani i w tym upatrywałbym szans dla teoretycznie słabszego i mniej konsekwentnego w zwycięstwach Misfits.

G2 Esports

G2 Esports at finals EU LCS

Gdyby zamknąć swoją perspektywę w okresie ostatnich dwóch lat, to można by wysnuć wniosek, że pewne są tylko śmierć, podatki oraz zwycięstwo G2 w EU LCS. Po raz kolejny, choć tym razem po znacznie bardziej chybotliwej fazie zasadniczej, G2 stanęło na wysokości zadania, by ponownie wznieść puchar z najwyższego stopnia podium. Lokalnie drużyna ta zdaje się nie mieć bezpośrednich konkurentów. Nawet jeżeli kilkukrotnie powinęła im się noga w rozgrywkach grupowych, to ze spokojem i bezwzględną konsekwencją byli oni w stanie odbić sobie te porażki już na etapie playoffów. Niedawne opinie o tym, że G2 to tylko drużyna do grania na lokalnym podwórku też nie zdają się mieć potwierdzenia. Na ostatnim MSI organizacja słynnego ocelote’a pokazała, że jest w stanie w bardzo dobrym stylu rywalizować z największymi potęgami e-sportowego światka. Drugie miejsce i przegrana wyłącznie z obrzydliwie dobrym SKT zamknęła usta antyfanów chociaż na chwilę. Teraz gracze stoją jednak przed znacznie poważniejszym wyzwaniem, bo Mistrzostwa to zupełnie inny, bardziej bezwzględny format. Co może pójść nie tak na drodze mistrzów Europy?

Royal Never Give Up

Uzi from RNG

Na drodze tej mogą stanąć na przykład Chińczycy z Royal Never Give Up. Skład ten to zlepek olbrzymiego doświadczenia, umiejętności oraz sporego kawałka ciekawej historii. Oprócz tego to przede wszystkim konsekwencja w dochodzeniu do świetnych wyników, niemal zawsze pokrzyżowana jednak przez „klątwę Uziego”, czyli zjawisko polegające na osiąganiu świetnych rezultatów do czasu, gdy rozpoczyna się walka o pierwsze miejsce. Kto bowiem nie pamięta, ten niech wie, że Uzi to dwukrotny wicemistrz świata. W sezonie 3. oraz 4. jedynie jednna drużyna — kolejno SKT oraz Samsung Galaxy, stawały mu na drodze do upragnionego pucharu. Małe deja vu utalentowany strzelec zaliczył również jednak w tym roku, bo RNG pomimo rewelacyjnych wyników podczas splitów i tak musiało ustąpić mistrzostwa kraju. Wiosną lepsi okazali się gracze Teamu WE, a latem EDward Gaming. Uzi z pewnością ma już dojść srebrnych medali, jednak czy jego drużynie wystarczy animuszu, by pokonać G2?

RNG to teoretycznie dopiero druga drużyna Chin, jednak za Uzim i spółką stoi kilka trudnych do zaprzeczenia faktów. Po pierwsze, Chińczycy grają u siebie. Bywały oczywiście sytuacje, w których doping lokalnej publiczności bardziej przeszkadzał, niż pomagał, jednak powinniśmy bezpiecznie założyć, że dobrze znanych tam graczy wsparcie raczej uskrzydli. RNG i tak rewelacyjnie radziło sobie do tej pory w trakcie ligi, a dodatkowa motywacja z racji rangi wydarzenia może dać im jeszcze więcej sił. Trudno wytypować bezpośredniego faworyta tej grupy, jednak z całą pewnością G2 powinno do tej walki podejść jak równy z równym. Dając z siebie wszystko podczas wszystkich, pojedynczych potyczek.

Samsung Galaxy

Teoretycznie dopiero trzecia drużyna Korei, choć równie dobrze mogłaby być pierwszą. Samsung Galaxy to skład z bogatą historią pełną niesamowitych sukcesów. Może się wydawać, że Samsung to ekipa raczej drobna, chwiejna, operująca zawsze gdzieś dopiero w cieniu potęg takich jak SK Telecom T1. I to w zasadzie prawda, jednak o wielkości rywali G2 świadczy choćby i fakt, jak ogromny SKT cień rzuca. Niespełna rok temu ci sami gracze, również dopiero z 3. miejsca koreańskiego LCK, zdołali dotrzeć niemal na sam szczyt. Do zwycięstwa w najważniejszym turnieju roku brakowało im dosłownie jednej gry. Na pochwałę zasługuje tu jednak sam fakt, że nikt nie ukłuł ekipy Fakera w finale tak mocno, jak zrobił to skład Samsung przed rokiem. Ci sami zawodnicy przyjechali do Chin, by udowodnić, że ich zeszłoroczny występ nie był dziełem przypadku. Słodką informacją dla graczy i fanów G2 jest fakt, że Samsung radziło sobie raczej średnio podczas ubiegłych splitów. Gorzką wiadomość, że podobna forma nie przeszkodziła im w tamtym roku dojść do samego finału Mistrzostw.

Samsung Galaxy at Worlds 2016

G2 trafiło naprawdę źle. Druga ekipa Chin i trzecia Korei, a do tego zostanie dołożony jeszcze 3 przeciwnik, który rozgrzany fazą wstępną z pewnością nie będzie chciał oddać Europejczykom swoich punktów za darmo. Trudno wskazać na to, która ekipa w puli przeciwników G2 jest silniejsza. Myślę, że należałoby założyć, że każdy mecz będzie wymagał 150% starań ze strony ekipy Perkza. I chociaż Fnatic ma na swojej drodze o wiele więcej spotkań, to ewentualna droga G2 do sukcesu wydaje się teraz znacznie dłuższa.

A jak wy oceniacie grupy, do których trafili reprezentanci EU LCS?

Myślicie, że nasze ekipy mają szansę na sukces w całym turnieju?

Mogliśmy trafić lepiej?